Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
162 posty 150 komentarzy

Narymunt

Narymunt - Jarosław Narymunt Rożyński

Bez Kościoła - nie ma państwa

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kościół zawsze jest z Narodem, a nie z partią.

W mediach głównego nurtu coraz odważniej atakuje się rolę jaką Kościół Katolicki odegrał na przestrzeni wieków w budowie i rezurekcji Państwa Polskiego. Na podstawie kilku wybranych na świecie przypadków niewłaściwego zachowania ludzi związanych z Kościołem atakuje się całą społeczność i dorobek cywilizacyjny całego Narodu. Tymczasem nie da się przedstawić historii Polski bez historii Kościoła, nie da się również dzisiaj oderwać Kościoła od Państwa, ponieważ to właśnie Kościół jest jednym z podstawowych fundamentów wspólnoty państwowej.

BEZ WIARY NIE MA NADZIEI

2014-12-14-Matejko.jpg
Przypomnijmy jakie znaczenie miało dla Polski przyjęcie chrztu w 966 roku. Wstąpiliśmy wtedy do wspólnoty europejskiej, zapoczątkowaliśmy rozwój administracji, sądownictwa i szkolnictwa na skalę jakiej wcześniej Polska nie znała. Łacina zagościła w naszym państwie na dobre i stała się wzorem dla języka polskiego w formie pisanej. Dzięki szkołom katedralnym, klasztornym i parafialnym wykształciły się przyszłe pokolenia dające ciągłość historyczną Narodu i ciągłość państwowości. Chrystianizacja kraju połączyła ze sobą ludzi o tej samej religii, wykształciła fundamenty podstawowej komórki społecznej jaką jest rodzina. Wiara w dobro, uduchowienie, wspólnota przyniosły w naturalny sposób budowę społeczności, co stanowi fundamenty Narodu. Bez wiary w Jednego Boga, bez wiary w dobro, nie byłoby wiary w Państwo, w Naród i wspólne wartości.

Doskonale rozumieli to komuniści, którzy od samego początku atakowali właśnie Kościół jako fundament Państwa Polskiego. Religia, wartości chrześcijańskie, sztuka, historia oraz inne obszary tożsamości narodowej były systematycznie atakowane. Nie inaczej zachowuje się dzisiaj Unia Europejska, która miała być wspólnotą gospodarczą i platformą wymiany handlowej, a bardzo szybko przekształciła się w twór atakujący podstawowe wartości narodowe i chrześcijańskie. Związki partnerskie, eutanazja, ustępowanie wyznawcom Islamu, krytyka tradycyjnego modelu rodziny, niszczenie obiektów chrześcijańskich pod budowę meczetów, jedyny słuszny podręcznik w szkole - nie były częścią umowy akcesyjnej.

Atak na podstawowe wartości jakie reprezentuje Kościół daje wymierny efekt. Jednym z nich jest kryzys demograficzny spowodowany kryzysem rodziny jako instytucji społecznej. Poddając relatywizmowi i wycenie wszystkie wartości moralne trafiamy na drugi kryzys - nie potrafimy w sposób jasny zidentyfikować, co jest dobre, a co jest złe. Czy usuwanie lektur szkolnych ze szkół nawiązujących do patriotyzmu i historii Polski jest dobre ? Czy nazywanie swastyki na murach kamienic symbolami religijnymi jest moralne ? Czy zarejestrowanie partii komunistycznej w Polsce, pomimo iż stoi to wyraźnie wbrew konstytucji - jest właściwe ? Czy mężczyzna będący ojcem nazywający się teraz kobietą jest mężczyzną czy kobietą ? Czy kobieta może być ojcem ? Co wpisuje syn zboczeńca w zeznaniu podatkowym PIT na koniec roku - imię ojca : Anna ? Gdzie nagle znikło całe "Pokolenie JP II" ? Wyjechało do UK i już nie wróci ?

2014-08-22-plakat.jpg
Pozbawienie młodego pokolenia perspektywy na godne życie, perspektywy zdobycia własnego mieszkania, wychowania rodziny w sposób zaspokajający fundamentalne potrzeby życiowe, objawiło się masową emigracją. Do tego doszedł wstyd za reprezentantów państwa, dla którego los jednego zboczeńca stał się ważniejszy niż los kilku milionów młodych ludzi na emigracji. Zniknęła wiara w nowym pokoleniu na szanse zmiany, zanika wiara we własny Naród, zanika wiara w podstawowe wartości. Zanika również wiara w wolność we własnym państwie, skoro ta wolność ogranicza się do wybrania sobie zagranicznej korporacji, w której przez następne lata człowiek będzie niczym więcej jak trybikiem w maszynie napędzającej konsumpcję i kredyty bankowe. Pracuj żeby kupować, kupuj żeby mieć co jeść, płać żeby mieć gdzie spać. Nowe sieci fastfood w weekendy pełne są rodzin z dziećmi, trudno ich szukać w muzeum, w galerii sztuki, czy na cmentarzu poza jednym dniem w roku. Jeszcze nigdy człowiek nie miał tak przygnębiającego poczucia, że jest tylko samotną jednostką, komórką finansowo-księgową stojącą przed iluzją wolności w państwie, gdzie od finansowania sił zbrojnych ważniejsze jest finansowanie organizacji promujących dewiacje.

Atak na wartości narodowe, utożsamianie ich z faszyzmem, mieszanie patriotyzmu z nacjonalizmem - to codzienna retoryka mediów głównego nurtu. Nieustannie słyszymy również o tym, że Polska powinna być państwem świeckim. To naprawdę zabawne! Nie przypominam sobie by Jan III Sobieski niósł dla Turcji pod Wiedeń świeckie nauki lub związki partnerskie. Nie przypominam sobie, byśmy pod Grunwaldem walczyli o świeckość państwa. Nie przypominam sobie również by Lech Wałęsa nosił dumnie na piersi symbol świecki, przynoszący dumę i radość w sercu wszystkich Polaków. Przeciwnie - wartości chrześcijańskie i Kościół Katolicki zawsze stał przy naszym boku, gdy dokonywaliśmy czynów największych w swojej historii.

BEZ NADZIEI NIE MA MIŁOŚCI

Co nam przynoszą kolejne Marsze Niepodległości ? Co nam przynoszą kolejne "miesięcznice", protesty rodziców 6-latków, czy protesty matek dzieci niepełnosprawnych ? Nic. Kilka migawek w mediach, które zostaną w sprośny sposób skomentowane przez żołnierzy propagandy nazywających się dziennikarzami. Prostytucja moralna uprawiana przez przedstawicieli mediów głównego nurtu przestała nas już razić. Atakowani tym samym niskim poziomem intelektualnym przekazu uodporniliśmy się na jego sens i rzeczywiste znaczenie. Zajadając wieczorem kanapki z hiszpańskiego hipermarketu, popijając angielską herbatę, siedząc na szwedzkiej kanapie, oglądamy polskie matki płaczące w Sejmie o zwrócenie uwagi na los ich dzieci. Zaraz potem zobaczymy człowieka, który podpalił się z desperacji pod Sejmem, a na koniec Stefana Pitbulla koalicji, który wykrzyczy, że to wszystko prowokacja opozycji - nie rozumiejąc, że Polska nie dzieli się na koalicję i opozycję. Przy prognozie pogody zapomnimy już o losie matek, o losie emerytów pracujących do 67 roku życia (niedługo 72 roku), o prawie do referendum i o tym, że wynik wyborów był może inny niż wyborcy się spodziewali, inny niż komisje policzyły, ale to nie jest ważne, bo jest już po wyborach i czas płynie dalej, a los jednego wyziębionego chłopca w telewizji est przecież ważniejszy dla milionów Polaków niż to, jakie będą jutro płacić podatki, albo czy kiedykolwiek otrzymają emerytury.

W tym całym młynie, w którymś momencie człowiek wyłącza swój rozum i albo skupia się wyłącznie na tym jak przeżyć dzień jutrzejszy, jak przeżyć od pierwszego do pierwszego, albo zaczyna skupiać się na tym, jak uciec od tej rzeczywistości daleko, najlepiej na jakąś wyspę, być może Wyspy Brytyjskie albo Irlandię. Wystarczy zobaczyć na lotnisku młodych ojców ze łzami żegnających swoje maleńkie dzieci i młode żony, by zrozumieć, że nie tak miały wyglądać otwarte granice i nie tak miała wyglądać wolność podróżowania do Europie, która sprowadzone została do wygnania z własnego kraju celem zapracowania na zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych dla swojej rodziny. Prawo do wolnego przemieszczania się po Europie to nie jest to samo, co skazanie na emigrację zarobkową.

Kolejne twarze w telewizji nie widzą tego problemu. Sejm wyżywi się sam. Afera taśmowa, afera kolejowa, afera górnicza, afera drogowa, afera w służbie zdrowia. W którymś momencie pęka już w ludziach nadzieja i przestają się tym interesować i przestają reagować. O taki właśnie efekt chodzi w państwie teoretycznym, które dla byłych pracowników UOP jest niczym więcej jak prywatnym folwarkiem, po którym zostanie ... i kamieni kupa. Historia daje nam lekcję, że nie raz już "wybrańcy narodu" zapomnieli o swojej ojczyźnie. Endecja i Sanacja praśnie tłukły się po mordach w przekonaniu, że przed Niemcami i Rosją obroni nas Anglia i Francja. Wymachiwanie szabelką przez Prawo i Sprawiedliwość i Platformę Obywatelską pod adresem Rosji w przekonaniu, że stoi za nami cała Ameryka jest nie mniejszą głupotą. Za ten brak krótkowzroczności i racjonalności, Polski Naród zawsze płacił śmiercią całych pokoleń nie wiedząc nawet, że istnieje jakiś rząd na emigracji.

2014-09-01-agresja.jpg
Ten brak nadziei na zbudowanie normalnego państwa, na stworzenie warunków jakich byśmy pragnęli - przedkłada się nie tylko na konflikty pomiędzy ludźmi, pomiędzy pokoleniami, pomiędzy płciami (feministki), pomiędzy wartościami, ale przede wszystkim na brak miłości do drugiego człowieka, brak życzliwości, brak szlachetności i wyrozumiałości. Cóż za podłość i ułomność intelektualna przemawia przez ludzi, będących formalnie reprezentantami Narodu, którzy w swoich wypowiedziach za stan Państwa obwiniają Kościół. Cóż za wypaczony umysł przedstawia dewiacje społeczne i seksualne jako walkę o równość i sprawiedliwość ?

Trwa wynaradawianie Narodu Polskiego, poprzez kształtowanie pokolenia, któremu wmawia się, że miłość do Ojczyzny i do swojej wiary jest czymś żałosnym, niegodnym. Zamiast Polakami mamy nazywać się Europejczykami - tak jak Niemcy - którzy gwałcili polskie kobiety, gotowali żywcem polskie dzieci, mordowali polskich Żydów. Za ich grzechy to nam przypisuje się "polskie obozy zagłady", a kolejne pokolenie germanów nazywa siebie "wygnańcami" lub o ironia "antyfaszystami". Prawda o historii zostaje zamazana, znikają z niej Niemcy, Ukraińcy, Rosjanie, a pojawiają się naziści, banderowcy i sowieci. Na potrzebę obrony tych kłamstw stworzono "poprawność polityczną", która jest niczym innym jak doktryną cenzury stosowaną wobec ludzi mówiących niewygodną politykom prawdę.

Prawdziwym podsumowaniem wolności i demokracji III Rzeczpospolitej jest widok żołnierza, powstańca, płaczącego ze słowami : "na Boga, ja nie o taką Polskę walczyłem !"

BEZ MIŁOŚCI NIE MA PAŃSTWA

Atakowanie podstawowych wartości chrześcijańskich skutkuje kryzysem demograficznym w otoczeniu, gdy w tej samej Europie na jedną muzułmańską kobietę średnio przypada aż 6-cioro jej dzieci. Oznacza to, że nasze dzieci w walce z ISIS będą musiały stanąć na przeciw 6 żołnierzy, nasze wnuki na przeciw 36. My natomiast staramy się przegonić europejską propagandę równości i tolerancji przyznając coraz większe prawa zboczeńcom kosztem zwykłych rodzin. W ten sposób nie jesteśmy w stanie zapewnić odnawialności pokoleń i sami jako Naród skazujemy się na zagładę. Skłócenie ze sobą wszystkich pokoleń, wszystkich opcji politycznych, wszystkich sąsiadów, wszystkich rodzin, każdego z każdym w imię konkurencyjności, równości, demokracji i tolerancji - skutkuje coraz bardziej bezwzględną walką o władzę pomiędzy okopanymi obozami skupionymi wokół swoich prezesów, pieniędzy i ośrodków wpływu. Demokracja plemienna jaka panuje w Polsce jest bardzo daleka od tego, czego oczekiwaliśmy po '89 roku. Dzisiejsze pokolenie polityków samo wypiera się tych wartości, zamieniając znaczek "Solidarność" na Freedom, tak aby Hussein, potomek kenijskiego komunisty mógł zrozumieć sens sloganu, który wisi nad nim gdy czyta z telebimu te same słowa, jakie kilka dni wcześniej odczytał na Filipinach, w Korei Południowej, w Wietnamie, czy Bombaju. W tle euforia tłumu wymachuje marynarkami zapominając, że ten sam człowiek kilka tygodni temu wypowiedział do Polskich Kombatantów słowa : polskie obozy zagłady. Na drugi dzień dodał : co miałem do powiedzenia, napisałem, przepraszać nie będę. Pierwszy myśliwy "w bulu" przełknął ślinę, zasalutował i odmaszerował. Nic się nie stało.

2014-09-12-slaves2.png
Ten fundamentalny zanik podstawowych postaw patriotycznych, więzi społecznych, wiary i miłości, nakierunkowany jest na stworzenie z nas bezmyślnej masy ludzi na wzór pokolenia niewolników nie zastanawiających się nad własnym losem. Konsumpcja ma zastąpić wiarę i racjonalne myślenie. Edukacja i służba zdrowia ma być przywilejem ludzi zamożnych. Kościół ma być natomiast jedną z wielu instytucji religijnych przedstawiających normy moralne, które każdy może zakwestionować, przedstawić w swój własny sposób. Naturalną koleją rzeczy dla tego nurtu jest wprowadzenia do wiary i religii takich elementów jak product placement, marketing, public-relations oraz reklama. Wiara stanie się produktem wyboru, tak samo jak obywatelstwo, płeć, tożsamość czy patriotyzm. Przedstawicielem tego nurtu jest przecież nie kto inny, jak państwo w całości zbudowane z imigrantów, którzy niemal całkowicie wymordowali rdzenną ludność w ciągu dwóch pokoleń. Nie inaczej wygląda budowa demokracji na Bliskim Wschodzie. Budujemy tam demokrację od czasów wyprowadzenia Żydów z Egiptu i nie możemy jej zbudować do dzisiaj.

W tym całym łańcuchu zależności okazuje się jednak, że wielkie państwo, światowe mocarstwo, nie jest w stanie przełamać woli małych narodów muzułmańskich. Zrozumiał to ZSRR łamiąc sobie zęby na Afganistanie, przyjdzie czas, gdy zrozumieją to również Stany Zjednoczone. Religia jest najpotężniejszą bronią człowieka, gdyż jest najważniejszym fundamentem każdego państwa. Okazuje się, że europejska potęga nazistowska razem ze wschodnią potęgą komunistyczną - nie są w stanie przełamać woli Polskiego Narodu, nawet gdy ten zniknie na kilkadziesiąt lub kilkaset lat. Nie dla wszystkich religią jest złoto, czy zielone papierki. Politycy pojawiają się i znikają. Systemy polityczne wznoszą się i upadają, lecz w Polskim Kościele nigdy nie było ani rozłamu, ani upadku, ani tym bardziej zwątpienia. Zawsze mogliśmy w nim odnaleźć wiarę, nadzieję i miłość - nawet w najbardziej dramatycznych i mrocznych czasach naszej historii. Czy naprawdę nie potrafimy tego wielkiego i wspaniałego daru docenić?

2014-12-01-POLSKA.jpg
Kościół zawsze jest z Narodem. Kościół nigdy nie zdradził obywateli Rzeczypospolitej, nigdy nie podniósł na nich ręki. Kościół nigdy nie potępiał naszego Narodu i nie walczył z nim. Od wieków przedstawia tą samą drogę do prawdy, miłości i wolności. Zawsze po stronie sprawiedliwych, nie opuścił nas, gdy Naród zawiedli politycy, gdy zawiedli sojusznicy, gdy zawiedliśmy my sami. To właśnie dzięki naszej wierze, dostaliśmy skrzydeł, gdy byliśmy Husarią. Rzuciliśmy na kolana agresorów ze wschodu i z zachodu. To właśnie dzięki uniwersalnym wartościom i głębokiej religii potrafiliśmy odróżnić to co dobre, od tego, co tylko czarnym krzyżem na białym płótnie się mieni lub na czerwonym sierpem i młotem.

Za obronę tych wartości jakie utożsamia Kościół, za obronę Państwa i za wolność przyszłych pokoleń - swoje życie oddawali nasi przodkowie, nasi dziadkowie i daj Boże oby nie musieli oddawać za te wartości swojego życia nasze dzieci. Gdy zatracimy te fundamenty naszego Państwa, nie pozostanie nam nic innego jak umierać z tymi samymi od stuleci słowami na ustach : Bóg, Honor, Ojczyzna.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl

KOMENTARZE

  • -----Autor MYLISZ się !!! skandalicznie mylisz się !
    https://kefir2010.wordpress.com/2013/02/18/zakazana-historia-kosciol-katolicki-a-rozbiory-polski/
  • KONSTYTUCJA 3 MAJA A KOŚCIÓŁ KATOLICKI
    "Religią narodową panującą jest i będzie wiara święta rzymska katolicka ze wszystkimi jej prawami; przejście od wiary panującej do jakiegokolwiek wyznania jest zabronione pod karami apostazji.(...)" (Konstytucja 3 maja, art. 1)

    Pomimo takiego wstępu stanowisko Kościoła katolickiego było do konstytucji bardzo delikatnie mówiąc - nieprzychylne i to od samego początku.
    Autor książki "Papiestwo wobec sprawy polskiej(...)" Otton Beiersdorf - pisze:

    "Zaskoczony uchwaleniem dnia 3 maja 1791 roku konstytucji, nuncjusz papieski, Saluzzo, natychmiast donosił do Rzymu, że ustawa majowa była zamachem stanu dokonanym przy udziale aprobującego tłumu, a więc miała pozór rewolucji."

    Zwracając się do papieża, nuncjusz zalecał wstrzymanie się od sformułowań, które mogłyby pochwalić lub aprobować Konstytucję 3go maja. Nazywał też Hugona Kołłątaja, Stanisława Staszica i Scypiona Piattolego (osobisty sekretarz króla) "jakobinami i złymi duchami króla." Kuria rzymska i polski kler obawiali się, że Polacy nie poprzestaną na Konstytucji, lecz pójdą dalej - wzorem rewolucji francuskiej - zlikwidują przywileje kleru, pozbawią ich wszelkich funkcji państwowych, położą rękę na jego majątku, a księży przeniosą na państwowe pensje, co już częściowo miało miejsce kiedy to w roku 1789 Sejm Wielki uchwalił ustawę przeznaczającą dochody z jednej z najbogatszych europejskich diecezji na wojsko polskie - diecezji krakowskiej. Zaborcy zaś gwarantowali Kościołowi nienaruszalność praw i dóbr. Dwór papieski obawiał się też pomysłów uniezależniania od Rzymu i utworzenia polskiego Kościoła Narodowego. Polscy reformatorzy zaczęli kontestować fakt, że zasiadający w senacie Rzeczpospolitej biskupi wybierani są po za granicami kraju. Papież Pius VI dał Rosji zielone światło do wojny z Polską i jej rozbioru, kierując 24.02.1792 r. brewe dziękczynne do Katarzyny II, w którym nazwał ją heroiną stulecia i sławił jej podboje. Wśród nich wymienił pierwszy rozbiór Polski.
    Katarzyna II zareagowała na Konstytucję, wspierając polskich przeciwników reform, magnatów i dostojników kościelnych, którzy 27 kwietnia 1792 roku zebrali się w Petersburgu (!) i ogłosili manifest unieważniający Konstytucję 3-go maja oraz wzywający Rosję do zbrojnej interwencji w Polsce. W celu zatajenia faktu, że spisek zawiązano w Petersburgu, manifest opatrzono datą 14 maja i ogłoszono w Targowicy na polskiej Ukrainie. Targowica wchodziła w skład latyfundiów należących do czołowego zdrajcy Stanisława Szczęsnego Potockiego, którego za zdradę "powieszono" zaocznie, wieszając jego portret (in effigie) w warszawie, lecz zmarł jako Rosjanin, pochowany w mundurze rosyjskiego generała. Notyfikację o istnieniu konfederacji wysłano do państw europejskich i papieża, ale zdrajcom odpowiedział tylko papież Pius VI, błogosławiąc targowicę i jej prace.

    Głównymi działaczami spisku byli: Franciszek Ksawery Branicki, Szczęsny Potocki i Seweryn Rzewuski oraz biskupi: Józef Kossakowski, Ignacy Massalski, Wojciech Skarszewski i Michał Roman Sierakowski, który pełnił funkcję naczelnego kapelana konfederacji.
    Aleksander Świętochowski pisał: "Nigdy i nigdzie nie było tylu przedajnych biskupów" - mając na myśli hierarchów polskiego Kościoła, znajdujących się na służbie obcych dworów u schyłku I Rzeczpospolitej. Ocenę tę potwierdzają "teczki", odkryte w zdobytej przez powstańców podczas insurekcji w ambasadzie rosyjskiej. Szwedzki poseł w Warszawie Johann Christopher Toll donosił 3 maja 1794 r.:

    "Mówi się powszechnie, że w papierach rosyjskiej ambasady znajduje się dużo danych, które w obecnej sytuacji mogą skompromitować wiele osób i dać powód do nowych aresztowań."

    W zdobytej ambasadzie rosyjskiej znaleziono list biskupa Sierakowskiego, w którym skarżył się do ambasadora rosyjskiego Osipa Igelströma, że chociaż jest pierwszym aktywistą konfederacji targowickiej, pomija się go w awansach.
    Papież Pius VI pobłogosławił targowicę i wyraził życzenie:
    "aby stworzenie konfederacji stało się początkiem niewzruszonej spokojności i szczęścia Rzeczypospolitej" (ups...).

    Gdy w nocy z 18 na 19 maja wojska rosyjskie wkroczyły do Polski, stutysięcznej armii carskiej Polska mogła przeciwstawić niewiele ponad 50 tys. żołnierzy. Rzym uznał wkroczenie wojsk rosyjskich do Polski za dobrą nowinę, gdyż targowica gwarantowała utrzymanie przywilejów kleru, a nawet powierzała mu cenzurowanie książek. Dlatego nuncjusz Saluzzo otrzymał papieskie polecenie nakłonienia króla, aby jak najrychlej do targowicy przystąpił.
    Pomimo dwukrotnej przewagi liczebnej najeźdźcy - w pierwszej potyczce do jakiej doszło pod Zieleńcami - wojska księcia Józefa Poniatowskiego odniosły zwycięstwo. Jednakże przewaga liczebna Rosjan i niedofinansowanie polskiej armii przyniosły z góry przewidziany efekt. Wojsko rosyjskie parło w stronę Warszawy. Obiecywana przez Johana Christophera Tolla pomoc szwedzka nie przybywała, lecz sytuacja wcale nie była taka beznadziejna. Książę Józef Poniatowski i gen. Tadeusz Kościuszko przygotowywali polskie wojska nie tylko do dalszej obrony, ale mieli też plan pobicia pod Lublinem rosyjskich kolumn gen. Kachowskiego, które po przejściu Bugu, rozdzieliły się (!). Do bitwy nie doszło gdyż 23 lipca na zamku w Warszawie odbyła się brzemienna w skutki narada.
    Król wezwał 13 osób, a wśród nich: prymasa Michała Poniatowskiego (brata króla), marszałka wielkiego koronnego Michała Mniszcha, marszałka Rady Nieustającej Ignacego Potockiego, Hugona Kołłątaja, a także marszałka Sejmu Wielkiego, Stanisława Małachowskiego oraz Kazimierza Nestora Sapiechę. Król odczytał zebranym list od imperatorowej, która żądała (!) przerwania oporu zbrojnego i przystąpienia do targowicy. Caryca pisała też, że króla polskiego obowiązują pacta conventa i "wszelkie ich naruszenie, a takim jest Konstytucja 3 maja, uwalnia poddanych od przysięgi wobec monarchy." Król zareagował na to stwierdzeniem, że Katarzyna II może go w tej sytuacji nie uznać królem, jeśli nie przystąpi do targowicy i nie unieważni Konstytucji.

    - Naród uznaje WKMość panem - rzekł podskarbi Tomasz Ostrowski.
    - A konfederacja targowicka, czyż się także nie mieni być narodem? - zapytał prymas Michał Poniatowski.
    - Buntownicy nie należą do narodu! - odpowiedział marszałek Sapiecha, dorzucając jeszcze:
    - WKMość często nazywałeś mnie niepoprawnym ladaco. Zobaczymy, czy słusznie. Nadto kocham moją ojczyznę i szanuję świętość przysięgi, ażebym się mógł łączyć z tą konfederacją, dążącą do obalenia tej ustawy konstytucyjnej, którąśmy wszyscy uchwalili i zaprzysięgli.
    Prymas uzasadnił swe stanowisko w następujący sposób:
    - Należy przystąpić do konfederacji, ponieważ, gdy już nie ma konstytucji, trzeba kraj ratować.

    Prawdopodobnie to właśnie prymas Poniatowski zadecydował o śmierci Konstytucji 3 maja, bo król znajdował się pod jego przemożnym wpływem i także głosował za targowicą. Głosów za przystąpieniem do targowicy było 7, przeciwnych 5.
    W kościołach warszawskich czytano list pasterski biskupa Okęckiego z 2.09.1792 r., w którym wzywał do modłów, "ażeby Bóg błogosławił pracom konfederacji generalnej dla dobra ojczyzny podjętym." Biskup Okęcki - po tryumfie targowicy - został cenzorem wydawnictw.

    9 maja 1794 r. wokół ratusza warszawskiego zebrał się kilkutysięczny tłum (ryc.1) do którego przemawiał sekretarz Hugona Kołłątaja Kazimierz Konopka, nawołując do powieszenia zdrajców. Istnieją przypuszczenia, że była to akcja zorganizowana przez samego Kołłątaja, skądinąd księdza i jednego z najwybitniejszych umysłów tej doby. Niestety i on finalnie przystąpił do targowicy, ta z kolei jego akces odrzuciła. Spośród dużej grupy aresztowanych wyselekcjonowano cztery osoby, wśród nich biskupa inflanckiego Józefa Kossakowskiego, który - jak wspomina Jan Kiliński - sfajdał się przy aresztowaniu. Następnie przewieziono go z wieży prochowni do ratusza. Więźniowie przejść musieli przez szpaler uzbrojonego w kosy, piki i szable tłumu. "Biskup Kossakowski ze spuszczonymi oczami przechodził szeregi ludu."
    Na parterze ratusza odbył się sąd w towarzystwie podnieconego ludu, który zaglądał do sali przez okna. Zarzut pierwszy mówił, że oskarżeni "zupełnie i całkowicie na usługi potencji zagranicznej obcej rosyjskiej zaprzedali się", a niektórzy z nich pobierali od dworu rosyjskiego pensje. Znaleziono kwity podpisane przez biskupa Kossakowskiego, że wziął od ambasady rosyjskiej dwukrotnie pieniądze. Kolejne oskarżenie głosiło, że przystąpił do konfederacji targowickiej, trzecie, że był współtwórcą sejmu grodzieńskiego - inaczej zwanego "sejmem hańby" - ratyfikującego przez Polskę II rozbiór Polski. Po zakończeniu sejmu hańby w Grodnie, uczczono II rozbiór Polski mszą świętą o godz. 9:00 i podziękowano Panu Bogu uroczystym Te Deum. Czy czczenie dzisiaj mszami rocznic Konstytucji nie jest szczytem bezczelności ze strony Kościoła?
    Kossakowski wziął od Rosjan 4 tys. dukatów w złocie za skaptowanie 60 posłów. Tłumaczył, że uznanie II rozbioru jest zgodne z... przysięgą złożoną przez konfederację, że nie odstąpi "ani cząsteczki ziemi polskiej". (sic!). Zarzut czwarty oskarżał postawionych przed sądem o bezprawne przywłaszczenie sobie różnych tytułów w Rzeczpospolitej. W czasie procesu bp Kossakowski - pewien bezkarności - przyznał się do wszystkiego. Na pytanie dlaczego podpisał rozbiór Polski, odpowiedział bezczelnie: "Dlategom podpisał abym pieniądze wziął". Pytany co ma na swoją obronę, oznajmił: "Osoba każdego biskupa święta jest i nietykalna."

    Na koniec ogłoszono wyrok skazujący wszystkich obwinionych na śmierć przez powieszenie. Wyrok ogłoszono ludowi, który zareagował entuzjazmem i oklaskami. Zawieziono Kossakowskiego do kościoła Bernardynów, aby zdjąć z niego święcenia kapłańskie. Kiedy prowadzono go do szubienicy, tłum szarpał go, bił, pluł na niego, zdzierał z niego odzienie ale biskup na to nie reagował. Krzyczał za to przez całą drogę że obok niego zawisnąć powinni inni. Wspomniał biskupa płockiego Szembeka, biskupa poznańskiego Okęckiego i prymasa Polski Michała Poniatowskiego. Niektórzy twierdzą, że domagał się powieszenia króla. Prowadzony na szubienicę miał okazję oglądać wiszących już innych targowickich zdrajców. Źródła zgodnie twierdzą, że pod szubienicą rozebrany został do samej bielizny. Kitowicz twierdzi, że brudnej - czyżby szewc Kiliński nie zmyślał? Reakcją tłumu po wykonaniu wyroku były śmiechy, wystrzały, brawa, okrzyki "Vivat!" i "niech żyje rewolucja!"
    Stanisław August przerażony pisał do Kościuszki, że na ulicach stolicy słyszy się piosenkę, w której padały słowa:

    "My Krakowiacy nosiem guz u pasa, powiesiem sobie króla i prymasa."

    Kolejny dzień akcji rozpoczęto w nocy z 27 na 28 czerwca 1794 r. kiedy to przed pałacem prymasa postawiono szubienicę. Jej widok - mówi jedna z wersji - miała przyprawić prymasa o takie przerażenie, że umarł. Inna opowiada, że rodzina królewska w zaistniałej sytuacji postanowiła ułatwić krewnemu godną śmierć i podała mu truciznę. Lud Warszawy podsumował to wierszykiem:

    "książę prymas zwąchał linę,
    wolał proszek niż drabinę."

    I jeszcze jeden nagrobkowy wierszyk:

    "Najpierwsze w Polsce posiadał honory,
    zdzierał kościoły, przedawał klasztory.
    Rozpustnik, marnotrawnik, zdrajca swej ojczyzny,
    by uszedł szubienicy, zginął od trucizny.

    Mówi się też, że król dał zażyć bratu tabaki od której ten umarł w kilka dni, albo że zjawił się u niego Kościuszko z dowodami zdrady i zostawił mu truciznę, którą ten zażył. Dowodami tymi były listy przejęte przez powstańców jakie słał prymas do wojsk pruskich atakujących Warszawę wskazując im słabe punkty w obronie stolicy.
    Po Warszawie krążyła też pogłoska, że książę prymas uciekł, więc obawiając się rozruchów wystawiono zwłoki na widok publiczny. Twarz zmarłego była już bardzo obrzękła, wobec czego przykryto ją zielona chustą, jednak mógł ją podnieść każdy odwiedzający. Jak pisze Rymkiewicz: "Mogła to zrobić każda ku.rwa zza Żelaznej bramy."
    W 1789 roku kiedy to Sejm Wielki przeznaczył olbrzymie dochody z diecezji krakowskiej na dofinansowanie wojska, ks.prymas wyjechał demonstracyjnie z kraju. Wrócił po uchwaleniu Konstytucji - niepotrzebnie.
    Rankiem tego samego dnia w innym miejscu Warszawy, pod pałacem Brühla w którym był więziony biskup wileński Ignacy Massalski, pojawiło się pospólstwo, którego liczbę oceniano na od kilkuset osób do kilku tysięcy. Straż w obliczu napierającego tłumu uciekła i lud stolicy wdarł się do więzienia. Massalski się opierał więc go bito pięściami po głowie i poganiano. Że nie było pod ręką sznura powieszono go bez sądu na końskich lejcach od stojącego w pobliżu wozu. Na pierwszym sejmie rozbiorowym w 1773 roku, Massalski poparł organizatorów, biskupa Ostrowskiego i biskupa Młodziejowskiego, wygłaszając wówczas płomienną mowę po której zyskał miano "czwartej potencji rozbiorowej". Targowiczanin zwalczający reformy i Konstytucję 3 maja. Człowiek rosyjskiego ambasadora Sieviersa, któremu pomagał w doborze posłów, a nawet nakłaniał do ich terroryzowania podczas rozbiorowego "sejmu hańby" w Grodnie, którego był organizatorem i gdzie wygłosił mowę "o nieograniczonej ufności we wspaniałomyślność cesarzowej."
    Massalski był namiętnym karciarzem i w ostatnich dwóch latach swego życia przegrał w karty ok. 100 tys. dukatów, równowartość 350 kg. złota!
    Kolejny targowiczanin biskup chełmski Wojciech Skarszewski, który zwolnił Polaków z przysięgi złożonej Konstytucji 3 maja i współorganizator "sejmu hańby" został skazany za zdradę prawomocnym wyrokiem sądu, lecz szubienicy uniknął, bo Kościuszko szantażowany przez Kościół klątwą i błagany przez dwie kochanki biskupa (wg gen. Zajączka) - zamienił zdrajcy stryczek na dożywocie. Ostatecznie do ułaskawienia przekonał Kościuszkę jego przyjaciel Julian Ursyn Niemcewicz, do którego drogę znalazł nuncjusz. Po zajęciu Warszawy przez Rosjan zdrajca wyszedł na wolność i wrócił do Chełma na swój stołek biskupi, mimo że nie miał już święceń, bo mu je publicznie zdjęto przed planowaną egzekucją. Nie przeszkadzało to jednak potem papieżowi aby nadać mu później arcybiskupstwo warszawskie i godność prymasa, uprzednio likwidując w roku 1796 nuncjaturę apostolską w Polsce. Nie była już potrzebna.

    Sąd Najwyższy Kryminalny skazał targowickich zdrajców na karę śmierci przez powieszenie, wieczną infamię, konfiskatę majątków i utratę wszystkich urzędów. Wobec nieobecności skazanych, wyrok wykonano in effigie (na wizerunku) 29 września 1794. (ryc.2)
    Warto w tym miejscu nadmienić o spadkobiercach zdrajców chętnych do odzyskania pałacu w Wilanowie. Należy im to przypominać i na ten ustanowiony przez niezawisły polski Sąd Najwyższy wyrok, się powoływać!

    Polscy biskupi katoliccy wraz z papieskimi nuncjuszami i rosyjskimi ambasadorami doprowadzili do rozbiorów Polski. A dziś bezczelnie uważają się za obrońców Polski. Pilnują aby "ich zasługi dla Polski" nie były nigdzie upubliczniane i coraz mniej na szczęście im się to udaje. Mocno wybielają historię wciskając ludziom o rzekomych swych zasługach dla kraju i zbawiennej wręcz roli dla przetrwania polskości podczas rozbiorów. Na domiar wszystkiego, Kościół chcąc zamaskować swój rzeczywisty stosunek do Konstytucji, bezczelnie w dniu 3 maja ustanowił święto Maryi Królowej Polski.

    Osobliwym szyderstwem historii był fakt, że najsilniejsze protesty przeciw rozbiorom Rzeczypospolitej wyszły nie ze strony "opiekuńczej" Stolicy Apostolskiej ale od pogańskiej Turcji. W walce z nią byliśmy nominowani na "przedmurze chrześcijaństwa". Rzym przeszedł nad zagładą polskiej córy Kościoła do porządku dziennego. Nuncjusz papieski Garampi powiedział tylko Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu, że "o ile wystąpiłby przeciwko rozbiorowi, obraziłby i rozgniewałby dwór wiedeński."

    Po upadku Polski biskupi złożyli zaborcom przysięgę na wierność i gorliwie się im wysługiwali. Kiedy powstało Księstwo Warszawskie w 1807 roku, nie było komu zażądać od pobitych Prusaków zwrotu insygniów koronacyjnych królów polskich. A przecież to Kościół dzierżył katedrę na Wawelu i księża byli kustoszami insygniów. Prusacy dopiero w 1815 r. przetopili je na złoto. My, Polacy, nie mamy największej świętości każdego narodu - insygniów koronacyjnych naszych królów.

    Sejm Wielki chcąc pomóc przełknąć tę bardzo gorzką dla Kościoła pigułkę jaką była dla nich niewątpliwie Konstytucja, podjął decyzję o ufundowaniu budowy Świątyni Opatrzności Bożej. W pierwszą rocznicę uchwalenia Konstytucji wmurowano nawet kamień węgielny pod jej budowę. Kościół ukatrupił Konstytucję a teraz domaga się realizacji ówczesnej uchwały sejmu...
    http://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=13374
  • @reflexión 15:22:35
    Polska Konstytucja 3 Maja, była drugą na świecie konstytucją, po konstytucji USA i miała z nią wiele podobieństw.
    Niosła ze sobą nowy ustój, zniesienie starych przeżytych i nieprzystających do rzeczywistości składników ustroju państwowego. Powstał ustrój państwa na tamte czasy nowoczesnego i mogącego się odbudować.
    Ponadto zapewniała zrównanie mieszczan i szlachty a także utrudniała znacznie wszelkie nadużycia związane z pańszczyzną.

    Przez wieki biskupi, opaci i ksienie klasztorów, jako posia­dacze folwarków nie tylko wymagali od chłopów powinności pańszczyźnianych, lecz wyróżniali się w ich ściąganiu szczególną chciwością i bezwzględnością, a w tępieniu nieposłuszeństwa chłopów szczególną nieludzkością i okrucieństwem.

    Duchowieństwo katolickie zaprzęgło religię katolicką w służbę interesu szlachty. Kazań niedzielnych — chłopi polscy musieli wysłuchiwać pod karą kijów (patrz Kodeks klasztoru kasińskiego, Świętochowski, "Historia chłopów polskich",). Zadaniem tych kazań było utrzymywanie chłopów w religijnym szacunku dla panującego po­rządku społecznego; w pokornym godzeniu się z poddaństwem, przywiązaniem do ziemi oraz pana niczym niewolnicy i pańszczyzną w uniżonym posłuszeństwie dla ich wykorzystywania. Zadaniem proboszczów było pozbawienie chłopa poczucia godności osobistej. Szlachcic płacił księdzu za to, żeby ten robił z chłopa pokorne bydlę.

    Przeciwnicy konstytucji mówią o tym, że jej wprowadzenie doprowadziło do upadku, podczas gdy fakty są inne. Mianowicie Rzeczpospolita bez przyjęcia konstytucji nadal musiała by słabnąć, tak jak słabła przed wprowadzeniem konstytucji. Dlatego uważam, że przy wprowadzeniu konstytucji nie było tak naprawdę nic do stracenia. Kraj i tak czekał upadek.

    Stare skostniałe konserwatywne betony szlacheckie nie mogły jednak poradzić sobie z osłabieniem swej społecznej pozycji. Dlatego zawiązali konfederację targowicką z Carycą rosyjską na czele. I co ważne przy poparciu biskupów katolickich.

    Często się przy okazji bogacono na grabieży, jak choćby rzeczywisty przywódca konfederacji targowickiej na Litwie biskup Kossakowski, gdy zagarnął bezprawnie dobra skarbowe na sumę 900 000 złotych polskich.

    Odpowiednio potraktował go Tadeusz Kościuszko. Mianowicie powiesił. Na nic się zdały słowa, które biskup mówił w swej obronie,"Iż osoba każdego bi­skupa święta jest i nietykalna" podobnie jak i innego zwolennika targowicy oraz przeciwnika Sejmu Czteroletniego biskupa Ignacego Jakuba Massalskiego, powieszonego przez tłum warszawski na konopnym lejcu.

    Na karę śmierci został skazany kolejny ważny biskup Wojciech Skarszewski, na którego 11 września 1794 roku Sąd Kryminalny Wojskowy -wydał wyrok na "pełnego bezdennej chciwości" biskupa Wojciecha Skarszewskiego, uznając go winnym zdrady ojczyzny i skazując go "na karę śmierci przez szubienicę publiczną". W sprawie skazanego bi­skupa interweniowali u Kościuszki: król, dwie kochanki bi­skupa i nuncjusz papieski. O interwencji nuncjusza pisała wówczas "Gazeta Rządowa" (nr 73): "Ksiądz Nuncjusz Sto­licy Apostolskiej udał się do Najwyższego Naczelnika i rozpo­ścierając żale Ojca Świętego przekładał, jak ten ubolewa, że liczne ukarania za zbrodnie przeciw naro­dowi zwłaszcza na biskupów padają i że w ich osobach prześladowanie religii upatrywać będzie; zatem Najwyższy Naczelnik... potwierdzając we wszystkim dekret sprawiedliwy Sądu Kryminalnego Wojskowego względem księ­dza Skarszewskiego karę śmierci tylko na wieczne więzienie przemienił."

    Ułaskawienie zdrajcy pod presją nuncjusza wywołało wśród powstańców warszawskich wielkie oburzenie na Kościu­szkę. Na znak protestu cały komplet sędziowski podał się do dymisji. Wtedy Kościuszko napisał do prezesa sądu list z uspra­wiedliwieniem: "Zważywszy, że zupełne odrzucenie próśb papieża mogłoby ściągnąć ze strony onego kroki (ekskomunikę A. N.), które w ludziach pełnych jeszcze przesądu i ciem­nym po prowincjach pospólstwie mogłyby sprawić wrażenie niebezpieczne w skutkach dla powstania naszego ... aprobując dekret we wszystkich punktach karę śmierci na wieczne i ścisłe więzienie przemieniam."

    Papieże prawie zawsze występowali w obronie zdrajców biskupów, chroniąc ich przed zasłużona karą za zdradę argumentem, że osoba biskupa - mimo popeł­nienie największych zbrodni - jest święta i nietykalna, stoi ponad prawem państwowym, a władzy państwowej, która karze biskupa za zdradę, grozili ekskomuniką.

    Podobnie miała się rzecz sprawy polskiej przy okazji innych wydarzeń.
    Po powstaniu listopadowym pisał papież Grzegorz XVI w liście (breve) do kleru polskiego z 9 czerwca 1832 roku: "Do­wiedzieliśmy się o okropnym nieszczęściu, w jakie to kwitnące królestwo (Polska) pogrążyło się w ostatnim roku; jednocześnie dowiedzieliśmy się, że to nieszczęście zostało spowodowane przez intrygi wichrzycieli, którzy ... podnieśli się prze­ciwko władzy prawowitych monarchów (to znaczy cara) i pogrążyli w przepaść swą ojczyznę łamiąc wszystkie więzy prawowitego posłuszeństwa ... Posłuszeństwo wobec ustano­wionej przez Boga władzy jest zasadą niezmienną i nie można się od niego uchylać, chyba że ta władza gwałciłaby prawa boskie i Kościoła (na przykład nie płaciła dziesięcin, święto­pietrza itd., A. N.). Niech każdy człowiek, mówi apostoł, będzie posłuszny ustanowionej władzy, ponieważ nie ma władzy, która nie byłaby od Boga. Otóż władze istniejące są ustanowione przez Boga.. Przypominając wam te zasady, czcigodni bracia (du­chowni katoliccy, A. N.)... jesteśmy przekonam, że będziecie je gorliwie rozpowszechniali... Wasz wielkoduszny car Rosji przyjmie was z dobrocią i usłucha naszych wystąpień i próśb w interesie religii katolickiej, którą zawsze obiecywał się opie­kować w swoim królestwie."


    Na zakończenie chciałbym podać bardzo ciekawy cytat Tadeusza Kościuszki, który jest niestety przemilczany w szkołach.
    "Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
    - Tadeusz Kościuszko


    http://forum.ioh.pl/graficzki2/1304128975_nroblin-wieszanied.jpg
    Wieszanie targowiczan w Warszawie 9 maja 1794 pod nieistniejącym już ratuszem na rynku Starego Miasta.

    http://forum.ioh.pl/graficzki2/1304129264_wieszanie_zdrajcow.jpg
    Wieszanie zdrajców 29 września 1794r. (in effigie) - Jan Piotr Norblin
  • Fałszerze wolnych elekcji
    W interesie Kościoła katolickiego było wspieranie i popierania wszelkich dążeń dynastycznych i politycznych austriackich Habsburgów, oraz ich sojuszników. Habsburgowie byli zbrojnym i politycznym ramieniem Rzymu. Interesy były zbieżne, wspólni wrogowie, wspólne cele. Musiały być takie, za profrancuską politykę Klemensa XI, Austria dokonała inwazji na Państwo Kościelne. Ponadto, Kościół zawsze trzymał z silnymi choćby nawet byli innego wyznania, byleby tylko miał z nim zbieżne interesy polityczne.
    Jako ciekawostkę dodam, że na konklawe z 1769 roku uczestniczył sam cesarz Józef II Habsburg, choć bez prawa głosu, ale jednak...





    FAŁSZERZE WOLNYCH ELEKCJI




    W roku 1577, Kościół popiera elekcję cesarza Maksymiliana II Habsburga na tron Polski przeciw Batoremu. Prymas Uchański - wraz z senatem, które­mu przewodniczył i w którym prym wiedli biskupi - dokonał zamachu, ogłaszając królem Niemca, pomimo tego, że ogół szlachty obwołał królem Batorego. Maksymilian postanowił więc zająć tron polski siłą. Zawarł układ z Mo­skwą, w którym zaplanowano roz­biór Polski. Habsburgom miała przy­paść Polska, Moskwie - Litwa. W Rzymie bliskim współpracownikiem papieża był wówczas kardynał Hozjusz. Ko­ściołowi nie przeszkadza­ło, że Litwa miała stać się łupem prawosławnej Moskwy. Moskwa, zgod­nie z układem, uderzyła w roku 1578 na Polskę i zajęła Inflanty. Tragiczną sytuację Korony uratowa­ła niespodziewana śmierć Maksymiliana. Wojna z Moskwą już jednak trwa­ła i wyniszczała kraj.
    Stanowcza akcja Ba­torego pokrzyżowała pla­ny Kościoła i Uchańskie­go. Sterujący zamachem nuncjusz papieski musiał uciekać do Wrocławia pod skrzydła Habsburgów. Niestety, sytuacja zmusiła króla do pozyskiwania so­juszników ustępstwami. Musiał uznać Hohenzol­lerna brandenburskiego jako kuratora obłąkanego księcia Prus Albrechta. Dzięki Kościołowi kolejny raz zmar­nowana została okazja wcielenia Prus do Polski - o czym jeszcze napiszę.

    Na elekcji w 1587 r. Kościół aktywnie popierał kandydaturę wielkiego mistrza krzyżackiego, arcyksięcia Maksymiliana III Habsburga, syna ce­sarza niemieckiego. Działał wówczas nuncjusz papieski Hannibal z Kapui, krążyło niemieckie złoto na łapów­ki. Szlachta wybrała jednak na kró­la Zygmunta III Wazę. To nie prze­szkadzało mniejszości podjudzanej przez papieskiego nuncjusza "wy­brać" następnego dnia Maksymilia­na. "Wybór" ogłosił i prawo złamał katolicki biskup Woroniecki. Biskup - nie prymas! Wybuchła wojna, wojska niemiec­kie wkroczyły do Polski, usiłowały zdobyć Kraków, spustoszyły szmat kraju. Kanclerz i hetman Jan Zamoj­ski wyparł je na Śląsk, rozbił pod By­czyną i wziął do niewoli Maksymi­liana. Wytworzyła się wspaniała dla Polski sytuacja: Niemcy pobici, syn cesarza wzięty do niewoli, w której spędził prawie dwa lata. Nie oku­powano, niestety, Śląska. Zagrożeni przez Turcję Habs­burgowie, których władza w Niem­czech była poważnie osłabiona po­stępami reformacji, byli w poważ­nych kłopotach. Wtedy jak zwykle włączył się Ko­ściół. Papież przysłał swego legata Aldobrandiniego (późniejszy papież Klemens VIII), by doprowadził do porozumienia - oczywiście, korzyst­nego dla Niemców. Zawarto "wie­czyste przymierze". Polska na swoim zwycięstwie nie zyskała NIC, nawet nie podjęto próby odzyskania choć­by części Śląska. A przecież diecezja wrocławska należała nadal do pol­skiej prowincji kościelnej. Legity­macja więc była. Maksymiliana wy­puszczono z niewoli "na słowo", któ­re natychmiast złamał. Skończyło się kompromitacją Polski i jej króla.
    Na sej­mie w roku 1589, kanclerz Jan Zamojski przedstawił pierwszą próbę naprawy państwa - projekt uregulowania wolnych elekcji. Przedstawił go, chcąc uniknąć niechybnej katastrofy: spośród trzech dotychcza­sowych elekcji dwie skończyły się groźnymi wojnami, nie mówiąc o sza­lejącej na elekcjach korupcji.
    Kanclerz proponował, by kandydować mogli tylko potomko­wie króla, a jeśli by ich nie było - kandydaci krajowi. To eliminowa­ło Niemców Habsburgów. Chciał też skrócić czas bezkrólewia, które anarchizowało państwo, wykluczyć bio­rących pieniądze z zagranicy i po­zbawić prawa głosu hołotę szlachec­ką, klientelę magnatów. Taki pro­gram reform bił wprost w Kościół i jego sojuszników Habsburgów. Toteż nuncjusz papieski di Ca­pua, płatny agent Habsburgów, przed sesją sejmu zobowiązał biskupów, by bronili przywilejów Kościoła, a więc swoich. Prymas Karnkowski, który przewodniczył senatowi, zażądał, by królem mógł być tylko katolik. Innowiercy gotowi byli ustąpić pod warunkiem zaprzysiężenia konfede­racji warszawskiej. Na to nie zgodzi­li się biskupi, kierowani zza kulis przez nuncjusza. Projekt Kanclerza upadł, a nuncjusz słał triumfalne li­sty do papieża, co bez wąt­pliwości określało, komu słu­żyła w Polsce anarchia. Brak prawnych uregulowań elekcji pozwolił Kościołowi w przy­szłości pogwałcić dwie elekcje (o czym niżej), co zaważyło na losach Polski.

    Podczas elekcji w 1697 r. królem wybrano Francuza, księcia Contiego (Kondeusza), a prymas Radziejowski wybór ogłosił. Nie chciała się z tym pogodzić partia antyfrancuska opłacana niemieckim złotem a wspierana przez Rosję, Austrię, Brandenburgię i Kościół. Wydali już przecież ogromne sumy na łapówki. Ta elekcja była "orgią pijaństwa i korupcji”. Interesów Kościoła i Habsburgów pilnował nuncjusz papieski Davia. Habsburgowie bowiem podporządkowali sobie dwór papieski, także tam płacąc dostojnikom sowite łapówki.
    Jakub Sobieski przepadł przez gorszący spór z matką. Kandydatem partii habsburskiej został elektor saski August Wettin. Ale był luteraninem. Na trzy tygodnie przed elekcją... przeszedł na katolicyzm i obiecał Kościołowi skatolicyzować Saksonię. Davia poświadczył mu katolicką prawowierność. Na łapówki sam August wydał prawie milion talarów.
    "Wybór" ogłosił klient Habsburgów, biskup Dąmbski... poza polem elekcyjnym! Niemiec szybko wprowadził do Polski wojska saskie i przepędził elekta Contiego. Dąmbski koronował Augusta II, nie mając do tego prawa. Insygnia koronacyjne wykradli przez dziurę wybitą w murze skarbca, bo ci przestępcy nie mieli kluczy, a bali się wyłamywać drzwi.
    August II posadzony na tronie z pomocą Kościoła wciągnął Polskę w katastrofę III wojny północnej. Kraj został straszliwie zniszczony. Rabował, palił, mordował i gwałcił kto tylko mógł: Szwedzi, Rosjanie, Sasi, nawet własne polskie wojska. Jedzono padlinę, dochodziło do ludożerstwa. Do tego przywleczona przez obce wojska zaraza z lat 1707–1712 wybiła ok. 30 proc. ludności.
    Kościół - mimo katastrofy katolickiej Polski - nadal popierał Niemca, farbowanego katolika, nawet po jego detronizacji. Kwitł antypolski flirt Kościoła z Rosją, ponad religijnymi podziałami. Prymasa Radziejowskiego za detronizację Niemca papież pozbawił urzędu, przymknął oko na uwięzienie przez Rosjan arcybiskupa Zielińskiego, który koronował Stanisława Leszczyńskiego. Godności kościelne były zapłatą dla stronników Sasa i agentów Rosji. Zawsze kosztem naszej ojczyzny.

    Na elekcji z 1733 wybrano niemal jednogłośnie Stanisława Leszczyńskiego. Znany z tolerancji, do tego teść Ludwika XV, był dla Kościoła nie do przyjęcia. Wojska rosyjskie znów weszły do Polski, a do ich obozu przybyli biskupi Lipski i Hozjusz. Lipski pod rosyjskimi bagnetami "przeprowadził elekcję" w obecności zaledwie garstki szlachty. Było ich tylu, że nazwano ją "elekcją w grochowskiej karczmie". Hozjusz ogłosił królem Augusta III - przypominam, że żaden z biskupów nie miał do tego prawa.
    Ponieważ na sejmie konwokacyjnym podjęto uchwałę wykluczającą z elekcji cudzoziemca i usankcjonowano ją przysięgą, kardynał Albani - protektor Polski w Rzymie - załatwił błyskawiczne unieważnienie przysięgi sejmu polskiego! Już wtedy współpraca papieży z prawosławną Rosją przeciw katolickiej Polsce kwitła (Kościół zawsze trzymał z silniejszymi). "Elekcja" ta była bezprawiem i naruszeniem suwerenności Polski, bo odbyta pod rosyjskimi bagnetami nie była ani wolna, ani suwerenna.
    Wybuchła wojna domowa, wojska rosyjskie wyparły Leszczyńskiego, łupiąc przy okazji Polskę, a niemieckiego uzurpatora koronował biskup Lipski. Insygnia wydał zdrajcom ich kustosz, podwładny biskupa Lipskiego, proboszcz katedry Komorowski. Zapłacono mu sowicie: papież na prośbę Niemców i Rosji nagrodził go złotodajnym arcybiskupstwem gnieźnieńskim z pyszną godnością prymasa Polski, co wywołało liczne protesty szlachty.
    Uzurpator przystąpił do umacniania swej władzy i zaprowadzania wygodnego Kościołowi porządku. Wszystko bagnetami sprowadzonych do Polski wojsk saskich (luterańskich) i rosyjskich (prawosławnych). August III na łapówki wydał astronomiczną sumę ok. 8 milionów talarów. Szybko to sobie odbił w dwójnasób na Polakach.


    Historia pogwałcenia powyższych elekcji królów polskich z nuncjuszami papieskimi i polskimi biskupami w rolach głównych dowodzi, jak bardzo Kościołowi katolickiemu odpowiadała anarchia w Polsce. Dzięki niej o względy biskupów zabiegali (w gotówce) zaborcy, mocno zainteresowani totalnym osłabieniem naszej ojczyzny. Biskupi - cieszący się autorytetem i największymi przywilejami - robili w dogorywającej macierzy co chcieli.
    http://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=13557
  • @ Autor
    Poparcie dla Pana etyki logicznej znalazłem również w następujących wypowiedziach:
    S. Michałkiewicz: “Publiczna obecność etyki chrześcijańskiej, jako podstawy systemu prawnego”;
    Ścios: „Głos opozycji (czyli Chrześcijan) i głosy każdego z nas zabrzmią tylko wówczas, jeśli odrzucimy nierzeczywistość świata „onych” (czyli Syjonistów) i przestaniemy liczyć się z dyktatem medialnych terrorystów . Warunkiem ujawnienia prawdy jest zbudowanie własnych mediów i prostego, jednowymiarowego języka przekazu, w którym nie będzie miejsca na relatywistyczny bełkot. Nie da się jej pokazać próbując połączyć dwa nieprzystawalne światy ani ulegając pokusie politycznej schizofrenii. Ten ich (czyli syjonistyczny) fałsz i ich niby-świat muszą zniknąć.”
    Maciej Łodyga: „Jeśli ma dojść do przemiany duchowej Narodu Polskiego, Kościół musi obudzić go z letargu.”
    Zdzich: “Zlikwidować wszystkie podatki, czyli koryto dla chciwców i bandytów”;
    KrisJora: "Zbrodniarzy rozliczyć z pomiotem";

    Tymczasem tu w NEon'ie powtarzają się dwie koncepcje "ratowania CP":
    1. instalancja Krzysztofa Wojtasa na namiestnika Chrystusa Króla Polski, po "usunięciu" Katolików, czyli 88% narodu polskiego;
    2. instalacja tow. Dariusza Kosiura na Króla Polski, po "usunięciu" Katolików, czyli 88% narodu polskiego.
    Obie te koncepcje prezentowane są jako "narodowe" oraz są, jak najbradziej, popierane przez Żydów "usuwających" Katolików już przez cir. 2000 lat!

    Pozdrawiam,
  • promocja antypolskiego myślenia..
    kto to wypromował??
  • Ja wiem, że historia jest dziś w szkole rugowana, bo po co ludzie mają o czymś wiedzieć,
    ale większej bzdury niż to zdanie nie słyszałem "Kościół zawsze jest z Narodem. Kościół nigdy nie zdradził obywateli Rzeczypospolitej, nigdy nie podniósł na nich ręki. " Zacznijmy od Stanisława Zdrajca, co nam dziś robi za patrona Polski, Targowica i biskupi powieszeni za zdradę kraju na rzecz Carycy Katarzyny, list Papieża po wybuchu Powstania listopadowego nakazujący Polakom być posłusznym prawowitemu władcy Carowi, że wymienię pierwsze z brzegu przykłady.
  • @Zawisza Niebieski 17:49:43
    Są to przykłady tylko i wyłącznie twojego zidiocenia.
  • Autor
    Piękny tekst.
    Bez Kościoła - nie ma państwa, bo:
    BEZ WIARY NIE MA NADZIEI.
    BEZ NADZIEI NIE MA MIŁOŚCI.
    BEZ MIŁOŚCI NIE MA PAŃSTWA.

    Po drodze od miłości do państwa jeszcze: wolności, równości, braterstwa, odpowiedzialności, demokracji, sprawiedliwości, uczciwości, prawości, moralności, narodu, ojczyzny, honoru, Boga - pracy i krwi, ofiary, poświęcenia i służby... oraz duchowej refleksji, gdyż co trochę przychodzi nam wołać:
    "na Boga, ja nie o taką Polskę walczyłem !"

    ... i zaczynać od nowa.
    Walczymy zawsze o pokój - ten prawdziwy, ten, który przyniósł nam Jezus Chrystus.
  • @reflexión 15:50:50
    Konstutucja 3 maja była aktem niedokończonym, sfałszowanym, narzuconym masońskim podstępem. Jej podstawowy błąd, to że nie zdjęła nadmiernego uprzywilejowania oligarchii kościelnej, i w ogóle oligarchii magnackiej względem Narodu.
    Nie ustanowiła też stanu równowagi między oligarchiami kościelną i magnacką. Była wprowadzana w pośpiechu ze względu masońską potrzebę odciągnięcia uwagi świata od trwającej Rewolucji Francuskiej - po to żeby mogła ona trwać zamordowano Rzeczpospolitą.

    I co ciekawe, to historia Europy i świata, Polski i Kościoła wciąż stoi w tym miejscu.
    A my wciąż pracujemy nad naszą Konstytucją...
  • @Zawisza Niebieski 17:49:43
    Tym wpisem awansowałeś, jesteś wyżej od Zdzicha.. w sumie zawsze byłeś..
  • @Zdzich 17:44:31
    Dziękuję Ci za komentarz, bo już traciłam nadzieję, że odnajdę tu mądre, polskie słowa....
    A tych dwóch Królów - których wymieniasz- do dobre, żeby pobudzić do śmiechu- no, ale "cepy", jeszcze nie miały króla....to może by - taki papierowy- przydał się im....
  • @Katana 19:27:31
    pierd..sz jak zawsze..
    problemem jest Jahwe i odpryski religii abrachamowych..
    Polanie, Lechici co mają do mitologii nad jordańskiej??
    To nie nasz religia, nie nasza kultura, to zostało narzucone siłą, a przez setki lat babcie wnuczkom wmawiały, że to polskie :((((((((((((((
  • @wk..ny 17:45:26
    Też jestem ciekawa. To jest bezczelna watykańska propaganda pierwszej wody. Ręce opadają.

    ,,Kościół nigdy nie był przeciwko narodowi" i dlatego miłośnie ogniem i mieczem wprowadzał mu chrześcijaństwo, a potem dołożył wszelkich starań, aby napisać mu nową historię i zlikwidować wszelkie dowody jego cywilizacji, kultury i tradycji, z pismem włącznie. Cywilizacji, która nigdy nie została podbita przez Cesarstwo Rzymskie.

    ,,Kościół nigdy nie był przeciwko narodowi", dlatego właśnie zafundował nam obalenie socjalizmu w państwie rządzonym nareszcie przez Polków, nie Żydów ani innych okupantów i przystąpienie do żydoliberalnej Unii i dlatego też teraz stoi po stronie okupanta tego narodu polskiego, który tak bardzo miłuje.

    Niejaki Sienkiewicz, pokrzepiciel serc w dzisiejszym wydaniu, parę dni temu piał o tym, jak to dzięki liberalnej demokracji wprowadzonej do Polski, między innymi dzięki wysiłkom Kościoła, zostaliśmy przyjęci do Zachodu, Autor powyższej propagandy pisze o wprowadzeniu Polski do ,,wspólnoty europejskiej" - cokolwiek by to miało znaczyć. Przypominam, że Polska leży w samym centrum Europy i nie musi być do niej ani wprowadzana, ani przyjmowana, natomiast, jak chodzi o ,,europejskie wartości", to mamy własne, również europejskie, w dużym stopniu wywodzące się z tej zniszczonej przez Kościół historii, kultury i tradycji i Zachód ze swoją zgnilizną nie jest nam do niczego potrzebny.
  • @miarka 18:08:18
    //"na Boga, ja nie o taką Polskę walczyłem !"

    ... i zaczynać od nowa.
    Walczymy zawsze o pokój - ten prawdziwy, ten, który przyniósł nam Jezus Chrystus.// Amen!!
  • @wk..ny 19:19:00
    //parafrazując doktora Sendeckiego........//
    Czy mogę Cie prosić, żebyś wycofał ten wpis...? Bardzo proszę...
  • @wk..ny 19:19:00
    Ludzie nie tylko nie rozumieja tekstow z pisma ale nawet ich nie znaja...
    Samozwanczych pasterzy trzodki przeto z calym arsenalem socjotechnik akceptuja tak samo bezmyslnie jak symbolicznie zjadaja swojego boga ktorego zabili im 'rzydzi'...o czym wspomniales.

    A czesci, z drugiej strony, nie ma znaczenia gdzie lezy prawda tylko ile mozna ugrac w spoleczenstwie dzieki opieraniu sie o 'tradycyjne' struktury a 'kosciol' historycznie znany jest ze skutecznych struktur...

    Wiesz co mnie razi na tych zdjeciach u gory, szczegolnie na tym z polskiki krolami...kto im dal wladze na 'ludem'???

    : )))

    Albo, kto im dal ziemie na wlasnosc, te krolewskie lasy, zwierzyne, prawo do podatkow ktore wykorzystywali glownie na funkcjonowanie rozbudowanego imperium administrujacego wlasne wlosci i druzyny a pozniej armie ktorymi ipuszczali krew sasiadom w celu...powiekszania bogactwa...

    Skad ziemie dostal kosciol?
    : )))

    Raczka reke myje.

    Co teraz robi kosciol ze swoimi wlosciami?

    To nie tylko polska rzecz jasna...to globalny schemat.
  • @wk..ny 19:38:04
    //problemem jest Jahwe i odpryski religii abrachamowych..//

    Jahve to nowoczesna forma sumeryjskiego boga.

    Swiatem rzadzi sumero- egipska sekta z centrum dowodzenia w rzymie...a ze skarbcem w szwajcarii...
  • @Lotna 19:38:50
    ,,Kościół nigdy nie był przeciwko narodowi".
    Kościół to naród.
  • @
    Oczywiscie, nie obylo sie bez Aj Waj Marka Noe i wtórujacemu mu "wk..wiajacemu". :)))
  • @Zdzich 20:09:14
    //Kościół to naród//

    'Rod sumero-egipski z centrala w watykanie.'
  • @Zdzich 20:11:47
    żyda widzisz wszędzie, tylko nie w Swej religii..

    obrzezane umysły tak mają, admini podobni Tobie, dla tego tu jesteś..
  • @Katana 20:36:50
    nie mam pojęcia..
    masz rację..
    tysiąc lat pisania, przepisywania, tłumaczenia biblii, nie ogarniam tego..
    moim zdaniem to kłamstwo, a Ty mi udowodnij ZMARTWYCHWSTANIE, bo tego nawet zmanipulowna, przepisywana, tłumaczona biblia nie wyjaśnia..
    Mamy XXI w. wrzuć film na YT, Jahwe Ci zaprawdę MP4 przyśle..

    Jahwe to buk stworzony przez eskimosów dla ich potrzeb..

    Odpowiedz proszę na to, dam Ci czas, bo nieszpory pewnie na klęczkach odbębniasz (odmodlasz)

    Masz jeden problem, w dzisiejszych czasach księdzem/kapłanem zostaje ktoś głupszy od ogółu, to nie XVIIIw.
  • @Katana 20:48:49
    myślę.. i tu Twój problem..
  • @Katana 19:27:31
    "Szczególnie dzisiaj (w wigilię Kościoła prawosławnego) nie jest to tekst piękny".

    A dlaczego nie? - bardzo ładnie zbiera temat.

    Nie zauważyłem, żeby ubliżał Kościołowi prawosławnemu.

    Może być tylko jedna moralność ładu publicznego w państwie - u nas moralność narodu wiodącego czyli polskiego oparta o cywilizację łacińską, religię katolicką i kulturę polską.
    Tylko ta jedna moralność gwarantuje jedność zasad. Narody i religie, które przyłączały się do Rzeczpospolitej musiały się z tym stanem godzić.

    Prawosławie było i jest jak najbardziej uznawaną w Polsce religią - o co więc chodzi?
    Ktoś kogoś nabuntował, dodał mu "praw"?
  • @eonmark 20:25:49
    Dokładnie.
  • Autor
    Zdjęcie więcej warte niż 1000 słów.
    Na tej fotografii widać dokładnie z kim jest kościół. Dla ułatwienia podam, że naród (górnicy) są po prawej stronie, a jego przeciwnicy po lewej
    http://wpolityce.pl/m/polityka/230070-abp-skworc-poblogoslawil-porozumienie-gornikow-z-rzadem
  • @Katana 21:47:58
    Co ty nie powiesz?
  • @miarka 18:23:29
    ,,A my wciąż pracujemy nad naszą Konstytucją"

    To w dwudziestoleciu międzywojennym żadnej nie było?
  • @Lotna 19:38:50
    Rozsądnie pytasz.
    Jednak z pewnością nie chodzi tu o propagandę watykańską i reprezentującego ją episkopatu krajowego. Przeciwnie - cała oligarchia watykańska jest w stanie głębokiej defensywy, pewnie i wkrótce rozpadu.
    Jednak Kościół to my - jako Naród od 1050 lat.
    Wtedy podjęto decyzję o zmianie religii przez Naród - i była to mądra decyzja. Zahamowała ekspansję Niemiec na bardzo długo.

    To dobra decyzja i dzisiaj, kiedy Niemcy już schodzą ze sceny politycznej i będziemy mogli wreszcie sami decydować o swoim losie, a system wartości póki co mamy z Europą wspólny, tylko że u nas żywy i mocny. Oni, zwłaszcza protestanci w starciu z judaizmem i islamem nie przetrwają - my w oparciu o naszą katolicką religię - tak.

    Będziemy mogli nawet wrócić do religii słowiańskiej, choć osobiście uważam to za bezsens, jako że pozacierano najistotniejsze ślady, nie przetrwały elity i ciągłość tradycji.

    Pozdrawiam
  • @Katana 21:43:35
    "Czy "Kościół" to to samo co Kościół katolicki?"

    Tak to rozumiem.

    "Czy Bóg" to to samo co "Bóg mocny"?"

    Tak. Nawet się modlimy: "Święty mocny, święty, a nieśmiertelny..."

    "//Tylko ta jedna moralność gwarantuje jedność zasad//
    Jedna (jedyna) moralność? Jeden jest Bóg. Tu nie ma miejsca na "nas" i "ich"... Nie mówię, że tych rzeczy nie należy rozróżniać jednak myśleć trzeba globalnie a działać lokalnie".

    Mi chodziło o to, że jedna moralność gwarantuje jedność zasad ładu życia publicznego w państwie.
    Dogadywanie się osobiste było i będzie zawsze.

    Natomiast każdy naród ma już swoją moralność.
    Moralność bowiem nie wyrasta ponad kulturę narodową, choć w ramach tej samej cywilizacji, a więc i tego samego, spójnego systemu wartości), albo religii różnice są niewielkie.

    Ponad cywilizacją i religią łączy nas już chyba tylko pojęcie dobra i prawdy.
    Bez nich, a więc i bez wspólnych jednoznacznych pojęć, to już nawet międzyludzkiego dialogu nie ma.

    Pozdrawiam
  • @Lotna 21:51:40
    Ładna fotka, nieźle się SB-cja swego czasu nazapierdzielała, żeby doprowadzić do takiego stanu.
    Komentarz filmowy:
    http://youtu.be/OQ2UEVbpbbI
    Bóg jest jeden i na dodatek lubi Polaków.
    Reszta to komentarze, co Pani myśli o tym?
    http://abelikain.blogspot.com/2014/09/sowanskie-ksiegi.html

    muzyczka

    https://youtu.be/Yz-X7pV1siI

    pozdrawiam
  • @Lotna 22:01:16
    ",,A my wciąż pracujemy nad naszą Konstytucją"

    To w dwudziestoleciu międzywojennym żadnej nie było?"

    Mi nie chodziło o to, iżby żadnej nie było, tylko że nie była dopracowana, spójna, nie wymagająca interpretacji, nie dopuszczająca pogwałceń, gwarantująca Narodowi suwerenność, pełnię władzy w swoim Państwie, jego pozycję nadrzędną nad wszelkimi oligarchiami itp.
    Wrócić do niej też się nie da.
  • @Katana 22:30:01
    "Coś nie tak?
    Potrzebujesz więcej czasu, może dopytać?"

    Tak, dopytaj, bo ja w ogóle nie widzę tu pytania.
  • @Zdzich 17:54:15
    Pamiętaj o tym, że Polaka obowiązuje przede wszystkim miłość do ojczyzny historii pisanej przez ojców. Masz Honor i Ojczyzna, zapytasz, gdzie Bóg, Bóg, Jezus nie z tego są świata, więc spraw ludzkich ich mieszać nie można. Jest Bóg, ale jest Honor i Ojczyzna.
    Kościół to ludzie, ludzie grzeszni. Wielu biskupów zgrzeszyło względem ojczyzny, wielu jako zdrajcy ponieśli karę tu na ziemi, inni jako zdrajcy miejmy nadzieję poniosą ją w niebie.
    Chcesz kolejny okres w którym Kościół zdradzał Polskę dzieląc ją własne przywileje załatwiał, łamiąc m.in. przysięgę złożoną królowi na łożu śmierci. Jest to okres Rozbicia Dzielnicowego, Złożyli Krzywoustemu przysięgę że będą wspierali syna Seniora i jakie mu imię Historia zapisała Władysława Wygnańca, dzieło zdrajców w mitrze biskupiej. Wiedza i myślenie nie boli, zapewniam cię.
  • Autorze, glupoty piszesz! Historii nie znasz wogole! Nie znasz tez terazniejszosci!
    Przeciez byly, sa i beda panstwa BEZ kosciola!!!
  • @Katana 23:07:53
    "//"Czy "Kościół" to to samo co Kościół katolicki?"

    Tak to rozumiem.//
    Po co więc oddzielne pojęcia? I też wychodzi z tego, że Kościół Prawosławny to nie Kościół."

    A czy to nie jest na życzenie samych Prawosławnych, którzy nazwali swój Kościół Cerkwią. Mnie by to nawet ucieszyło, żeby się nazwali Kościołem.

    "//"Czy Bóg" to to samo co "Bóg mocny"?"

    Tak. Nawet się modlimy: "Święty mocny, święty, a nieśmiertelny..."//
    Musi tak być bo się tak modlicie? I gdzie ta jedność?

    To może być tym samym, i powinno być bo bez wiary w to, że jest się całym wszechświatem wiara nie ma sensu, jest daremna. Jednak moc to tylko Boży atrybut."

    Oczywiście. Tylko gdzie problem? Czy Prawosławni nie wymieniają przy różnych okazjach Bożych atrybutów?


    "//Ponad cywilizacją i religią łączy nas już chyba tylko pojęcie dobra i prawdy. //
    Do tego dążę. Na tym się skupmy.
    "(27) Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata."
    (List Jakuba 1:27, Biblia Tysiąclecia)"

    Oczywiście.
    Myślę, że ewentualne tu różne podejścia do tematu mogą dotyczyć definicji "świata" - czy cały uznajemy za zły, czy wydzielamy "świat ciemności". Odpowiednio z prawdą - zaczepne punkty to "jedyna", "subiektywna", dotycząca rzeczywistości bieżącej, czy idealnej, nieskażonej ludzkim grzechem, albo też dotyczącej swojego wnętrza, czy też zewnętrznej, dotyczącej bytów czy relacji.
    Jest też problem prawdy w stosunku do zamiarów i obietnic, a więc i wiarygodności, za którą już idzie słowność, honor, zaczynają się ludzkie wartości...

    Tak postawiony temat możemy rozważać i rozważać - może więc konkretnie?

    "I jeszcze jedno: "Moralność – zbiór zasad (norm), które określają co jest dobre, a co złe.""

    Nie. Lewackiej Wikipedii tu zupełnie nie można wierzyć.
    Ja moralność określam jako zbiór norm, które służą naszemu przeżyciu w świecie (np. godność osobista, czy patriotyzm).
    Określenie co jest dobre a co złe i opowiedzenie się po stronie dobra odbywa się w ramach prawości.
    (a tu już mamy pełno rozbieżności do ideologii lewackiej).

    Pozdrawiam
  • @Katana 01:16:12
    "O Bogu nic nie można powiedzieć, poza tym, że jest. "Bóg mocny" to nie to samo co "Bóg", który nie ma tylko jednego atrybutu (mocy w tym wypadku)."

    Cały ten problem widzę jakiś sztuczny. Tak, nie to samo, nawet wyeksponowanie atrybutu względnie osłabia inne, tylko że jak wymieniam tylko jeden to w danej sytuacji tylko ten jeden MNIE INTERESUJE. Poza tym osłabia tylko względnie, bo jak będę mówił o innym, to też w całej pełni, np wierny. Będę mówił o miłosierdziu, będzie w pełni miłosierny itd.

    "Uważasz za moralnie właściwe dać głodnemu Polakowi kawałek chleba a spragnionemu Hindusowi już nie?
    Ja uważam moralność za cechę uniwersalną. Wszyscy ludzie są w istocie tacy sami."

    Jeżeli w każdym widzieć istotę ludzką to tak: w swojej godności osobowej są tacy sami.

    Ale jeśli kiedy patrzeć na ich stronę moralną to każdy jest inny - inaczej szanuje swoją godność osobistą, inaczej zatem i szanuje innych.
    Jak znamy ich bliżej, już traktujemy inaczej.
    Jak mają wobec nas złe zamiary, najpierw musimy ich pokonać i rozbroić zanim zaczniemy im w czymkolwiek pomagać.

    Po drugie naczelna zasada, by przeżyć w świecie nakazuje ufać sprawdzonym, a niesprawdzonym nie. Najpierw ratować członków swojej wspólnoty, a w drugiej kolejności obcych...

    Poza tym sytuacja dawania głodnym to samo w sobie głupota - można się okazać niesprawiedliwym karmiąc pasożyta, gdy ktoś ciężko pracujący niedojada. Trzeba by mieć więcej danych.

    Podobnie jak już mam zobowiązanie wobec kogoś a ograniczoną ilość dóbr, to muszę odmawiać głodnemu nowemu.
    Ogólnie, to pomocy udziela się z tego bez czego można się obejść i najpierw wobec bliskich.

    Inna sprawa z ratowaniem kogoś. Tu już wchodzi w rachubę łaska miłosierdzia. Nie patrzy się swój czy obcy. Ale też - w sytuacjach, kiedy koniecznym jest wybierać ratowanie np. dzieci swoich, czy obcych, każdy będzie ratował swoje.
  • @Katana 01:35:50
    "To co jest uważane za właściwe też nie zawsze jest właściwe...
    Właściwe znaczy odpowiednie w konkretnej sytuacji. Jakieś zachowanie może być dobre mimo, że w innych okolicznościach już nie."

    Oczywiście. Bo to najczęściej jest sztuczna moralność - to już ma jakieś "skażenie prawnicze", poprawnopolityczne, oparte o patrzenie zwyczajowe, czy statystyczne - i z tego zwykle wychodzą decyzje nieludzkie albo głupie.

    Właściwym jest tylko dokonywanie wyborów opartych o hierarchię ludzkich wartości wyższego rzędu np. najpierw chronię dóbr wspólnych, poświęcając osobiste, czy godzę się, by mnie spotkała niesprawiedliwość, ale za to postępuję honorowo.
    Parę dobrych przykładów było ostatnio tutaj:
    http://alfa.com.hel.neon24.pl/post/128612,wiernosc-bogu-sobie-ludziom-idealom
    Jej idea wynika z chrześcijańskiej zasady nadstawiania drugiego policzka. W sytuacji, kiedy stoję między koniecznością wyboru w dawaniu - np. między czynami chroniącymi różne wartości, chronię tą wyższego rzędu od strony duchowej.
    Odpowiednio jak mam zaspokajać potrzeby w braniu, zaspokajam najpierw te bardziej konieczne, skromne, umiarkowane, bardziej podstawowe dla ciała, np. ratujące życie.

    Ważny przykład postawy moralnej mamy z obrony Głogowa z roku 1109, gdzie to broniący się pozabijali "żywe tarcze" aby się obronić. Postąpili skrajnie niesprawiedliwie (zabijali nawet własne niewinne dzieci), ale wzorcowo moralnie.
  • @
    Zauważcie, że występujący powyżej antagoniści Chrześcijaństwa powtarzają za tzw. racjonalnymi "narodowcami" Klubu Ateistów:
    1. Krzysztofa Wojtasa, namiestnika Chrystusa Króla Polski, po "usunięciu" Katolików, czyli 88% narodu polskiego;
    2. Tow. Dariusza Kosiura, Króla Polski, po "usunięciu" Katolików, czyli 88% narodu polskiego.

    A ci, Wojtas i Kosiur z kolei reprezentują i wciskają nam wypociny NIEMIECKICH filozofów: Hegel'a, Nietzsche, i Marxa. Skadinon wiadomo, że "filozofowie" ci byli Żydami. Oj, was für ein Polin sein wird.

    "Bój to jest nasz ostatni,
    Krwawy skończy się trud,
    Gdy związek nasz (ateistów) bratni
    Ogarnie ludzki ród."
    :))))
  • @Katana 13:22:08
    "Tu już widać błąd - niezrozumienie istoty rzeczy. Nie każdy będzie ratował "swoje" dziecko - ktoś może uratować te, którego przeżycie daje więcej pożytku innym (w jego mniemaniu)..."

    Nie błąd - chodziło o wybór "swoje-obce" w warunkach tego kryterium jako jedynego.
    Odnośnie Twojego wyjątku to dotyczył właśnie w/w "żywych tarcz", gdzie były przypadki, że ojciec poświęcał własne dziecko, aby inne mogły przeżyć.
  • @Katana 13:26:36
    "Teraz umniejszasz poczucie sprawiedliwości. Dlaczego to było właściwe moralnie a mimo to niesprawiedliwe?"

    Sprawiedliwości w niczym nie umniejszam. Pokazuję tylko, że w konflikcie wyboru między sprawiedliwością a moralnością wybieramy moralność. Taka jest logika hierarchii wartości, która ma swoje najgłębsze uzasadnienie.

    Moralność służy przeżyciu i to przetrwaniu w pierwszej kolejności wspólnoty ludzkiej, a dopiero w drugie kolejności poszczególnych jednostek.

    Jeżeli decyduje się kwestia przetrwania, to to, czy ktoś zostanie skrzywdzony jest drugorzędne.
  • @Oficer Prowadzący 16:20:15
    ---wyważony jak ten wywiad !
    https://www.youtube.com/watch?v=Nb3L4g5XxJA
  • @Oficer Prowadzący 16:35:46
    W ramach solidarności międzynarodowej, bałwan nigdy nie stoi osamotniony. Zawsze są tata z wąsami, mama nin-anonimowa, i dzieci bałwany z rózgami zamiast rąk.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031