Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
162 posty 150 komentarzy

Narymunt

Narymunt - Jarosław Narymunt Rożyński

Wady systemowe demokracji

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Władza jest celem samym w sobie

Najczęściej pojawiającym się komentarzem dotyczącym systemu demokracji jest ten mówiący o tym, że "demokracja nie jest idealnym systemem, ale nikt nie wymyślił do tej pory lepszego". Ta sama wersja z niewielkimi modyfikacjami funkcjonuje w Korei Północnej, gdzie twierdzi się, że "komunizm nie jest idealnym systemem, ale nikt nie wymyślił do tej pory lepszego". Innymi słowy nikt nie podejmuje się merytorycznego bronienia systemu demokracji, ponieważ taka dyskusja z góry skazana jest na porażkę. To nie system decyduje o jakości rządzenia, lecz ludzie sprawujący władzę. Pomiędzy monarchią w Wielkiej Brytanii a Arabii Saudyjskiej jest nie mniejsza różnica niż pomiędzy demokracją we Francji a demokracją w Rosji.

Większość ma zawsze rację

"Demokracja ateńska, na którą tak często się powołujecie była obrzydliwa. Pozwalała na odebranie jednostce jej praw, własności a nawet jej wygnanie, jedynie dzięki woli ludu."
- Ron Paul

Skoro większość ma rację, to dlaczego na jednego wykładowcę przypada kilkuset studentów ? Czy Albert Einstein zrobił słusznie nie zgadzając się z większością ludzi z ówczesnego środowiska naukowego odkrywając nowe teorie i prawa fizyki ? Czy rację ma profesor matematyki twierdzący, że 2+2=4 czy dwóch analfabetów głosujących za tym, że 2+2=5 ? Dowodów na absurdalność tego twierdzenia można by przytoczyć tysiące, jednak jeden fakt jest tutaj bezsporny - siła stoi po stronie większości. Historia pokazuje nam, że to właśnie siła jest czynnikiem determinującym zachowanie społeczne. W demokracji zatem rządzi umysł, intelekt, który jest w stanie tą siłę w odpowiednim kierunku umodelować i nakierować. Dzięki tabloidom, politycznym celebrytom, oraz wiernym żołnierzom propagandy, prawdziwy kierownik wydarzeń nigdy nie opuszcza pola bitwy i nigdy nie musi wychodzić z cienia i poddawać się ocenie publicznej.

Każdy dzisiaj posłem zostać może, trochę lepiej lub trochę gorzej

"Demokracja to rząd większości prostaków; komunizm to rząd małej grupy prostaków; a dyktatura to rząd jednego prostaka. W tradycyjnym i jednomyślnym społeczeństwie rządzi dziedziczna arystokracja, której funkcją jest utrzymanie istniejącego porządku, opartego na wiecznych wartościach, a nie narzucanie poglądów czy woli (w najbardziej dosłownym znaczeniu tego słowa, woli tyrańskiej) jakiejkolwiek partii czy grupy nacisku."
- Ananda Coomaraswamy

W mediach pojawiają się nieustannie twarze około 50 osób. Tymczasem w Sejmie zasiada 460 osób. Skoro te 50 większość czasu spędza na występowaniu w mediach, to kto za nich wykonuje pracę ? Czym zajmuje się pozostałe 420 posłów, skoro nie mają nic do powiedzenia w mediach ? Dzisiaj żeby zostać reprezentantem Narodu nie potrzeba żadnych kwalifikacji, wystarczy być lubianym przez pewną grupę społeczną. Analogiczna zasada występuje w przypadku ministrów czy senatorów. Rzeczywisty aparat sprawowania władzy pozostaje tak naprawdę w rękach administracji, nad którymi teoretycznie te postacie sprawują opiekę, oraz w znacznie większym stopniu w rękach grup nacisku znających dokładnie poszczególne gałęzie biznesu. Wielokrotnie zadajemy sobie pytanie poznając nowe absurdy i nowe przepisy prawne - czy nikt o tym wcześniej nie pomyślał ? Owszem, pomyślał i wie doskonale jak zrobić na tym pieniądze. Pomyśleli wszyscy oprócz tego, który swoją twarzą i wizerunkiem przeforsował daną ustawę.

Demokracja telewizyjna

"Amerykańska demokracja przetrwa do czasu, kiedy Kongres odkryje, że można przekupić społeczeństwo za publiczne pieniądze."
- Alexis de Tocqueville

Wizerunek każdego człowieka może być w dzisiejszych czasach permanentnie zniszczony lub stworzony od zera dzięki środkom masowego przekazu, a przede wszystkim telewizji. Nie przez przypadek zatem w większość przekazów pojawiają się non-stop te same twarze, aktorzy których zadaniem jest wypełnienie luki rozrywkowej i nadanie poczucia bliskości i obcowania z władzą. Partie polityczne kojarzą się nam przede wszystkim z aktorami i żyjemy w przekonaniu, że to właśnie Ci aktorzy sprawują władzę. Za pomocą żywych kukiełek kształtuje się naszą sympatię lub antypatię do poszczególnych rozwiązań politycznych. Jednocześnie przeciętny Polak nie jest w stanie wymienić ani jednego nazwiska radnego ze swojego regionu, nie ma również pojęcia kto jest wojewodą w jego województwie. Ponad 99% Polaków nie jest w stanie wymienić nazwiska jakiegokolwiek wojewody.

Władza jest celem samym w sobie

"Byłem młody i nie mogłem dopuścić do głosu innych prawd niż moje własne ani przyznać przeciwnikowi prawa do jego prawd, do chełpienia się nimi lub ich narzucania. To, że partie mogą się zmagać i siebie nie unicestwiać przekraczało moje pojęcie. W ustroju parlamentarnym dopatrywałem się hańby Gatunku, symbolu ludzkości wykrwawionej, bez namiętności i przekonań, niesięgającej absolutu, pozbawionej przyszłości, ograniczonej w każdym punkcie, niezdolnej do wspięcia się ku wyższej mądrości, która pouczała mnie, że celem sporu jest zniszczenie oponenta."
- Emil Cioran, O swojej młodzieńczej sympatii do faszyzmu

Jak można być prezesem partii, która od 8 lat z rzędu nie jest w stanie wygrać żadnych znaczących wyborów i jednocześnie deklarować, że będzie się sprawować funkcję przez najbliższe 10 czy 15 lat niezależnie od tego jakie zostaną osiągnięte wyniki ? Skoro celem partii nie jest zdobycie władzy i wprowadzanie zmian zgodnych ze swoimi przekonaniami i doświadczeniem - to co jest celem partii ? Dla większości urzędujących dzisiaj polityków partyjnych, celem jest władza sama w sobie. Alternatywą jest brak możliwości zdobycia pracy na wolnym rynku z powodu braku odpowiednich kompetencji. Im dłużej utrzymuje się status quo, w którym niezależnie od wyników wyborów i niezależnie od wyników gospodarczych, partiom udaje się utrzymać władzę, tym dłużej te partie będą cementować istniejący system, bo poza nim nie mają żadnej racji bytu. Dobro Narodu, bezpieczeństwo Państwa, gospodarka, służba zdrowia - jest sprawą całkowicie nieistotną dla partii politycznych. Liczy się wyłącznie poczucie stabilizacji wynikające z przelewu wpływającego na koniec miesiąca na konto bankowe. Nic innego nie ma tutaj znaczenia.

Sprawiedliwość społeczna, czyli narodowy socjalizm

"Bolszewizm jest doprowadzoną do absurdu ideą demokratyczną."
- Marian Zdziechowski, Z psychologii bolszewizmu

Gdy ktoś zostaje ukarany ponad przewidziane prawem normy - uzasadnia się to sprawiedliwością społeczną. Można również uniewinnić zdrajcę, złodzieja lub nawet zbrodniarza komunistycznego uzasadniając to sprawiedliwością społeczną. Nakładanie coraz większych podatków, po to aby 10% z tej kwoty przeznaczyć na rzeczywiste wydatki celowe, a zdecydowaną większość skonsumować na bieżące potrzeby - również politycy partyjni chętnie nazywają sprawiedliwością społeczną. Innymi słowy wszystkie, które w oczywisty sposób są niesprawiedliwe, ale forsowane przez ośrodek sprawujący władzę lub masę naciskającą na ośrodek pełniący władzę, nazywamy najchętniej sprawiedliwością społeczną. Tych samych argumentów używali wcześniej dyktatorzy przed agresją na inne państwa. Sprawiedliwość społeczna jest bowiem zawsze niesprawiedliwością wobec jednostki.

Rządy większości z poszanowaniem prawa mniejszości

"Demokracja jest wtedy, gdy dwa wilki i owca głosują, co zjeść na obiad. Wolność jest wtedy, gdy uzbrojona po zęby owca może się bronić przed demokratycznie podjętą decyzją."
- Benjamin Franklin

Co oznaczają rządy większości z poszanowaniem prawa mniejszości ? Jeżeli większość ludzi przegłosuje, że należy wyciąć las by wybudować drogę, a pozostałe 10% będzie opowiadało się za ochroną lasu, to zamiast autostrady wybudujemy ścieżkę rowerową dookoła lasu by poszanować prawa mniejszości ? Czy jeżeli większość Polaków wypowie się przeciwko budowie meczetów w Polsce to nadal będziemy je budować ? Dlaczego, gdy Sejm zagłosował przeciwko legalizacji uboju rytualnego, ministrowie zapowiedzieli, że będą szukać innej drogi na zalegalizowanie takiego uboju ? Gdzie leży ta cienka linia, za która w demokracji decyduje prawo mniejszości a nie prawo większości ? Kto decyduje o tym, kiedy należy przestrzegać prawa mniejszości ? Być może kiedyś w Polsce nadejdzie taki dzień, gdzie muzułmanie będą domagać się uznania poligamii. Czy szanując prawa mniejszości zgodzimy się tylko na dwie żony, a może trzy ?

Równi i równiejsi

"Demokracja jest zdobywaniem wolności dla siebie kosztem wolności innych, podstawianiem jednej normy przymusowej, na miejsce drugiej."
- Edward Abramowski

Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Z wyjątkiem posłów, którzy nie odpowiadają za niektóre czyny. Z wyjątkiem kobiet, które zarabiają mniej od mężczyzn. Z wyjątkiem mężczyzn, których wiek emerytalny był wyższy od kobiet. Z wyjątkiem dzieci, które pomimo gwarantowanej w Konstytucji nietykalności cielesnej nie mają swoich obrońców praw. Z wyjątkiem emerytów, którzy jeżeli chcą prowadzić działalność gospodarczą to niemal automatycznie pozbawiają się emerytury. Ilość sprzeczności i niekonsekwencji jest ogromna. Z wyjątkiem 30 latków, którzy nie mają prawa do zniżek jakie mają 25 latkowie. Z wyjątkiem 40 latków, którzy nie mają prawa do dopłaty do kredytu mieszkaniowego, które mają 30 latkowie. Każdy nowy przepis wprowadza kolejne nierówności, a jednocześnie żaden z nich nie poprawia warunków życia ogółu społeczeństwa. Działa tu bowiem bardzo prosta zasada - im mniej państwo miesza się w życie swojego obywatela, tym lepiej on na tym wychodzi.

Argumenty za i przeciw demokracji, republice i monarchii były przez setki lat wyliczane przez filozofów, prezydentów, posłów, senatorów, pisarzy i duchownych. Chyba nie ma innego ustroju, jak demokracja nad którym przeprowadzono by tak wiele debat. W mojej ocenie jednak, to nie nazwa czy forma ustroju decyduje o jego skuteczności i sprawiedliwości, ale ludzie którzy ten ustrój reprezentują i są jego wykonawcami. Tym samym zatem zróżnicowany Sejm i republika parlamentarna jest formą uśrednioną wartości moralnych, duchowych i intelektualnych jaką przedstawia całe społeczeństwo, czy nam się osobiście, subiektywnie ten wynik podoba czy nie. Mamy taką demokrację i takich reprezentantów jakich jesteśmy w stanie tolerować i zaakceptować. System prezydencki czy też monarchia przemieszcza tylko ten środek władzy z masy - na jednego człowieka, który powołuje swoje mechanizmy wykonawcze. Tym samym zmiana ustroju może pociągnąć nas w górę lub w dół. Ten sam ustrój przy innych ludziach sprawujących władzę może przynieść zupełnie inne wyniki. Znacznie łatwiej jest jednak ocenić jednego człowieka i wyciągnąć z tego odpowiedzialność niż znaleźć winnego wśród legionu, w którym każdy za winę obarcza tego stojącego obok. Dlatego właśnie mówimy, że Król jest Pomazańcem, ponieważ Naród nie podąża za człowiekiem (to byłby faszyzm!), lecz Naród podąża za wizją, za wartościami jakie ten człowiek reprezentuje. Dlatego również w Polsce wierność przysięgano Koronie Rzeczypospolitej Polski, a nie głowie, na której ta korona się obecnie znajdowała. Wynika z tego również to, że Pomazańcem może być liberalny i demokratyczny Król pełniący władzę w monarchii, lub Prezydent wybrany okresowo przez Naród w republice parlamentarnej, lecz nigdy nie będzie nim dyktator lub władca absolutny. Zasadniczą różnicą jest również to, że dla Króla sprawowanie władzy to odpowiedzialność za Państwo i Naród, która jest kwestią życia i śmierci, nie tylko swojej ale również przyszłych pokoleń. Dla partii politycznych, dla posłów, senatorów czy radnych - sprawowanie władzy jest formą zarobkową, gdzie za błędy nie ponosi się innej konsekwencji jak utrata pieniędzy. Tym samym dla Króla sprawowanie władzy jest życiowym poświęceniem, dziełem życia, sposobem życia, każdym biciem serca. Natomiast dla polityka partyjnego sprawowanie władzy jest pracą, której poświęca tylko część swojego czasu, po to, aby móc utrzymać oczekiwany status życiowy i społeczny przede wszystkim swojej rodzinie.

Los Króla nie jest zatem wyróżnieniem, zaszczytem, czy też sukcesem lub powodem do radości. Los Króla to los pierwszego sługi Narodu, odpowiedzialnego za każde nieszczęście w Ojczyźnie, odpowiedzialnego za każde życie człowieka w Narodzie, dbającego o bezpieczeństwo, wolność i niepodległość dzieci wszystkich ojców i matek. To również wizja i determinacja do osiągnięcia celu jakiego nie jest w stanie wyraźnie sprecyzować demokracja parlamentarna, ponieważ w samym założeniu, demokracja parlamentarna reprezentuje różne wizję wielu przedstawicieli różniących się grup społecznych, których interesy są często sprzeczne ze sobą. Warto się zatem zastanowić, czy ostatnie 300 lat, podczas których szukaliśmy kompromisu pomiędzy różnymi grupami społecznymi - przyniosły nam szczęście i rozwój, czy biedę i wyzysk ? Czy szukanie kompromisu z Niemcami i Rosją doprowadziło do rozwoju i bezpieczeństwa Polski, czy do rozbiorów, Holokaustu i dwóch wojen światowych ?

Jak długo jeszcze będziemy zgadzać się na kompromis ?

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl

KOMENTARZE

  • 5*****
    .
    Jak długo, będziemy się zgadzać na kompromis?

    Zbyt, późne pytanie! Ale lepiej późno jak wcale się nie pytać.

    Odpowiadam.

    Tak długo musimy się zgadzać na kompromis, dopóki nie zmienimy systemu demokracji zwierzęcej ( 1. owca + 2. Wiki ) na "system demokracji człowieka", gdzie dwóch ludzi decyduje, lub czterech:)

    Teraz zmienić nie można bo, zwierzęcy system posiada swoją Taką Konstytucję:).
    http://m.neon24.pl/f88297ebfc42ec4e16b2fa36148c6ca4,1,1.jpg
    Klub Polskiej Demokracji Kwantowej Warszawa Wrocław
  • Autor
    ""Demokracja ateńska, na którą tak często się powołujecie była obrzydliwa. Pozwalała na odebranie jednostce jej praw, własności a nawet jej wygnanie, jedynie dzięki woli ludu."
    - Ron Paul"

    Ron Paul to oszust i manipulator. Demokracja wprawdzie jest formą sprawiedliwości i dba o prawa jednostki, ale wyżej stawia prawa wspólnoty.
    Jednak nie krzywdzi, tylko oczekuje dobrowolnego uznania wyższości interesu wspólnoty nad interesem indywidualnym.

    Jednak to demokracja, a więc i sprawiedliwość określa co jest czyim prawem, kiedy te prawa są zrównoważone obowiązkami i uwzględniają prawa wzajemne - i to wyraża praworządność - jednak sprawiedliwość to więcej - ona wymaga by prawa służyły i ludzkim wartościom wyższego od sprawiedliwości rzędu, zwłaszcza moralności, która służy przetrwaniu wspólnoty.

    Inaczej mówiąc: we wspólnocie prawa nie istnieją, kiedy najpierw nie istnieje sprawiedliwość (w tym sprawiedliwość wspólnotowa, czyli demokracja).
    Odpowiednio i sprawiedliwość nie istnieje, kiedy ład życia publicznego jest stanowiony jako niemoralny, czyli kiedy zagrożony jest byt wspólnoty (temat pozbawienia własności i wygnania - wraca, kiedy zagrożenie zostanie usunięte, a bezpieczeństwo zabezpieczone).

    Podobnie z własnością. Wspólnota chroni własność indywidualną, ale najpierw dba o swój interes i swoje przetrwanie jako społeczność w której każdy z obywateli pracuje i walczy najpierw dla niej, a dopiero przy zaspokojeniu jej potrzeb patrzy na swój indywidualny interes. A więc i demokracja za chronioną własność uznaje tylko to, co się przyczynia do dobra wspólnego wspólnoty.

    Inaczej jest, kiedy ktoś korzystając z ochrony wspólnoty chce dawać priorytet swoim celom indywidualnym. To już niesprawiedliwość - i nie tylko, że musi za to odpowiednio zapłacić to może być przez wspólnotę potraktowany jako przestępca, a jego własność może być mu zarekwirowana jako narzędzie zbrodni. Zresztą w tym przypadku to on sam już przekwalifikował swoją własność w posiadanie - to "subtelna" różnica, ale czyniąca majątek wyłączonym z opieki wspólnoty.

    Tak samo z wygnaniem, kiedy chce szkodzić wspólnocie.
    Podkreślam: "chce szkodzić" - bo jak już zaszkodził, czy szkodzi, to może go czekać i sąd, i surowa kara.

    Dopóki sądy w demokracji trzymają się dobrze rozumianej moralności, nie ma w tych sprawach nic obrzydliwego. Przeciwnie - należy przywracać decydujący głos ludowi, czy narodowi, czy w ogóle obywatelom lojalnym względem konsekwentnej co do przestrzegania zasad demokracji, a nie będzie patologii.
  • Autor
    "Czy rację ma profesor matematyki twierdzący, że 2+2=4 czy dwóch analfabetów głosujących za tym, że 2+2=5 ? Dowodów na absurdalność tego twierdzenia można by przytoczyć tysiące, jednak jeden fakt jest tutaj bezsporny - siła stoi po stronie większości."

    Siła. Tylko że siła, tak jak władza i prawo stanowione to dziedzina polityki. Demokracja jako sprawiedliwość (wspólnoty ludzkiej) jest wartością nadrzędną nad polityką. To ona decyduje o tym co jest dopuszczalne w polityce. To każdy aspekt polityki ma jej służyć.

    Sprawiedliwość zaś jako wartość ludzka sama służy - wyższego od niej rzędu ludzkim wartościom - najpierw prawości, a wraz z prawością moralności itd.

    Problemy matematyki, czy logiki, tak jak fizyki, chemii, biologii itd. to tyle co prawa natury świata stworzonego przez Boga. Natura zaś jest częścią prawości - jednoznacznie określa który wynik jest dobry, a który zły.

    A demokratycznie nie da się uchwalić niczego co nie jest prawe, a więc nie służy dobru - tak dobru wspólnemu, jak i przy nim dobru indywidualnemu członków wspólnoty.

    Nie da się bo demokracja ma służyć prawości.
  • Autor
    "W tradycyjnym i jednomyślnym społeczeństwie rządzi dziedziczna arystokracja, której funkcją jest utrzymanie istniejącego porządku, opartego na wiecznych wartościach, a nie narzucanie poglądów czy woli (w najbardziej dosłownym znaczeniu tego słowa, woli tyrańskiej) jakiejkolwiek partii czy grupy nacisku."
    - Ananda Coomaraswamy"

    Utrzymanie istniejącego porządku w tradycyjnym i jednomyślnym społeczeństwie, porządku opartego na wiecznych wartościach to również idea demokracji.
    Dziedziczna arystokracja nie jest do tego konieczna a nawet bywa szkodliwa, bo każda władza się zużywa podlegając alienacji.
    Demokracja wymusza rywalizację kandydatów do sprawowania władzy, a więc i jej ciągłą zmianę na lepszą.

    Dzisiejszy tu problem chyba największy jest w tym, że zamiast uczciwie rywalizować w tym, kto lepiej będzie pełnił swoją funkcję gdy zostanie wybrany, kandydaci konkurują - niestety nieuczciwie i dla własnego interesu.
  • Autor
    ""Amerykańska demokracja przetrwa do czasu, kiedy Kongres odkryje, że można przekupić społeczeństwo za publiczne pieniądze."
    - Alexis de Tocqueville"

    Bardzo słuszna przestroga. Niestety nie przyjęta i demokracja w USA już nie istnieje. Gwóźdź do trumny wbiło jej przekonanie społeczeństwa do Banku Rezerwy Federalnej, a dobija go socjal.
    Już trwa faktyczny faszyzm, a szybkimi krokami zmierza powszechne wywłaszczenie i korpracyjno-syjonistyczno-globalistyczne niewolnictwo.
  • Autor
    "Im dłużej utrzymuje się status quo, w którym niezależnie od wyników wyborów i niezależnie od wyników gospodarczych, partiom udaje się utrzymać władzę, tym dłużej te partie będą cementować istniejący system, bo poza nim nie mają żadnej racji bytu. Dobro Narodu, bezpieczeństwo Państwa, gospodarka, służba zdrowia - jest sprawą całkowicie nieistotną dla partii politycznych. Liczy się wyłącznie poczucie stabilizacji wynikające z przelewu wpływającego na koniec miesiąca na konto bankowe.".

    Partie polityczne w demokracji nie mają racji bytu. One reprezentują zawsze interesy oligarchii. W demokracji zaś koniecznym jest wyższa pozycja narodu jak oligarchii.
  • Autor
    "Sprawiedliwość społeczna jest bowiem zawsze niesprawiedliwością wobec jednostki."

    Tak - i to jest istota bolszewizmu Zarazem kłamstwa utożsającego bolszewizm z demokracją.
    Sprawiedliwość społeczna jest bowiem iluzją przez to, że zakłada możliwość jej zaistnienia w społeczności otwartej i dla ludzi złych, nielojalnych, niemoralnych itd.

    Demokracja inaczej - o ile nie jest bezpośrednio we wspólnocie, to przynajmniej wzoruje się na zamkniętej wspólnocie ludzi dobrych, która zmierza do jednolicie rozumianego ładu moralnego, wspólnej tożsamości i wspólnego systemu ludzkich wartości, i celów wspólnotowych stawianych wyżej jak indywidualne, ale nie w warunkach przymusu, tylko świadomości rzeczywistości i służby ludzkim wartościom - przez zrozumienie sensu demokracji całkiem dobrowolnie, z zachowaniem możliwości wystąpienia ze wspólnoty.
  • Autor
    ""Demokracja jest wtedy, gdy dwa wilki i owca głosują, co zjeść na obiad. "

    Bzdura. Nie rozumiał demokracji.
    Demokracja służy tak prawości (wcześniejszy przykład z dodawaniem), jak i moralności (człowieczeństwu dojrzałemu zresztą też).

    Głosowanie w kwestiach moralnych byłoby stanowieniem kompromisu moralnego.
    W kwestiach moralnych zaś kompromisy nie istnieją, bo np. życie, czy przetrwanie są wartościami niepodzielnymi.
  • @miarka 20:11:53
    Odwieczny problem - a jak wybierzemy sędziów sprawiedliwych ? W sposób demokratyczny ? W ten sposób wygra silniejszy, a to nie to samo co bardziej sprawiedliwy. Czy może być mniej lub bardziej sprawiedliwy ?
  • @miarka 20:38:49
    Hitler doszedł do władzy dzięki demokratycznym wyborom.

    Był prawy i sprawiedliwy ?
  • @miarka 20:56:04
    Demokracja wymusza rywalizację kandydatów do sprawowania władzy, a więc i jej ciągłą zmianę na lepszą.

    Wygrywa ten, kto ma większe środki na reklamę i promocję. Tym samym wygrywa ten, kto bardziej wkupi się w łaskę oligarchii.

    Kandydaci nie konkurują dla własnego interesu, lecz dla własnej pychy, a po objęciu władzy spłacają realny dług wobec sponsora ich kampanii.
  • @miarka 21:06:03
    USA to nie państwo, lecz biznes.

    USA spółka akcyjna, Demokracja Ltd. (Limitowana).
  • @miarka 21:32:30
    Witam przy wspaniałym temacie demokracji w Polsce.
    Mamy szansę udowodnić że 2 + 2 ≠ 3
    Mamy monitoring UE i musimy udowodnić praworządność prawdziwej demokracji.
    Czy będzie łatwo, się przekonamy skoro wcześniej Indianie mieli takie tatuaże a dziś to symbole matematyczne używane do zaznaczenia relacji porządku.

    Bezsprzeczne jest to co podkreśliłeś.
    "W demokracji zaś koniecznym jest wyższa pozycja narodu jak oligarchii."
    I to musi być sprawiedliwe, a nie iluzją Baśni, dla społeczeństwa, że 4 art. Konstytucji okazuje się bajką Andersena Nowe szaty Cesarza (w naszym przypadku społeczeństwa) http://basnie.republika.pl/noweszatycesarza.htm

    http://m.neon24.pl/f88297ebfc42ec4e16b2fa36148c6ca4,1,1.jpg
    Klub Polskiej Demokracji Kwantowej Warszawa Wrocław
  • @miarka 21:13:22
    Wyższa pozycja narodu w demokracji to nic innego jak "władza ludowa", czyli komunizm.
  • @miarka 21:32:30
    Praktyka wskazuje dokładnie odwrotnie.
  • Autor
    ""Demokracja jest zdobywaniem wolności dla siebie kosztem wolności innych, podstawianiem jednej normy przymusowej, na miejsce drugiej."
    - Edward Abramowski

    Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Z wyjątkiem posłów, którzy nie odpowiadają za niektóre czyny. Z wyjątkiem kobiet, które zarabiają mniej od mężczyzn. Z wyjątkiem mężczyzn, których wiek emerytalny był wyższy od kobiet. Z wyjątkiem dzieci, które pomimo gwarantowanej w Konstytucji nietykalności cielesnej nie mają swoich obrońców praw. Z wyjątkiem emerytów, którzy jeżeli chcą prowadzić działalność gospodarczą to niemal automatycznie pozbawiają się emerytury. Ilość sprzeczności i niekonsekwencji jest ogromna. Z wyjątkiem 30 latków, którzy nie mają prawa do zniżek jakie mają 25 latkowie. Z wyjątkiem 40 latków, którzy nie mają prawa do dopłaty do kredytu mieszkaniowego, które mają 30 latkowie. Każdy nowy przepis wprowadza kolejne nierówności, a jednocześnie żaden z nich nie poprawia warunków życia ogółu społeczeństwa. Działa tu bowiem bardzo prosta zasada - im mniej państwo miesza się w życie swojego obywatela, tym lepiej on na tym wychodzi."

    Jest w tym wszystkim pomylenie wolności z prawem, pomieszanie prawa i z odpowiedzialnością i z naturą i przywilejami (patologia w demokracji), a nierówności odnoszą się i do wartości różnego rzędu - nawet między prawami i powołaniami.

    Stwierdzenie "Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa" odnosi się wyłącznie do prawodawstwa ustanowionego z poszanowaniem jego służebności względem sprawiedliwości i innych ludzkich wartości wyższego od sprawiedliwości rzędu.

    W szczególności:
    Dopóki nie ma sprawiedliwości, nie ma demokracji.
    Dopóki nie ma demokracji nie ma i wolności.
    Dopóki nie ma sprawiedliwości, demokracji i wolności nie ma i praworządności.
    Dopóki nie ma sprawiedliwości, demokracji, wolności, praworządności nie ma i praw.

    Cały ład życia publicznego musi być stanowiony w kolejności wyznaczanej przez ludzie wartości wyższego rzędu.
    Bez tego jest tylko zwierzęce "prawo dżungli", "dziki kraj" i wydzieranie sobie wolności, a nawet życia...

    I jeszcze jedna uwaga.
    Demokracja to nie tylko ustrój, ale i ludzka wartość, idea.
    A to znaczy, że demokracji się nie ustanawia, żeby już "spocząć na laurach" i tylko realizować.
    Tak jak człowiek jest bytem żywym.
    Do niej wciąż trzeba dorastać, ale i wciąż precyzować rozumienie jej reguł.
    Dbać o czystość idei - wciąż zwalczać ideologie, które ją będą chciały zniekształcać, czy podszywać się pod nią.
  • @miarka 21:42:44
    Pojęcie "prawości", "dobra", "moralności" jest subiektywne.

    Dla wilka dobre i moralne jest zjeść owcę, aby zaspokoić głód i własne przetrwanie.

    Życie wartością niepodzielną ?

    A ile ludzi zginęło w wojnie z terroryzmem w obronie wartości demokratycznych ?
  • @Narymunt 22:13:43
    "Odwieczny problem - a jak wybierzemy sędziów sprawiedliwych ? W sposób demokratyczny ? W ten sposób wygra silniejszy, a to nie to samo co bardziej sprawiedliwy. Czy może być mniej lub bardziej sprawiedliwy ?"

    Ten sam problem dotyczy i prawodawców i władz wykonawczych.

    To wszędzie są potrzebni sprawiedliwi.

    D wszystkich tych wyborów potrzeba uczciwych reguł demokratycznych, oraz prawych i moralnych elit, elit ducha, które wytypują kandydatów jako najlepszych z najlepszych.
  • @Narymunt 22:14:54
    "Hitler doszedł do władzy dzięki demokratycznym wyborom.

    Był prawy i sprawiedliwy ?"

    Samo głosowanie to jeszcze nie demokratyczne wybory. To najpierw wytypowanie przez moralnych, przez elity duchowe narodu - a on miał desygnację oligarchów.
    Nadto doszedł na drodze oszustwa, bo zręcznie obiecywał wszystko wszystkim, co znaczy, że od początku nie chciał być przywódcą demokratycznym, a i sami wyborcy nie byli aż takimi idiotami, iżby wierzyć, że chciał - a więc się godzili z tym - a więc nie było w tym dobrej intencji, a więc i prawości - nie było więc i sprawiedliwości, i demokracji.
  • @Narymunt 22:17:40
    "Wygrywa ten, kto ma większe środki na reklamę i promocję. Tym samym wygrywa ten, kto bardziej wkupi się w łaskę oligarchii.

    Kandydaci nie konkurują dla własnego interesu, lecz dla własnej pychy, a po objęciu władzy spłacają realny dług wobec sponsora ich kampanii."

    Tak wygląda podróbka demokracji, jej forma patologiczna, atrapa. System jest faktycznie oligarchiczny.

    Do tego ten :dług wobec sponsora ich kampanii" to zbrodnia korupcji i zdrada narodu.
  • @Narymunt 22:19:04
    "USA to nie państwo, lecz biznes.

    USA spółka akcyjna, Demokracja Ltd. (Limitowana)."

    Tak, biznes - tylko niemoralny, a jak tak to i niedemokratyczny, i w ogóle niepolityczny.

    To już zombie ciągnięte siłą gasnącego rozpędu.
  • @Narymunt 22:19:53
    "Wyższa pozycja narodu w demokracji to nic innego jak "władza ludowa", czyli komunizm."

    Nie, to elementarz demokracji. To wyraźnie sformułował już w XIV wieku Kazimierz Wielki.

    Pokraczności, słownictwo i praktyka komunizmu nas tutaj nie dotyczą.
  • @Narymunt 22:20:43
    "@miarka 21:32:30
    Praktyka wskazuje dokładnie odwrotnie."

    Nie możemy tak mówić, bo nie mamy nigdzie demokracji, a co najwyżej jej kłamliwą fasadę.
  • @Narymunt 22:22:21
    "Pojęcie "prawości", "dobra", "moralności" jest subiektywne.

    Dla wilka dobre i moralne jest zjeść owcę, aby zaspokoić głód i własne przetrwanie."

    Nie - pojęcia prawości i dobra są obiektywne, moralności zaś wspólnotowe, z tym że największą wspólnotą zdolną do stabilnego bytu jest naród.

    Demokracja wyrasta poza naród, ale system wartości i tożsamość musi przyjmować od narodu. Wtedy i moralność ładu życia publicznego staje się obiektywna w danym państwie. Subiektywnymi będą tylko moralności innych narodów tworzących społeczeństwo, a praktykowane poza sferą publiczną.
  • @Narymunt 22:22:21
    "Życie wartością niepodzielną ? "

    Nie da się być "częściowo żywym".

    "A ile ludzi zginęło w wojnie z terroryzmem w obronie wartości demokratycznych ?"

    To nie najlepszy przykład, bo najpierw trzeba by odkłamać pojęcia i terroryzmu, i tych "wartości demokratycznych".

    Generalnie to ludzie poświęcają swoje życie w obronie swoich miłości, a zwłaszcza wartości moralnych.
  • @miarka 21:42:44
    Chyba rozumiał za dobrze, bo już w starożytnym Rzymie, arystokracja (patrycjat) poprzez rozdawanie żywności plebsowi, zdominowała klasę średnią (ekwitów). Tym samym przejmując większość gruntów państwowych. Senatorowie zwolnili się z płacenia podatków. Tym samym ucisk fiskalny został skierowany na prowincje i klasę średnią.
  • @Autor
    Aby cokolwiek można było powiedzieć o Demokracji, trzeba by pokazać jakikolwiek przykład, a takiego nie znam. Te systemy które nadużywają tej nazwy, wykorzystują tą nazwę do tworzenia systemów władzy które w swoim założeniu wdrażane są po to, aby rozmyć odpowiedzialność i zgodnie z majestatem "prawa" zmanipulować i kontrolować społeczeństwa. Mamione zresztą tą niezgodną z założeniami Demokracji ideą.
    Obecnie są możliwości i warunki do stworzenia prawdziwego systemu Demokracji Powszechnej, dzięki systemom informatycznej obróbki danych, a tym samym stworzenie systemu Aktywnej Demokracji.
    Przy zastosowaniu zasad preferencyjnego sposobu dokonywania wyborów, tzn. wyboru nie jednej opcji z kilku, ale kilku opcji z kilku przy zachowaniu punktowej zasady nadawania priorytetów wyborów według ustalonych zasad, co daje możliwość najbardziej akceptowalnego wyboru dla wszystkich uczestników systemu wyborczego. System większościowy lub proporcjonalny w swojej istocie prowadzą do czasem niezgodnych z poglądami wyborów na zasadzie mniejszego zła, co prowadzi do sztucznego podziału wyborców i spolaryzowanie sceny politycznej w dwa przeciw stawne sobie obozy. Co jest bardzo na rękę "ustawiaczom" , bo umożliwia działanie w ramach starej maksymy : "dziel i rządź".
    Nie ma i nie było w dotychczasowej historii takiego systemu, teraz taki system powstaje. Oby udało się go wdrożyć..
    http://klroman.neon24.pl/post/126870,system-demokracji-bezposredniej
    http://www.aktywnidemokraci.pl/2016/01/12/deliberarchia-ustroj-xxi-wieku/
  • @Daro 00:23:55
    Też widzę wielkie podobieństwo czasów rzymskich do współczesnych, tak jak i zmagań szlachty Rzeczpospolitej z magnaterią. Za Juliusza Cezara demokracja już iskrzyła, niestety został zamordowany. Republika się obroniła. Nastał czas wielkiej demoralizacji. W Rzeczpospolitej były długie zmagania między magnaterią a szlachtą w końcu XVI wiek to był szczyt demokracji, ale czas poprzedzający Potop Szwedzki, a zarazem pierwsze użycie "liberum veto" (1652) , to był dokładnie początek władzy magnaterii i upadku silnie odtąd demoralizowanej Rzeczpospolitej. XIX wiek w USA to zmagania republikanów demokratami - w 1913 wygrali republikanie. Demokraci w USA to też republikanie, tyle że dodatkowo lewacy. Dziś mamy już ponad 100 lat upadania demokracji postępującej oligarchizacji i demoralizacji. Wszędzie były okresy, że wracała moralność to silniejsza była demokracja. Rosła siłę oligarchia - postępowała demoralizacja.

    Pozdrawiam
  • Władza jest celem samym w sobie i wielkim hamulcem postepu.
    Kiedys projektowalem maszyny dla roznych firm samochodowych.Inzynier w firmie samochodowej mial swego szefa i ten szef komunikowal sie z moim szefem, ktory mi informacje niezbedne do projektowania przekazywal od tamtego inzyniera.Nie moglem komunikowac sie wprost z inzynierem, musiala ta komunikacja przechodzic przez tych szefow, ktorzy notorycznie zmieniali pytania, odpowiedzi, liczby, dane, pomijali rzeczy istotne dodawali od siebie jakies falszywe dane.Ilez to razy okazalo sie, ze maszyna nie miesci sie w budynku, bo ktorys z nich zmienil wysokosc od ziemi do sufitu.Kiedys umowilem sie z tym inzynierem, ze pominiemy tych szefow i bedziemy wprost do siebie dzwonic.Oczywiscie szefowie dowiedzieli sie o tym i o malo obaj nie stracilismy pracy.O wladze chodzi, o nic wiecej.Niewazne, ze to podnosi koszty i utrudnia prace.
  • DEMOKRACJA
    http://zdzich.neon24.pl/post/104650,demokracja
  • @Zdzich 04:32:04
    Już wcześniej miarka wyjaśnił, że demokracji nie było i niema. To jej sama nazwa służy do czarowania Narodu.

    Święty Trójpodział może być tylko w Niebie, a na Ziemi obowiązuje naturalna równowaga, czyli trójpodział władzy zwykłych ludzi na Ziemi jest " wielkim błędem".

    Aby rozwijać bezpieczeństwo i kulturę życia w prawdziwej demokracji teraz musimy zacząć korzystać z Binarnej Ziemskiej Równowagi.

    TRÓJPODZIAŁ jest Boga.

    Wiedząc o tym, dalej nie możemy korzystać z trój-władzy na Ziemi, zapisanej błędnie, nieświadomie, lub przez bałwochwalstwo do konstytucji.
    http://m.neon24.pl/f88297ebfc42ec4e16b2fa36148c6ca4,1,1.jpg
    Klub Polskiej Demokracji Kwantowej Warszawa Wrocław
  • @miarka 20:38:49
    >A demokratycznie nie da się uchwalić niczego co nie jest prawe, a więc nie służy dobru - tak dobru wspólnemu, jak i przy nim dobru indywidualnemu członków wspólnoty.

    Nie da się bo demokracja ma służyć prawości."

    No oczywiście! Nie da się z samej definicji (którą przyjąłeś)
    Zdefiniowałeś demokrację jako coś co wiąże się nierozerwalnie z
    - uczciwością ludzi
    - sprawiedliwością rządów i praw
    - praworządnością
    - i generalnie z wszystkim co można określić jako dobro.

    Przy takiej definicji to oczywiście, że nic złego nie można na demokrację powiedzieć.
    W demokracji nie może być nieuczciwości - z definicji, bo twoja definicja mówi, że aby była demokracja to musi być uczciwość

    W demokracji nie może być niesprawiedliwości
    Z definicji

    W demokracji nie może być łamania praw jednostki
    Z definicji

    Itd....

    Tylko na jakiej podstawie przyjąć taką definicję?

    Tak samo można przyjąć definicję tyranii, że jest nierozerwalnie związana z tym, że tyran jest autorytetem moralnym, jest uczciwy, ustanawia sprawiedliwe prawo, dba o interes wspólnoty....

    I tak samo można się oburzyć;
    Jak to, nie ma podstawo aby zakładać, że tyran będzie tak postępował!!!
    jak i na to, że większość będzie głosowała za czymś co jest sprawiedliwe.


    Nie pokazujesz żadnych mechanizmów które miałyby doprowadzić do tego, że demokracja miałaby prowadzić do tego co zakładasz.

    Pierwszy z brzegu przykład;
    Piszesz, że większość w demokracji może głosować tylko za alternatywami ograniczonymi do przedstawionych przez autorytety moralne.

    Jaki widzisz mechanizm który by gwarantował, że takie autorytety się wyłonią i lud zaakceptuje ich punkt widzenia?

    Czy gdyby założyć, że takie autorytety są i decydują o przedstawieniu kilku alternatyw (czyli wszystkie te alternatywy są dobre) to czy kwestia wyboru pomiędzy nimi nie jest sprawą drugorzędną a więc czy np. w monarchia w której król miałby prawo wybierać tylko to co takie autorytety przedstawią nie byłaby z definicji dobra skoro tak czy inaczej wybór króla tak jak wybór większości ogranicza się do tego co dobre?

    Skoro taką procedurę zakładasz w demokracji, to tak samo (raczej tym bardziej) można ją założyć w monarchii. Czy w ogóle w każdym ustroju.
  • @imran 13:59:54
    @imran 13:59:54
    „Przy takiej definicji to oczywiście, że nic złego nie można na demokrację powiedzieć.
    W demokracji nie może być nieuczciwości - z definicji, bo twoja definicja mówi, że aby była demokracja to musi być uczciwość”
    „Itd....
    Tylko na jakiej podstawie przyjąć taką definicję?”

    A na takiej, że tylko uczciwość daje trwałość relacji międzyludzkich, na których może się opierać ustrój. Bez uczciwości w społeczności trzymającej się zasad spoiwem zostaje strach przed karą za łamanie tych zasad i dodatkowo zaufanie do władzy wykonawczej, że będzie karała tylko niesprawiedliwych... a więc że będzie ...uczciwa, nadto że te zasady będą trwałe, a więc i wynikające ze sprawiedliwości, osadzone w prawości i moralności.

    Demokracji nie da się opisać inaczej jak jako sprawiedliwość wspólnotową, jako spójny, samopodtrzymujący się, trwały system sprawowania władzy – z jednej, oddolnej strony opisany uczciwym prawodawstwem, z drugiej odgórnej, duchowej strony opisujący służebność tego ustroju na rzecz wspólnoty ludzkiej przez jej spójny system wartości, od sprawiedliwości chroniącej ludzi dobrych przed krzywdzeniem i uczciwości zaczynając, stawiając polityce za podstawowe zadanie ochronę dobra wspólnego wspólnoty, a na bezpiecznym i pokojowym życiu wspólnoty kończąc.


    „Tak samo można przyjąć definicję tyranii, że jest nierozerwalnie związana z tym, że tyran jest autorytetem moralnym, jest uczciwy, ustanawia sprawiedliwe prawo, dba o interes wspólnoty....”

    Gdyby tak się taki znalazł, stosował te same definicje co wspólnota i jeszcze chciał żyć wiecznie? :-)))))))))))))))


    „I tak samo można się oburzyć;
    Jak to, nie ma podstawo aby zakładać, że tyran będzie tak postępował!!!
    jak i na to, że większość będzie głosowała za czymś co jest sprawiedliwe.”

    Oburzyć to się można, ale w tym przypadku byłby to brak moralności - brak dawania w swoich wyborach priorytetu temu by przetrwać w świecie, który może się zmienić w nieprzyjazny niezależnie od naszej woli.

    Takie myślenie to skutek krótkowzrocznej narracji rzeczywistości przez prawo – w którym prawodawstwo pozwala karać, czy w ogóle choćby reagować z bezwładnością, czyli dopiero jak „przebierze się miarka”.
    W sprawach ludzkich wartości moralnych miarka się przebrać nie ma prawa – bo np. życie jest niepodzielne – trzeba więc ponosić kosztowne, nawet niesprawiedliwe i niepraworządne ofiary, by zawsze obronić siebie i swoją wspólnotę z odpowiednio przezornym, dalekowzrocznym, odpowiedzialnym wyprzedzeniem.

    Różnica tu jest zasadnicza, bo w tyranii nie ma możliwości korekty – w demokracji zaś jest – demokracja zakłada nieustanną korektę ku coraz lepszemu.

    Tyrania zawsze będzie gaszeniem człowieczeństwa i „równaniem w dół” jej poddanych – demokracja zaś odwrotnie – to wzajemne „równanie w górę”, wzrost i rozwój.


    „Pierwszy z brzegu przykład;
    Piszesz, że większość w demokracji może głosować tylko za alternatywami ograniczonymi do przedstawionych przez autorytety moralne.
    Jaki widzisz mechanizm który by gwarantował, że takie autorytety się wyłonią i lud zaakceptuje ich punkt widzenia?”

    Nie mówisz o demokracji. W demokracji nic się nie wyłania odgórnie – odgórne to są tylko odwieczne prawa ducha.
    Nawet prawodawstwo i umowy zawierane przez reprezentujące lud władze muszą być przez lud uznane za swoje.

    W demokracji to sam lud odpowiednio docenia cechy charakteru i postaw praktycznych swoich członków i najlepszych winduje w pewnej hierarchii uznania do pozycji elit ducha i autorytetów.


    „Czy gdyby założyć, że takie autorytety są i decydują o przedstawieniu kilku alternatyw (czyli wszystkie te alternatywy są dobre) to czy kwestia wyboru pomiędzy nimi nie jest sprawą drugorzędną a więc czy np. w monarchia w której król miałby prawo wybierać tylko to co takie autorytety przedstawią nie byłaby z definicji dobra skoro tak czy inaczej wybór króla tak jak wybór większości ogranicza się do tego co dobre?”

    Też przewagę ma tu demokracja – bo to nieustanna rywalizacja między dobrym a lepszym.
    W uproszczeniu to w tym temacie funkcjonuje tu nawet przysłowie: ”Lepsze jest wrogiem dobrego”.

    Inne ustroje jak demokracja - oparta o nieustanną, uczciwą rywalizację w dobru - nie gwarantują postępu, mądrości, czy pokoju.

    Niech zwycięża lepszy.
  • @miarka 19:47:59
    >Też przewagę ma tu demokracja – bo to nieustanna rywalizacja między dobrym a lepszym. "

    W tym aspekcie to przewagę miałaby jednak monarchia dziedziczna.
    Bo każdemu następnemu władcy zależy by być lepszym i zostawić królestwo w lepszym stanie niż ojciec.

    Króla nie jest łatwo przekupić aby działał na szkodę królestwa - wspólnoty, na szkodę swoich poddanych.

    Społeczeństwo jest bardzo łatwo przekupić. Każdy kto zaproponuje ludowi "darmowe obiady" stanie się autorytetem moralnym.

    Dlaczego każda demokracja trwała tak krótko? Każda szybciutko kończyła się w zepsuciu, biedzie, korupcji...

    Czy dynastia Piastów zasłużyła się Polsce, wspólnocie, Narodowi... bardziej i w dłuższym okresie, czy opisywany przez Ciebie powyżej króciutki okres demokracji szlacheckiej w końcu XVIw?

    Bo chyba nie powiesz, że nigdy jeszcze prawdziwej demokracji na świecie nie było i jak kiedyś zapanuje to ho ho... będzie działała długo i szczęśliwie.
  • @imran 20:18:39
    ""Też przewagę ma tu demokracja – bo to nieustanna rywalizacja między dobrym a lepszym. "
    W tym aspekcie to przewagę miałaby jednak monarchia dziedziczna.
    Bo każdemu następnemu władcy zależy by być lepszym i zostawić królestwo w lepszym stanie niż ojciec.
    Króla nie jest łatwo przekupić aby działał na szkodę królestwa - wspólnoty, na szkodę swoich poddanych."

    To nie ten aspekt. To, że następcy bardziej zależy wcale nie znaczy że będzie lepszym. O, jak bardzo zależy choremu na dawnizm - a on nie jest dziedziczny - np. bierze się ze szczepionek.

    Owszem, namówić króla do zdrady, czy skorumpować trudno, ale są liczne przypadki, gdy królowie podpisywali haniebne traktaty, czy przyznawali przywileje wrogom państwa w zamian za pozostanie na tronie. Jednak oszukać, czy zdemoralizować, podżegać do pychy już łatwo, tylko że wtedy monarcha szkodzi za frajer, a naród już kontroli nad nim nie ma.

    "Dlaczego każda demokracja trwała tak krótko? Każda szybciutko kończyła się w zepsuciu, biedzie, korupcji..."

    Doprawdy? Demokracja? Można nad tym myśleć, ale to o "zepsuciu, biedzie, korupcji" to trzeba przypisywać republikanizmowi wysługującemu się oligarchii.
    To oligarchia jest niemoralna - demoralizuje, ograbia i wywłaszcza, korumpuje.
    Demokracja to zdrowie i normalność, dostatek i uczciwość...

    "Czy dynastia Piastów zasłużyła się Polsce, wspólnocie, Narodowi... bardziej i w dłuższym okresie, czy opisywany przez Ciebie powyżej króciutki okres demokracji szlacheckiej w końcu XVIw? "

    Ty chyba nie znasz historii, bo demokracja szlachecka to już znaczna część XIV wieku, wiek XV i wiek XVI, przynajmniej do końca dynastii piastów jako złoty wiek demokracji szlacheckiej, kiedy to Rzeczpospolita była jedną z głównych potęg Europy. Później, zaczęło się psucie, ksiądz Skarga głośno przestrzegał - do połowy XVII podupadała, jeszcze się ze szwdzkiego potopu wybroniła, jeszcze pod Wiedniem Europę uratowała przed islamem, a dalej to już były rządy zdradzieckiej magnaterii, czyli oligarchii, a tylko gra pozorów, że jeszcze była demokracja.

    "Bo chyba nie powiesz, że nigdy jeszcze prawdziwej demokracji na świecie nie było i jak kiedyś zapanuje to ho ho... będzie działała długo i szczęśliwie."

    Nie wiadomo, czy oligarchia nie rozwali wcześniej ziemi na kawałki, gdyby jej przyszło oddać władzę, ale jak zdołamy demokrację zaprowadzić, to ludzkość na pewno przetrwa i zapanuje pokój.
  • @miarka 21:43:32
    Ja nie jestem znawcą historii, to prawda. Ale bez przesady.
    Pierwsza wolna elekcja odbyła się pod koniec XVIw i to był początek problemów. Gdyby nie problemy z męskimi potomkami to Jagiellonowie by panowali dalej i pewnie nie doszło by do rozbiorów. Dopóki rządzili Jagiellonowie i szlachta nie mogła wybrać kogo jej się spodobało na króla, to nikt się nie palił do przekupywania posłów, bo w ten sposób się nie dało wpływać na władzę króla.
    Im większy wpływ demokracji szlacheckiej tym większe zaczęło być dążenie do uzyskania tym sposobem wpływów. To chyba logiczne. Naturalną koleją rzeczy było uzyskanie wpływów przez oligarchię.
    Jakoś na władców dziedzicznych nikt nie próbował nawet w ten sposób wpływać bo mógłby najwyżej stracić głowę.
    Taka jest chyba kolej rzeczy; dopóki dynastia dziedziczna jest silna dopóty problemów nie ma i wszyscy są zadowoleni. Jak jest słaba to władzę najpierw przejmuje szlachta później oligarchia a później lud i to jest koniec demokracji.

    Jeżeli zaliczasz do przykładnej demokracji sytuację panowania dynastii Jagiellonów, to OK. Wprowadźmy taką demokrację.

    Natomiast w innych krajach Europy prawdziwe monarchie dziedziczne panowały o wiele dłużej z powodzeniem.
  • @imran 08:24:49
    "Taka jest chyba kolej rzeczy; dopóki dynastia dziedziczna jest silna dopóty problemów nie ma i wszyscy są zadowoleni. Jak jest słaba to władzę najpierw przejmuje szlachta później oligarchia a później lud i to jest koniec demokracji".

    Nie. Koniec demokracji to jest wtedy, kiedy oligarchia zaczyna dyktować prawa.

    Król, jak "pomazaniec Boży" ma kwalifikacje po temu, by postępować moralnie. Jest idealną władzą wykonawczą.
    Szlachta jako elita duchowa i klasa średnia jest w centrum życia kraju i też świetnie rozumie potrzebę bycia odpowiedzialną za przyszłość - jest idealnym prawodawcą.
    Oligarchia też jest potrzebna jako posiadacz kapitału, potrzebnego dla funkcjonowania struktur państwa. Państwo w zamian gwarantuje prawa własności.

    Z chwilą kiedy słabnie władza wykonawcza lub ustawodawcza, a oligarchia zaczyna dyktować prawa, pierwsze co robi, to zwalnia się z podatków, a tym samym i ruinuje szlachtę (klasę średnią, w tym i mieszczan i rolników czy wojsko), ale i coraz bardziej pozbawia środków władzę wykonawczą, niszczy państwo, a jej kapitał staje się internacjonalny - następują zdrady na rzecz tych, co pozwalają się oligarchii dalej nieumiarkowanie bogacić kosztem ich państw.

    Następuje więc i niszczenie wszelkich struktur społecznych i bezkarność wszelkich patologii, przy których oligarchia ma jeszcze zyski. Bo to one - coraz bardziej "za wszelką cenę" motywują oligarchię, przez co wyrasta ona na superpasożyta. W końcu następuje upadek oligarchicznych imperiów, bo już ich nie ma kto bronić z powodu powszechnej demoralizacji tak struktur państwa jak i sił żywotnych narodu, zwłaszcza trzeźwych elit ducha (tak bardzo, tak głupio, i tak krótkowzrocznie zwalczanych przez oligarchię).

    W każdym razie władzę królewską, czy ogólniej mówiąc władzę wykonawczą niszczy nie szlachta-naród-demokracja, a niemoralna, posuwająca się do korupcji i innych zbrodni oligarchia.

    To oligarchia, kiedy wyrwie się spod kontroli narodu staje się jedynym prawdziwym wrogiem dla ładu życia publicznego państwa.
  • @miarka 12:31:13
    .
    Nie wiadomo, czy oligarchia nie rozwali wcześniej ziemi na kawałki, gdyby jej przyszło oddać władzę, ale jak zdołamy demokrację zaprowadzić, to ludzkość na pewno przetrwa i zapanuje pokój.

    Były i są demokracje, które doskonale się sprawdziły w pierwszej figurze ( Król-Naród ). Demokracja zapewnia spokojne życie dla wszystkich obywateli, lecz zawsze rozwój jest zależny od czasu i mikroklimatu, pomijając sfery polityki.

    https://pracownia4.wordpress.com/2011/11/14/szesnascie-rzeczy-ktorych-libia-juz-nigdy-nie-doswiadczy%E2%80%A6/

    http://m.neon24.pl/f88297ebfc42ec4e16b2fa36148c6ca4,1,1.jpg
    Klub Polskiej Demokracji Kwantowej Warszawa Wrocław

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031