Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
163 posty 153 komentarze

Narymunt

Narymunt - Jarosław Narymunt Rożyński

Władcy marionetek

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

To, czego obecnie jesteśmy świadkami na Bliskim Wschodzie powinno skłonić wiele osób do bardzo głębokich przemyśleń.

To, czego obecnie jesteśmy świadkami na Bliskim Wschodzie powinno skłonić wiele osób do bardzo głębokich przemyśleń. Wydarzenia geopolityczne w Turcji przebiegają bardzo dynamicznie, a wnioski płynące z tego są dla niektórych kręgów bardzo niewygodne.

Zacznijmy od początku.

Konflikt w Syrii nie wybuchł z powodu niezadowolenia społeczeństwa czy też w obronie demokracji. Bezpośrednią przyczyną wybuchu wojny w Syrii jest rywalizacja o dwa rurociągi transportujące surowce energetyczne z Bliskiego Wschodu do Europy. Chodzi konkretnie o linie Kirkut-Baniyas oraz Kirkut-Ceyhan.
 


Pierwsza linia Kirkut-Baniyas służy do transportu ropy z Iraku przez Syrię do portu morskiego Baniyas. Linia została zniszczona w 2003 roku przez koalicję US w trakcie inwazji na Irak, co odcięło jedną z możliwości eksportu ropy z Syrii do Rosji drogą morską. Ponowne uruchomienie linii udało się 17 grudnia 2007 dzięki wspólnym pracom remontowym Iraku i Syrii. Finansowanie odbudowy zabezpieczyła rosyjska firma Stroytransgaz, która jest spółką córką Gazpromu. W wyniku sabotażu nieznanych sił wywiadu - kontrakt został anulowany a cała rekonstrukcja sparaliżowana w kwietniu 2009 roku. W sierpniu 2010 roku Syria i Irak rozpoczęły budowę dwóch nowych połączeń, aby zdywersyfikować ryzyko.


Druga linia Kirkut-Ceyhan łączy Irak z Turcją, a ściślej mówiąc również z portem morskim, do którego dobijają głównie amerykańskie okręty. Połączenie to również systematycznie jest sabotowane od 2003 roku. Jego zakończenie znajduje się bowiem na terenie operacyjnym terrorystów kurdyjskich wspieranych przez wywiad rosyjski. W dniu 26 października 2009 roku transport ropy został wstrzymany z powodu zamachu w Mosulu. Kolejny taki poważny zamach miał miejsce 16 sierpnia 2013 roku oraz 3 września 2013 roku - również w okolicach Mosulu. Od 2013 roku w kontrolę nad rurociągiem krytycznie zaangażowany jest samozwańczy Rząd Regionalny Kurdystanu, który działa głównie na terenie północnego Iraku.


Z tego wyłania się następujący obraz sił :
- Turcja ma zbieżny interes z ISIS, który wypiera Kurdów z Iraku i Syrii,
- USA mają zbieżny interes z Turcją przez którą przechodzi transport ropy, ale sprzeczny z ISIS który przejmuje kontrolę nad polami naftowymi
- Rosja ma interes zgodny z Kurdami i wspiera ich działania zbrojne
- Kurdowie walczą z ISIS, ponieważ ISIS zajmuje tereny które w przyszłości miałyby znaleźć się w granicach niepodległego państwa Kurdystanu
- Arabia Saudyjska ma interes zgodny z USA ale sprzeczny z sunnicką Turcją i szyickim Iranem,
- USA chcą mieć kontrolę nad szybami wyłącznie dla siebie, dlatego do tej pory "romansowali" z ISIS, lecz romans ten wymknął się spod kontroli

Gdzieś w tym wszystkim znajdują się Chiny, które próbowały sprzedać Turcji pokaźnych rozmiarów arsenał rakietowy.

W związku z tym układem sił pojawiła się naturalna synergia i zbieżność interesów Turcji oraz Arabii Saudyjskiej. Jak pamiętamy jeszcze kilka miesięcy temu - zarówno Turcja jak i Arabia Saudyjska przygotowane były do wejścia i zajęcia całej Syrii.

Taki ruch spowodowałby bez wątpienia reakcję ze strony Iranu, który wysunąłby się na tereny Iraku. Proszę pamiętać, że Irak i Iran toczyły już ze sobą wielokrotnie wyczerpujące wojny, m.in. "Narzucona Wojna" od 22 września 1980 roku do 20 sierpnia 1988 roku (8 lat!). Prewencyjnie zatem odłożono wszystkie sentymenty i groźby nuklearne na bok, aby USA mogły wejść w "nowy rozdział" współpracy z Iranem.


Tak więc zarówno Turcja jak i Arabia Saudyjska były już w pełni gotowe do interwencji w Syrii. Przejęcie "dzikich pól naftowych" przez te oba państwa - wzmocniłoby ich pozycję w negocjacjach z USA i Rosją. Wobec tego - gwałtownie wzrosła aktywność ISIS, kurdyjskich sił zbrojnych (Peszmerega) - a Rosja błyskawicznie pojawiła się w Syrii przy wsparciu ze strony USA. Trzeba bowiem zaznaczyć, że USA nie miały środków i możliwości szybkiego przerzucenia swoich sił do Syrii, więc zawarli umowę z Rosją.

Wszyscy wiemy, co wydarzyło się później. Wiadomość o zestrzeleniu rosyjskiego myśliwca przez Turcję obiegła błyskawicznie cały świat. Sytuacja nabrała zupełnie innych barw, gdy przywódcy obu państw wymienili oskarżenia pod swoim adresem. Założony efekt końcowy został jednak osiągnięty - Turcja i Arabia Saudyjska nie zajęły Syrii i północnego Iraku.

Do mediów gdzieniegdzie przedostała się również informacja, że USA współpracują z Rosją w Syrii, aby nie doszło do "przypadkowej wymiany ognia". Niedługo potem okazało się, że zarówno ISIS jak i Peszmerega dysponuje bronią importowaną zarówno z USA jak i z Rosji. Na dodatek amerykańscy komandosi w mundurach kurdów walczą z ISIS.

W tym samym czasie gwałtownie wzrosła liczba zamachów na terenie Turcji. Proszę zwrócić uwagę, że jeszcze niespełna dwa lata temu nie było praktycznie żadnych znaczących zamachów w Turcji, a w tej chwili jest to zjawisko występujące niemalże regularnie. Nie bez znaczenia jest również fakt, że władze tureckie obwiniają o zamachy przede wszystkich Kurdów.

Tym samym, Rosja wraz z USA "uspokoiły zapędy Turcji". Kwintesencją tego uspakajania był wspólny telefon Baraka Obamy i Władimira Putina do prezydenta Erdogana.

Jednocześnie USA podjęły kwestię zabezpieczenia relacji między Turcją a Arabią Saudyjską poprzez misję dyplomatyczną. Efektem było porozumienie w ramach którego USA zobowiązały się do wyrównania strat poniesionych przez Arabię Saudyjską poniesionych z tytułu niskich cen ropy na rynkach światowych. W ten sposób z jednej strony ustawiono kolejny szczyt OPEC, a z drugiej strony przerwano możliwość powstania dużego frontu sunnickiego, który wyparłby USA i Rosję z terenów Iraku i Syrii.

Tym samym Turcja znalazła się w potrzasku. Pierwszym dużym problemem były zamachy terrorystyczne, a drugim odcięcie od surowców zarówno z południa (Irak, Syria), jak i z północy (przerwane dostawy z Rosji). W Iraku i Syrii nie ma z kim rozmawiać, więc Turcja wysłała list do Rosji odnoszący się do zestrzelonego samolotu i podnoszący temat normalizacji stosunku. Turcja może bowiem pogodzić się z wieloma rzeczami, ale nie może pozwolić sobie na kryzys energetyczny i zamachy terrorystyczne jednocześnie (tego żaden rząd nie wytrzyma). Rosjanie nie od razu zareagowali, lubią bowiem być proszeni, co łechcze ich post-imperialne ego.

Jakiś czas potem okazało się również, że Arabia Saudyjska została częściowo wystawiona do wiatru. Po szczycie OPEC kontakty z dyplomatami USA nie były już tak intensywne jak wcześniej.

Kolejny cel został częściowo osiągnięty. Turcja i Arabia Saudyjska, pomimo tego, że niemal leżą i śpią na ropie - są de facto junior partnerami i klientami dla amerykańskiej i rosyjskiej polityki.

Płyną z tego dla nas bardzo ciekawe wnioski.

Po pierwsze - w ostatnich miesiącach okazało się, że wojska dwóch największych państw NATO mogą z dnia na dzień stanąć naprzeciw siebie, jeżeli będzie tego wymagać gospodarka. Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. Potrzeba dominacji nad surowcami energetycznymi przesłania wszelkie inne kryteria polityczne i sojusznicze. Warto w tym momencie zastanowić się nad złożami węgla w Polsce oraz złożami złota i gazu w Rumunii.

Po drugie - wojna hybrydowa ma się w najlepsze. Jest to strategia stosowana przez wszystkie strony. Amerykanie w przebraniach Peszmeregi (wojska nieistniejącego państwa), Kurdowie w przebraniach amerykańskich komandosów, nieoznakowane siły rosyjskie, zamachy terrorystyczne w centrum miasta, handel z ISIS - nie będę pokazywał palcem jak to wszystko ma się do Konwencji Genewskich. Innymi słowy złudne jest założenie, że istnieją jakieś zasady lub przepisy międzynarodowego prawa, które są przestrzegane w trakcie konfliktu. Potrzeby biznesowe stron przesłaniają wszystkie zasady moralne i humanitarne.

Po trzecie - nadal dominuje strategia utrzymania balansu i statusu quo dla wszystkich stron. Stany Zjednoczone zderzają ze sobą wszystkie strony osłabiając je wzajemnymi walkami, aby nie dopuścić do powstania regionalnego hegemona, który mógłby skutecznie blokować ich działania w tym regionie. Jest to strategia stosowana z sukcesem od lat, której efektem są coraz mocniejsze (i bardziej zadłużone) USA.

Z drugiej strony Chiny wyrosły właśnie na tak dużego gracza, ponieważ Stany Zjednoczone nie znalazły innego gracza, z którym mogliby zderzyć Chiny. Nie udało się to z Indiami, nie udało się zbudować koalicji państw azjatyckich, natomiast Japonia czy Korea to mimo wszystko zbyt mali gracze. Tym samym geopolityka pozostawia USA tylko jedno państwo do zderzenia z Chinami - Rosję. Ponieważ jednak Rosja jest zbyt słaba do takiej konfrontacji, amerykanie będą ją wzmacniać i "odrywać od Chin", kosztem Polski. Najskuteczniejszym sposobem jest szybkie zniesienie sankcji i integracja Rosji z europejską gospodarką celem uzależnienia jej od Europy Zachodniej.

Jaki bowiem byłby efekt upadku Rosji w obecnych realiach ? Chiny wzmocniłyby się jeszcze bardziej, broń jądrowa znalazłaby się poza kontrolą, światowa gospodarka zorientowana byłaby na Azję. Na żadne z tych scenariuszy Amerykanie nie mogą sobie pozwolić, a rozbicie nowo powstałego Związku Sowieckiego, mają już opanowane. Łatwiej zatem "napompować" Rosję, aby nie dopuścić do powstania Jedwabnego Szlaku niż walczyć jednocześnie na Bliskim Wschodzie, w Europie Wschodniej i w Azji.

Proszę zastanowić się - skoro USA deklarują powstrzymanie imperialnej polityki Rosji, to czy wciągnięcie Rosji w konflikt na Bliskim Wschodzie nie byłoby dla USA najlepszym rozwiązaniem ? Dlaczego tego nie zrobili ? Przecież w okolicy rosyjskich baz w Syrii nie było cywili, a koszta prowadzenia operacji byłyby dla Rosji o wiele bardziej dotkliwe niż np. na Ukrainie czy w Krajach Bałtyckich. Do takiego działania idealnie nadawała się Syria, która leży daleko od europejskich granic, a jednocześnie w basenie Morza Śródziemnego, na którym swobodnie mogą poruszać się okręty US Navy, w przeciwieństwie do Morza Bałtyckiego. Również użycie sił w postaci ISIS i różnych innych organizacji przeciw siłom rosyjskim w Syrii było o wiele korzystniejsze niż budowanie frontu w Europie Wschodniej. Zamiast wykorzystać te wszystkie instrumenty - Amerykanie weszli w głęboką współpracę z Rosją.

Jak i kiedy zatem świat Islamu odpowie na zaistniała sytuację ?

W mojej ocenie, odpowiedź przyjdzie niedługo, prawdopodobnie jeszcze w lipcu. Ponieważ jednak USA są bardzo trudnym celem, przypuszczam że najbliższy duży zamach terrorystyczny będzie w Rosji. Kolejnym elementem układanki będzie z całą pewnością wybuch nowego konfliktu na Kaukazie oraz/lub na linii Armenia - Azerbejdżan. Czeka nas również kolejna duża fala uchodźców, którzy ostatnimi czasy jakoś dziwnie przycichli.

Polskę natomiast czekają pouczenia o demokracji, niewłaściwym kierunku rozwoju i niewierności kolonii wobec wyzwolicieli, bez których Polski i Węgier nie byłoby w ogóle na mapie Europy. Do tego wszystkiego należy dodać jeszcze kilkaset żołnierzy na naszych ziemiach, którym nasi dowódcy będą salutować przed oddaniem raportu niezależnie od stopnia. Za kilka miesięcy "pozarządowe organizacje" wywołają kontrolowaną rewolucję celem siłowego obalenia rządu i wprowadzenia chaosu na wzór ukraińskiego Majdanu. Gdy zacznie się ten cały bałagan spowodowany gwałtownym skokiem cen walut (wystarczy znacząco zmienić rating Polski by wywołać taki kryzys) - będziemy zajęci własnymi sprawami, co da Rosji okienko czasowe potrzebne do zbliżenia się do naszych granic. Kolejnym krokiem będzie sprowokowanie konfliktu z Rosją, który uzasadni odebranie ziem na wschód od Wisły.

Czym bowiem jest kilka województw w zamian za powstrzymanie rozwoju Chin, skoro dla dwóch rur na pustyni ryzykuje się wiarygodność i istnienie całego sojuszu NATO ? Chin nie da się pokonać, więc Amerykanie będą starać się ich izolować.

Czy ktoś jeszcze pamięta o tym, co dzieje się na Ukrainie ? Jak długo utrzyma się Unia Europejska po Brexit, skoro dzisiaj kolejne kraje, w tym Czechy, deklarują wolę opuszczenia UE i NATO ?

Po co w takim razie Amerykanie wysłali polskie wojsko na Bliski Wschód ? Dlaczego tak bardzo zależy USA na skonfrontowaniu Polski ze światem Islamu ? Mieliśmy wcześniej raporty o obozach w Polsce, potem Amerykańskie publikacje również uderzające w Polskę, a w ostatnim czasie wyraźnie jesteśmy ustawiani na pozycji kolizyjnej z Islamem. W jakim celu ? Nie ma to nic wspólnego z obecnością wojsk Chin na Białorusi oraz obecnością Wojska Polskiego w Turcji (patrz źródła).

To w tej chwili tajemnica, ale zapamiętajcie dwa kluczowe hasła : "Metanoja" i "via Carpatia" zwana przez Chińczyków "Bursztynowym Szlakiem".

Zaledwie kilka dni przed szczytem NATO podano do wiadomości, że 27 czerwca 2016 roku Barrak Obama i John Kerry zaakceptowali porozumienie z zakresu ograniczonej bilateralnej współpracy wojskowej USA i Rosji. Po szczycie NATO w Warszawie planowany jest panel roboczy USA - Rosja dotyczący współpracy wojskowej w regionach strategicznych (tam gdzie jest ropa). Co ciekawe, propozycja współpracy wojskowej wyszła ze strony USA.

Od kwietnia 2016 roku cena ropy ponownie wzrasta i obecnie wynosi $50,53 za baryłkę (BRENT), podczas gdy w lutym wynosiła $27,10 (BRENT). Dokładnie w ten sam sposób umacnia się rosyjski rubel, który w lutym kosztował 0,0479 a obecnie 0,0632 (wzrost o 31,95% w ciągu 4mc). Analogicznie w tym okresie osłabiła się polska złotówka, która niejednokrotnie w tym okresie była najtańszą walutą na świecie.

Nie przez przypadek ambasador USA jest obecny na uroczystościach konsekracji kościoła powstałego z inicjatywy o. Rydzyka.
Jak się prowadzi farmę, to robotników trzeba pilnować.

Czyny i liczby, a nie słodkie obietnice i puste słowa.
Umiesz liczyć, licz na siebie albo czeka nas kolejna "zachodnia zdrada".

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl

[Źródła]

Kirkuk–Baniyas pipeline
Kirkuk–Ceyhan Oil Pipeline
Czy Turcy wejdą do Syrii? Fyderek: Wezmą przykład z rosyjskiej taktyki w Donbasie
Gorąca granica Syrii i Turcji
Amerykanie przyznają: nasi komandosi są w Syrii, pomagają Kurdom
Amerykańscy komandosi są już w Syrii. Walczą u boku kurdyjskich partyzantów
Amerykańscy komandosi walczą w Syrii z terrorystami
Amerykańscy komandosi są już w Syrii. Walczą u boku kurdyjskich partyzantów
Amerykańscy komandosi próbowali uwolnić zakładników w Syrii
Irak. Amerykanie i Kurdowie zabili prominentnych członków IS
Amerykanie i Kurdowie pod Rakką. Co z tego wyniknie?
Obama i Putin odbyli półgodzinną rozmowę o Syrii i Ukrainie. "Była konstruktywna"
Obama i Putin porozumieli się w sprawie Syrii. Nieformalne spotkanie na szczycie G20
Obama, Erdogan i Putin rozmawiali o Syrii i walce z Państwem Islamskim
Czechy poza Unią i NATO?
Czechy nie chcą u siebie żołnierzy NATO. Wciąż pamiętają "bratnią pomoc" z 1968 roku
Prezydent Czech obiecuje referendum w sprawie wyjścia z UE i NATO!
A Grand Bargain on Syria
Syria: U.S. Proposes Limited Military Cooperation With Russia
Oil Price
Oil Price charts
Chińscy żołnierze przy polskiej granicy. Ćwiczą z Białorusinami !
Chińskie wojska wkroczą na Białoruś
Wschód: Putin przekłada koniec świata, Chińskie wojska wkroczą na Białoruś
Wojskowa współpraca Białorusi i Chin
Chiny uzbrajają armię Białorusi
Chińska armia będzie walczyć na Białorusi?
Białorusko-chińskie ćwiczenia przy polskiej granicy
Białoruś ma swojego satelitę komunikacyjnego z Chin
Polscy żołnierze na szkoleniu w Turcji
Wielkie ćwiczenia wojskowe w Turcji. Na poligonie są też Polacy
Polscy żołnierze w Turcji
Wielkie ćwiczenia wojskowe w Turcji. Na poligonie są też Polacy
Polscy spadochroniarze na ćwiczeniach w Turcji
Konsekracja kościoła powstałego z inicjatywy o. Rydzyka. Wśród gości Kaczyński i Szydło

KOMENTARZE

  • @@@!
    "Pluj świni w oczy a ona powie, że deszcz pada", świetnie oddaje to nasze relacje z USA. Nie tak dawno twierdzili iż w Polsce "uznano, że z demokracją jest za dużo kłopotu", "W Polsce nie ma demokracji" a my chcemy "przywództwa w stylu Putina". USA zdążyły nas już sprzedać w 45 roku, oszukać nas na misjach okupacyjnych Afganistanu i Iraku a także traktować nas jak psa nie dając Polakom wiz ( a rzekomo jesteśmy sojusznikiem). Traktują nas jak piąte koło u wozu, kraj który służy tylko do szczucia i plucia na Rosję, i powtarzam, jakim cudem nie znieśli jeszcze wiz? Jesteśmy dla nich partnerem na poziomie Somalii czy Sudanu, nawet Ukraina (kraj biedniejszy niż Bangladesz, Tanzania czy Botswana) awansowała na ich partnera (tylko w tym roku $500 mln samej darmowej pomocy wojskowej). Wysyłając żołnierzy do bombardowania suwerennego kraju, z demokratycznie wybranym prezydentem Asadem (można trafić gorzej i mieć prezydenta złodzieja jak Poroszenko i Putin) plamimy naszą historię i dobre imię WP, służymy interesowi innych mocarstw światowych. Kilkudziesięciu naszych zginęło z rąk al-Kaidy w Afganie i Iraku, teraz ich koledzy będą wspierać min. Dżabhat an-Nusra (tak nazywa się ugrupowanie bin Ladena w Syrii) które według USA i koalicji należy do „demokratycznej syryjskiej opozycji”, cóż za absurd. Wspierać terrorystów, do czego to doszło, już wolałem wspieranie komuny w Wietnamie za PRL (dostawy, szkolenia etc.) "Polscy żołnierze będą wspierać działania Globalnej Koalicji do walki z tzw. państwem islamskim". To w końcu mają tam się szkolić, czy walczyć z ISIS? Po co było to owijanie w bawełnę? "Misja w Kuwejcie ma za zadanie chronić i wspierać ludność, która jest narażana na okrucieństwa. Jako naród mamy u żołnierzy polskich wielki dług za decyzję wybrania się na tę misję powiedział". Czy wojsko nie wykonuje rozkazów, tylko "podejmuje decyzję wybrania się"? To takie sobie mówienie ministra. Dla tego kto myśli wiadomym było, skoro zabierają zasobniki DB-110 to nie po to, aby podglądać skorpiony nad bezpiecznym pustynnym terenem. I niech mi kto powie, że lot rozpoznawczy nad terenem wroga nie nazywa się bojową misją.
    Za PWN i encyklopedią
    Żołnierz – osoba pełniąca służbę w siłach zbrojnych danego kraju i zobowiązana do obrony jego granic
    Najemnik - żołnierz służący obcemu interesowi bądź pełniący służbę w obcym wojsku za pieniądze
    Ps.I Za komuny mieliśmy ruskich klakierów i sprzedawczyków którzy stawiali interes ZSRR i komunizmu ponad dobro i interes Polski, teraz mamy zaślepionych wielbicieli USA którzy chcą za darmo i ponad wszystko „robić temu państwu łaskę”.
    Ps.II Kiedyś ruscy agenci w Polsce świętowali 9 Maja, teraz mamy zmianę i świętujemy 4 Lipca.
  • @
    "Chin nie da się pokonać, więc Amerykanie będą starać się ich izolować...."
    I myśli Pan, że to możliwe? Chińczycy znajdą i na to sposób, bo po prostu nie mają wyjścia, maja tego świadomość. Chiny to prawie 1,5 mld ludzi, oni muszą mieć pracę i perspektywy rozwoju. By był spokój, chińska gospodarka musi się rozwijać, a do tego potrzebuje szlaków handlowych i rynków zbytu. Wyobraża Pan sobie bunt niezadowolonych, np. 200 mln Chińczyków skazanych na bezrobocie i brak środków do życia, przecież oni przyzwyczaili się już do innego życia? Świadome tego są na pewno władze Chin i ciekawe co zaproponowały Rosji, której największym problemem jest demograficzna zapaść (niecałe 150mln ludności). Rosja czuje na plecach gorący chiński oddech i nie zaryzykuje żadnych niebezpiecznych ruchów, a już na pewno nie będzie żadnych przesunięć granic z jej strony, bo i po co? Nie dali się wciągnąć w żadne konflikty rujnujące państwo, więc nadal będą stosować podobną strategię. Obecność chińska na Białorusi nie jest przypadkowa, przecież tamtędy ma przebiegać nowy handlowy szlak, na którym również bardzo zyska Rosja, ciekawe czym więc może podbić stawkę USA by pozyskać Rosję przeciw Chinom? A co do tej prognozowanej rewolucji w Polsce, to małe szanse na jej wywołanie, Polacy nie są idiotami i mają jak na razie wyczulony instynkt samozachowawczy, bo żadne rewolucje się u nas nie udawały. Dodatkowy nasz atut to wyjątkowa zwartość etniczna i wyznaniowa, co bardzo przeszkadza w takich planach.
  • Może nie całkiem tak jest, ale coś w tym jest :-)
    Co do motywacji geopolitycznej na bliskim wschodzie fajna analiza.

    1/Jednak wydaje mi się, że trzeba by też zaznaczyć, że dotychczasowa skarbonka USA jaka była Arabia Saudyjska wyschła. Najwięcej na wahaniach giełdowych ropy straciły Stany Zjednoczone. Co do rurociągu z Iranu (być może dopnie się tam i Irak) tyle, że interesy Rosji są interesami pośrednimi w tym przedsięwzięciu. Irak sam będzie zarabiał na swojej ropie, nie potrzebuje pośredników. Jedynie co zyskuje Rosja to to, że dopuszczając nowego gracza osłabia monopol dolara i rynek OPEC. Iran wszedł do Banku Azjatyckiego i nie będzie kupczył na Nowojorskiej czy Londyńskiej giełdzie. Jednocześnie gdyby ten Iracki projekt wypalił to Rosja , straci na rzecz Iraku pewien procent udziałów w rynku europejskim. Dla Rosji w tym rejonie optymalnym rozwiązaniem są rurociągi z Azerbejdżanu i Kazachstanu czy to przez terytorium Syrii czy Turcji i tereny zamieszkałe przez Kurdów.

    2/Wątpię w sojusz interesów USA i Rosja. Rosja wygrała batalie o rynek ropy, tym samym o dominacje dolara. Dziś Rosja dyktuje ceny na Ropę, Saudowie usiłują jedynie ustalać wspólne ceny dla paliw i limity wydobycia, nie są już wstanie dyktować cen w ramach OPEC. USA usiłuje jeszcze utrzymać wpływy i pozycje militarną w regionie. Pozorne sojusze pozwalają im jeszcze kontrolować i wspierać tam grupy swoich popleczników. Tak naprawdę nie ma żadnej wspólnej płaszczyzny działania, ani miłości Rosjan z amerykanami. USA chce jedynie utrzymać swoje wpływy w regionie i ugrać ile się jeszcze da. Na przykład kontrolować niektóre porty na wybrzeżu.

    3/ Pisze Pan że w wyniku wzrostu wydobycia ropy, umacnia się rubel. Może odwrotnie to dolar traci na wartości. Rosja, gdy były najniższe ceny za baryłkę nie ograniczała wydobycia. USA i kraje OPEC usiłowały podnieść ceny ropy poprzez ograniczenia jej wydobycia, jednak tym samym tracili zyski ze sprzedaży. Nie były wstanie tego przeciągać.

    4/ Chiny i Rosja zbyt wiele zaangażowały w wspólne przedsięwzięcia by było możliwe granie jednym przeciw drugiemu. Ogromne pieniądze poszły w rezerwy dolarowe i złota Banku Azjatyckiego, wspólne projekty jak kolej, gazociągi, autostrady. Wspólne projekty kosmiczne i wojskowe. Mało tego oby dwa te państwa doskonale się uzupełniają gospodarczo. Jedni i drudzy nie chcą ulec hegemoni zwolenników globalizacji. Gdyby Rosja czy Chiny pod namową USA zdominowała rywala, zwycięzca stałby się ofiarą USA.
  • @autor-dobra analiza mym zdaniem
    Co ciekawe w ramach ego schematu wyjasnic mozna bardzo wiele konflikt na ukrainie ,smolensk i wiele innych kwesti np brexit
  • @Fischer 23:36:12
    Dodam także, że Rosja stała się potęgą w produkcji żywności, a dwa lata temu musiała liczyć na polskie jabłka.

    http://pl.sputniknews.com/gospodarka/20160625/3245778/Rosja-eksport-jedzenie.html
  • @@@!
    „The National Interest”: Związek Radziecki mógł zniszczyć NATO już w latach 80. Jak pisze „The National Interest”, po ujawnieniu radzieckiego planu „Siedem dni do Renu” okazało się, że NATO przegrałoby wojnę, bo Związek Radziecki pierwszy przeprowadziłby atak jądrowy. Gdy zimna wojna skończyła się, polski rząd odtajnił radzieckie dokumenty, zawierające ewentualny plan wojny między NATO a państwami Układu Warszawskiego. „The National Interest” twierdzi, że na planie, znanym jako „Siedem dni do Renu”, opierały się manewry w 1979 roku. Przewidywały one, że Pakt Północnoatlantycki, będący agresorem, przeprowadza ataki jądrowe na 25 obiektów na terytorium Polski. Według amerykańskiego pisma, legenda kontrofensywy była jedynie „listkiem figowym, ukrywającym prawdziwą naturę ewentualnego konfliktu” – niespodziewany i błyskawiczny atak Związku Radzieckiego na NATO. „The National Interest” pisze, że do roku 1980 NATO przeszło do doktryny nuklearnej „elastycznej obrony”. Sojusz teraz był gotów do użycia broni jądrowej, ale powinien jednak dążyć do odniesienia zwycięstwa przy pomocy konwencjonalnych środków. To był główny element różniący NATO od Układu Warszawskiego, który jak wynika z odtajnionych dokumentów uważał, że użycie broni jądrowej jest nieuniknione, co było zaplanowane od samego początku. Zdaniem autora artykułu, ta koncepcja dawała państwom Układu Warszawskiego kolosalną strategiczną przewagę nad NATO. Zgodnie z planem „Siedem dni do Renu”, radzieckie siły jądrowe miały zniszczyć Hamburg, Düsseldorf, Kolonię, Frankfurt, Stuttgart, Monachium i stolicę RFN Bonn. Planowano zniszczenia siedziby NATO w Brukseli i belgijskiego portu Antwerpia. Holenderską stolicę miasto portowe Amsterdam czekał taki sam los. Z kolei na Danię miły być przeprowadzone dwa ataki jądrowe. W wyniku Pakt Północnoatlantycki byłby pozbawiony dowództwa, a władze cywilne w RFN, Belgii, Holandii i Danii zniszczone i demoralizowane. Następnie te kraje powinny znaleźć się pod okupacją w ciągu siedmiu dni. Zniszczenie portów w Hamburgu, Antwerpii i Amsterdamie poważnie ograniczyłoby natowskie możliwości w zakresie przerzucenia sił z Wielkiej Brytanii i Ameryki Północnej. Po atakach jądrowych do ofensywy miały przystąpić siły konwencjonalne. W planie „Siedem dni do Renu” zakładano, że Polska przekształci się w strefę radioaktywną, oddzielającą Związek Radziecki od jego wojsk w Niemczech Wschodnich, Czechosłowacji i na Węgrzech. Te wojska wraz z żołnierzami z Czechosłowacji, Niemiec Wschodnich i Węgier powinny wystarczyć do dokonania inwazji. Jak pisze „The National Interest”, teoretycznie wojsko polskie też można było wykorzystać, ale do 1979 roku ZSRR zaczął wątpić w jego oddanie sprawie. Autor artykułu podsumowuje, że ten plan wyraźnie wskazuje na dwie okoliczności. Po pierwsze, w przypadku nieoczekiwanego ataku najważniejszymi siłami stałyby się wojska lądowe, bo im szybciej się przemieszczają, tym szybciej pokonają NATO, w tym zniszczą natowskie bazy lotnicze i obiekty morskie. Po drugie, NATO z pewnością przegrałoby tę wojnę, bo założenie, że będzie ona stopniowo przechodzić w konflikt jądrowy, byłoby fatalne z tego powodu, iż przeciwnik zamierzał użyć broni jądrowej już pierwszego dnia.
    Scenariusz trzeciej wojny światowej w Europie zawsze był mało prawdopodobny, ale jednocześnie niezwykle niebezpieczny. Wiemy, że eskalacja i przejście do wojny jądrowej były nie tyle prawdopodobne, co gwarantowane. Pozostawało tylko jedno pytanie: jaka byłaby skala takiego konfliktu i czy przeżyłaby go ludzkość zastanawia się amerykańskie pismo. Ps..To ciekawe. Wszystkie symulacje i gry wojenne zakładały w Układzie Warszawskim atak NATO. Żadne nie zakładały tego, że to ZSRR wykona pierwszy atak. Ciekawe, prawda?:) Jest to całkowitym zaprzeczeniem propagandy zachodu z lat 80. A jednocześnie potwierdzeniem tego, że Układ Warszawski był jednak wbrew propagandzie sojuszem obronnym.
  • @kula Lis 66 14:29:20
    "Wszystkie symulacje i gry wojenne zakładały w Układzie Warszawskim atak NATO. Żadne nie zakładały tego, że to ZSRR wykona pierwszy atak. Ciekawe, prawda?:) Jest to całkowitym zaprzeczeniem propagandy zachodu z lat 80. A jednocześnie potwierdzeniem tego, że Układ Warszawski był jednak wbrew propagandzie sojuszem obronnym."

    Ciekawe?

    W początkowych latach siedemdziesiątych służyłem w batalionie łączności w punkcie dowodzenia. Widziałem na własne oczy mapy przedstawiające moją jednostkę, na której zaznaczone były kierunki uderzenia na Danię. Z takimi mapami uciekł na Zachód Kukliński.

    Radzę mniej czytać Sputnika...
  • @@@!
    Czytajcie! co sobą prezentuje dzisiejsza armia USA! Ruskie to pokładają się pewnie ze śmiechu?! Jeden klucz do głowic na 450 rakietach. Bazy przesyłały go sobie przez FedEx (sic!!!) Stan amerykańskiego lądowego arsenału jądrowego jest źródłem nieustannych problemów dla Pentagonu. Niskie morale, starzejący się sprzęt i braki finansowe doprowadziły do serii kryzysów. Jak ujawnił szef Pentagonu Chuck Hagel, przez pewien czas na 450 rakiet Minuteman III był dostępny tylko jeden zestaw kluczy niezbędny do dokręcenia do nich głowic jądrowych. Dwie dekady obcinania funduszy i redukcji arsenału amerykańskich rakiet międzykontynentalnych odbijają się teraz wojsku USA czkawką. Po rozpadzie ZSRR przestano w nie inwestować, traktując jako mało potrzebne w nowych realiach geostrategicznych. Teraz stan sił rakietowych kontrolowanych przez USAF stał się krytyczny i regularnie trafia na czołówki mediów. Kluczowy klucz...Przemawiając przez jedną z komisji Kongresu w piątek Hagel zapowiedział zwiększenie nakładów finansowych na cały arsenał jądrowy, w tym rakiety międzykontynentalne. Poświęcił im sporą część przemówienia, przyznając, że dwa raporty na temat lądowych sił jądrowych wykazały "systematyczne problemy". - Oba raporty wykazały poważne problemy, które pozostawione samym sobie mogą mieć konsekwencje dla świata na zewnątrz - stwierdził Hagel i powiedział, że rozwiązaniem są długoterminowe zmiany "kulturalne i systemowe". O tym jak poważne są problemy z wyposażeniem w bazach wojsk rakietowych pokazuje drobny przykład podany przez szefa Pentagonu. Wewnętrzne raporty wykazały, że na trzy bazy dysponujące po 150 rakietami każda, był dostępny tylko jeden zestaw specjalnych kluczy, umożliwiających przykręcenie głowic jądrowych do korpusu pocisku. Reszta zużyła się lub gdzieś zaginęła. Ostatni zestaw był pieczołowicie chroniony i technicy wysyłali go sobie pomiędzy bazami za pomocą cywilnej firmy kurierskiej FedEx. Dystansy pomiędzy bazami wynoszą po niemal tysiąc kilometrów. Brak kluczy nie był jakimś poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa USA, bowiem głowice są standardowo przykręcone do rakiet. Trzeba je ruszać tylko na wypadek przeglądów lub prac remontowych. Hagel podał jednak to jako przykład poważnych braków w całych siłach rakietowych. - Teraz w każdej bazie mamy już jeden klucz. Niedługo będą już dwa - zapewnił szef Pentagonu. Poniżej Najcenniejszy zestaw kluczy w USA http://r-scale-88.dcs.redcdn.pl/scale/o2/tvn/web-content/m/p1/i/8fb21ee7a2207526da55a679f0332de2/561592ae-6d73-11e4-b374-0025b511226e.jpg?type=1&srcmode=4&srcx=0/1&srcy=0/1&srcw=640&srch=2000&dstw=640&dsth=2000&quality=80
  • @Talbot 15:26:58 sputnik tylko robi przedruki, to nie "ruski" portal lecz???
    The National Interest (TNI) is an American bi-monthly international affairs magazine published by the Center for the National Interest. It is associated with the realist school of foreign policy thought. It was founded in 1985 by Irving Kristol and until 2001 was edited by Anglo-Australian Owen Harries. The National Interest is not restricted in content to "foreign policy" in the narrow, technical sense but attempts to pay attention to broad ideas and the way in which cultural and social differences, technological innovations, history, and religion impact the behavior of states. Readership and design[edit]
    TNI has an international readership, and excerpts from its articles have been published in The New York Times, the Financial Times, The Australian, International Herald Tribune, Shin Dong-A, The Spectator, and Austria's Europäische Rundschau, as well as on online sites such as the Russian InoSMI.ru. In 2006, the magazine adopted a new, glossier cover format, based around a central image and tagline, making it look more like the Georgetown Journal of International Affairs or Foreign Policy as opposed to the staid, text-only covers of Foreign Affairs or Commentary. The magazine also added daily online content to its website.

    Editors[edit]
    Since July 2013, the magazine's editor has been Jacob Heilbrunn. The Advisory Council was chaired by James Schlesinger until his death in 2014. The magazine's honorary chairman is Henry Kissinger. Dimitri K. Simes is the Publisher, while Paul J. Saunders is the Associate Publisher.

    Among the members of the magazine's advisory council are Morton Abramowitz, Graham Allison, John Mearsheimer, and Dov Zakheim. The contributing editors are Andrew J. Bacevich, Ian Bremmer, Ted Galen Carpenter, Bruce Hoffman, Andrew Kohut, Paul R. Pillar, and Kenneth M. Pollack. Anatol Lieven and former editor Nikolas Gvosdev serve as Senior Editors. Marjorie Romeyn-Sanabria and Ivan Plies are the Managing Editors.

    See also
    The American Interest, founded in 2005 by former members of the NI editorial board
    National Affairs
    Coalition for a Realistic Foreign Policy
  • @Talbot 15:26:58
    No i co z tego że służyłeś? każda armia robi gry wojenne, plany, etc..
  • @kula Lis 66 15:34:43
    "No i co z tego że służyłeś? każda armia robi gry wojenne, plany, etc.."

    To ja to wiem.

    "A jednocześnie potwierdzeniem tego, że Układ Warszawski był jednak wbrew propagandzie sojuszem obronnym."

    Jasne....
  • @Talbot 16:05:49
    Nikt nie lubi prowadzić wojny na swym terenie, to chyba wiesz b. wojaku? Rosjanie mieli już nauczkę i nie dziwię się ich planom, że gdyby posiedli wiedzę o planowanym ataku to uderzyli by pierwsi. No i stara maksyma: chcesz pokoju gotuj się do wojny/najlepiej na terenie wroga niż już u siebie, bo może być wtedy za późno!
  • @@@!
    Mira Modelska-Creech: Pan Schetyna, Kijowski i Petru to są "cudzoziemcy". Dla nich liczy się globalizm i dotacje pana Sorosa. Unia Europejska dla anty-globalisty to euro-kołchoz, który jest częścią konstelacji globalnej, w tej formie w jakiej obecna EU istnieje. Jest chyba oczywistym że skoro konstytucja EU jest dokumentem istniejącym ponad konstytucjami narodowymi, to śmiało stwierdzić można iż kraje narodowe utraciły swoją suwerenność na rzecz tej międzynarodowej konstelacji
    — mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Mira Modelska-Creech, wieloletnia tłumaczka w administracji Białego Domu, wykładowca Georgetown University w Waszyngtonie.
    wPolityce.pl: Spędziła Pani wiele lat w Stanach Zjednoczonych, pracując m.in. jako tłumacz przy Białym Domu. Współpracowała Pani również z Pentagonem, Bankiem Światowym i Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Doskonale zna Pani realia polityki wewnętrznej i zewnętrznej USA. Jak by Pani scharakteryzowała relacje na linii Polska – Stany Zjednoczone?
    Prof. Mira Modelską-Creech: Mówiąc o relacjach amerykańsko – rosyjsko – polskich posługuję się pewnym przykładem, który doskonale obrazuję jaką pozycję zajmuję Polska między dwoma mocarstwami – Rosją i Stanami Zjednoczonymi. Jesteśmy krajem, który przypomina pinczerka posyłanego raz to przez Rosjan, raz to przez Amerykanów, aby gryźć za nogawkę państwo Putina bądź Obamy. Nie od dziś te dwa supermocarstwa wykorzystują swoje satelickie państwa, do rozgrywania polityki między sobą. Nie zawsze wynika to z wzajemnej niechęci, często jest spowodowane wyłącznie przerostem ambicji. Ta wzajemna rywalizacja nie jest jednak totalna. Pośród wielu wzajemnych uderzeń jest także czas na zgodę.
    Trzeba pamiętać o tym, że w polityce rządzi siła. Geopolitycznie kraje muszą być między sobą na pewnych płaszczyznach równorzędne np. w kwestii armii, gospodarki czy kultury. Politycy nie powinni nas kokietować wmawiając nam, że możemy ugrać coś w relacjach z większym państwem.
    Przenieśmy się na polskie podwórko. Jak ocenia Pani przeszło już pół roku rządów Prawa i Sprawiedliwości?
    Zacznę od tego, że moim zdaniem Polacy czekali na tę zmianę, nawet jeżeli nie rozumieli tego co się dookoła ich działo, instynktownie wyczuwali potrzebę zmiany. Społeczeństwo zrozumiało, że rządzi Polską międzynarodowe lewactwo libertyńskie. Obecny rząd doszedł do władzy dzięki zaprezentowaniu swojego planu i swoich intencji jako rząd narodowy. Polacy są katolikami i narodowcami w sensie kochania i bycia dumnymi ze swojej Ojczyzny i chęci pozostania w niej. Wygania nas z kraju wyłącznie bieda, ponieważ nasz majątek narodowy został rozgrabiony przez kapitał światowy. Naród polski od zmienionego rządu oczekuje „wypędzenia globalistów, którzy nami rządzili”. PiS obiecywał stworzenie programu makroekonomicznego polegającego na stopniowym przejmowaniu zakładów pracy przez polskie podmioty gospodarcze oraz na tworzeniu nowych przedsiębiorstw których właścicielami będą Polskie podmioty. To samo miało dotyczyć bankowości.
    Z nadzieją patrzę na działania rządu, które póki co mają głównie charakter socjalny a nie makroekonomiczny taki jak: rodzina 500+ i Mieszkanie+. W Chicago poznałam człowieka, którego ojcem był Stanisław Waszak - statystyk, któremu udało się przeżyć wojnę. Jest on wymieniany przez Główny Urząd Statystyczny jako jeden z dwunastu największych polskich statystyków. Obliczył on, że w roku 2000 w Polsce powinno być blisko 80 mln Polaków. Obecny katastrofalny stan demograficzny spowodowany bolszewicką promocją aborcji w celu niszczenia narodu Polskiego dał potężne żniwo, albowiem stanowimy dziś połowę tej liczebności jaka być powinna, minus około 5 milionów Polaków na emigracji na skutek transformacji po 1989 r. Osobiście jestem świadkiem, iż w szkole uczono nas, że aborcja jest mniej bolesna i skomplikowana niż wyrwanie zęba. Dlatego z optymizmem patrzę na starania rządu, który chce ratować demografię w Polsce.
    Wygrane wybory to wielka decyzja narodu i carte blanche dla rządu PiS-u do przeprowadzenia zmian polegających przede wszystkim na: unarodowieniu przemysłu, unarodowieniu bankowości, unarodowieniu handlu oraz utrzymaniu ziemi w Polskich rękach. Oraz obiecane zmiany personalne, szczególnie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, które od zakończenia II Wojny Światowej było bezpieczną przystanią dla dyplomatów o korzeniach stalinowskich, NKWD-owskich, UBeckich. A ponieważ Stalin w ujarzmianiu etniczności Polskiej posługiwał się mniejszością narodową żydowską, naród Polski do tej pory za granicą w wielkim stopniu reprezentowany jest przez potomków tzw. Żydo-Komuny. Przykładem tego zjawiska jest bardzo antypolski ambasador z Waszyngtonu, Sznepf, którego ojciec jako NKWDzista uczestniczył w „Obławie Augustowskiej”. W tym temacie polecam doskonałą lekturę pt. „MSZ Polski czy Antypolski?”, autorstwa pana Krzysztofa Balińskiego, a wydanej przez wydawnictwo “Bollinari publishing house”. W celu utrzymania się na stanowiskach ta „komunistyczno-internacjonalna” elita dyplomacji Polskiej przeszła transformację w tzw. „dekomunizatorów”, ale trudno w prawdziwość tej transformacji uwierzyć i dlatego właśnie naród który wybrał program PiSu oczekuje fundamentalnych zmian w tej dziedzinie. Póki co tych zmian jeszcze nie widać, ale wszyscy wierzymy iż wkrótce nastąpią. W tym co Pani mówi widać wyraźny podział na narodowców i globalistów. Kim są jedni i drudzy?
    Globaliści walczą o swój interes, czyli o interes symbolicznie rzecz ujmując 355 rodzin kierujących światem, będących członkami grupy Bilderberga, różnych lóż masońskich, osłabionego globalisty George’a Soros’a z jego „latającymi uniwersytetami” i Fundacją Batorego. Wymieniałam tylko te, bo są najbardziej znane. Organizacji im podobnych w każdym kraju działa bardzo wiele. W Polsce dla przykład będą to KODziarze, Nowoczesna, oraz niektórzy przedstawiciele PO.
    Po przeciwnej stronie mamy wszystkich, tych którzy wierzą w zasadność „państwa narodowego”. Państwo narodowe, jak udowadniał to Koneczny, Dmowski, a nawet Ignacy Jan Paderewski to niemalże bogiem ustanowiony naturalny porządek świata, w którym wszystkie narody powinny mieć w tym świecie własne miejsce, kierując się miłością do własnej ojczyzny i chęcią kooperacji ze wszystkimi innymi narodami. Globaliści, chcąc wypaczyć idee narodowe w sposób przewrotny, upodabniają je do nazizmu. Jest to oczywiście oszustwo na skalę światową, albowiem nazizm i komunizm były globalizmami. Zarówno nazizm jak i komunizm, nie postrzega możliwości kooperacji różnych narodów rządzących się różnymi systemami, a widzi jedynie świat podporządkowany tylko i wyłącznie własnej ideologii.
    355 rodzin wymieniłam za Profesorem Kieżunem, który pisze o tym w swojej doskonałej książce pt. „Patologie Transformacji”. Teraz oczywiście ta grupa się mocno zawęziła. Spójrzmy np. na Rockefellera, który kupił Kissingera i Brzezińskiego. Dla nich świat jest globalny. Nie istnieje żadna płaszczyzna, na której oni i zwykli ludzie mogą się spotkać. Wystarczy spojrzeć na zamknięte spotkania grupy Bilderberga, na które udało się dostać jedynie Alexowi Jonesowi (człowiekowi spoza grupy). Redaktor Michalkiewicz bardzo często używa wyrażenia „moja ulubiona teoria spiskowa”. Oczywiście że ma rację, albowiem każda sprawa dyplomatyczno-polityczna ma tzw. pierwsze dno, drugie dno, trzecie dno itd. w zależności od tego jak bardzo pogłębia się problem. Soros oficjalnie przyznał kilkanaście dni temu że prowadzi jawną walkę z „państwem narodowym”, podobnie jak tak dobrze znane nam osoby jak Donald Tusk i Radosław Sikorski, itd.
    Globaliści dążą do zatomizowania społeczeństw, kiedy ludzie są podzieleni łatwiej jest nimi rządzić, nikt nie ma oparcia w nikim, a rozbitej rodzinie zamiast jednego telewizora sprzedać można ich aż 5 co jest dobre dla handlu globalnego, wyrażonego za pomocą tzw. NAFTY która powstała w Waszyngtonie za czasów Clintona. Oprócz NAFTY, wielkim zagrożeniem są również umowy TPP, które wspólnie z NAFTĄ zniewalają wszystkie narody i wkładają je w szpony globalizmu. Pracując kilkanaście lat dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, siedząc przy stolikach globalnych decydentów, ujrzałam jakimi są oni cynikami. Nie skłamię jeśli powiem iż żyjąc na ich poziomie abstrakcji, żyjąc gdzieś na szczycie wirtualnego świata strata kilkuset milionów czy śmierć tysięcy osób gdzieś na świecie jest praktycznie niezauważalna.
    Za kilka miesięcy Amerykanów czeka podjęcie ważnej decyzji. Miliony osób pójdą do urn wybrać nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jak Pani ocenia Hilary Clinton i Donalda Trumpa?
    To co się dzieje obecnie w Ameryce jest podobne do tego, co mamy w Polsce. Z jednej strony mamy Hilary Clinton, która jest syjonistką dążącą do wojny i całkowitego wyeliminowania niebezpieczeństwa arabskiego na Bliskim Wschodzie i komunistę pana Sandersa. Mówiąc o Sandersie mówię to symbolicznie. W 1920 roku kiedy szła armia bolszewicka to masowo wstępowali do niej lewaccy Żydzi. Również dziadek Sandersa wstąpił do niej mając 16 lat. Po przegranej bitwie udało mu się uciec do Ameryki jako jeden z tych, którzy bardzo mocno sympatyzowali z bolszewią. Większość Żydów stanęła wtedy po stronie koncepcji lewicowych, o czym się w Ameryce powszechnie mówi, tylko w Polsce jest to przemilczane. Sanders przedstawia siebie jako socjalistę, mówiąc, że wszystko o co kiedyś walczyła rewolucja październikowa będzie za darmo, czyli szpitale, szkoły itd. Po drugiej stronie mamy narodowca – Donalda Trumpa. Obserwując kampanię w USA widzę jak media wylewają na niego niezliczone ilości pomyj. Mimo to, ma on jednak silne poparcie stojącej przy nim twardo klasy średniej, która widzi w nim osobę spoza układu.
    Patrząc przez pryzmat polskiego interesu, kto według Pani byłby lepszym prezydentem USA?
    Z punktu widzenia interesu polskiego moim zdaniem, będzie lepiej kiedy wybory w Stanach Zjednoczonych wygra Donald Trump. Jego słabością jest z pewnością brak przygotowania politycznego, ale za to ma umiejętność logicznego myślenia. Tak jak reszta amerykańskiego narodu uważam, że dzięki temu, że Donald Trump jest spoza układu, to jest szansa, że odmieni oblicze amerykańskiej polityki. Pamiętajmy, że kiedykolwiek słyszymy słowa: rasista, antysemita, szowinista to natychmiast powinna nam się zapalać lampka „oho, to może być pic na wodę”. Są to słowa, które mają prowadzić prosto do ukrzyżowania. Obywatele Wielkiej Brytanii zadecydowali w referendum o wyjściu z Unii Europejskiej. Jak Pani ocenia obecny stan europejskiej wspólnoty, do której należy również Polska?
    Unia Europejska dla anty-globalisty to euro-kołchoz, który jest częścią konstelacji globalnej, w tej formie w jakiej obecna EU istnieje. Jest chyba oczywistym że skoro konstytucja EU jest dokumentem istniejącym ponad konstytucjami narodowymi, to śmiało stwierdzić można iż kraje narodowe utraciły swoją suwerenność na rzecz tej międzynarodowej konstelacji.
    Globaliści uznali, że globalizm będzie urządzony według kontynentów i mamy tutaj: Europę - to jedna komórka, Stany Zjednoczone i Kanada to druga komórka, następną komórką jest Ameryka Południowa, Azja i Afryka. Putin starał się stworzyć swoją własną unię – BRICS, do której miały należeć Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i Republika Południowej Afryki. Unia Europejska jest częścią układu globalnego, dlatego pan Soros wydaje instrukcje pani Merkel, a ona je realizuje.
    Przyznaję, że nie jestem wielką zwolenniczką Unii Europejskiej. Szczególnie polityki Angeli Merkel, która idzie noga w nogę z Sorosem. Kiedy słyszę, że do Niemiec ma zjechać 2 miliony Arabów i to ma to pomóc niemieckiej gospodarce, to trzeba wiedzieć, że są to ogromne kłamstwa. Globalistom w ogóle o to nie chodzi. Oni chcą wykorzystać Arabów, którzy są materiałem wybuchowym przeznaczonym do zniszczenia Europy i Chrześcijan. W zamyśle globalistów całkowite wyniszczenie białej rasy i cywilizacji europejskiej jest zaszczytnym celem.
    Wspomnę tutaj, iż koncepcja globalizmu za swego ojca poczytuje Richarda Coudenhove Kalergi, który ze swoimi wspólnikami walczył z koncepcją państw narodowościowych. To jest to samo co mówił ostatnio Soros, który przyznał że na przeszkodzie stoją mu państwa narodowe i Kościół Katolicki.
    Polityka Unii Europejskiej może być tylko jedna… walka z państwem narodowym. Rządy PO i PSL realizowały interes Unii, a nie Polski. Poprzednia władza niewiele różniła się w sensie rozumienia globalizmu od stalinowców po II wojnie światowej w Polsce. Pamiętajmy, że tzw. pomoc Unijna to finansowanie tego co jest ważne dla Unii a nie koniecznie naszego narodu. Brytyjczycy określili to jasno: „tak, sfinansowali wiele projektów, ale nie to co byśmy chcieli i nie w taki sposób w jaki byśmy chcieli projekty te realizować”. Polscy politycy mający doświadczenia osobiste jak również swoich ojców i dziadków wywodzące się z kraju zniszczonego II Wojną światową i komunizmem, każdą pomoc finansową postrzegają jako Polską rację stanu, podczas gdy zamożni Brytyjczycy odróżniają iż Unia Europejska w ich kraju finansowała nie to na czym zależało Brytyjczykom a to na czym zależało Unii. Dlatego też nie chcąc, aby obce siły gospodarcze i polityczne „szarogęsiły się” w ich kraju, zagłosowali o wyjściu.
    Wspomniała Pani o rządach koalicji PO-PSL. Dzisiaj te partie są totalną opozycją, która chyba nie pogodziła się jeszcze z tym, że przegrała wybory.
    Pan Schetyna, Kijowski, Petru to są „cudzoziemcy”. To są ludzie, o których można powiedzieć, że w najlepszym wypadku są „polskojęzyczni”. Oni w ogóle nie znają ani kultury, ani historii, ani religii narodu Polskiego.
    Dla nich liczy się globalizm i dotacje pana Sorosa. Ponoć za ostatnią zadymę KODowców pan Soros zapłacił 150,000 dolarów. Sami państwo widzicie jaki jest stosunek Unii Europejskiej, czyli naszego Europejskiego globalisty do narodu Polskiego jeżeli, ignorując wole narodu Polskiego, który wybrał bardziej narodowy program niż PO, a mianowicie program PiS. Instytucje te przyjmują jakiegoś faceta z ogonkiem, co nie płaci alimentów a nie liczą się z wolą narodu Polskiego.
    Za kilka tygodni szczyt NATO i Światowe Dni Młodzieży. Uważa Pani, że Polacy mogą czuć się bezpiecznie nie tylko w perspektywie zbliżających się lipcowych wydarzeń?
    Jeżeli ktoś mówi że jesteśmy bezpieczni bo mamy zawarte odpowiednie sojusze, to jest to nadinterpretacja bezpieczeństwa. Kraj jest bezpieczny tylko wtedy jeżeli może liczyć na swoją armię, swoją policję, i swoje służby porządkowe. Wszystko inne to polityczna retoryka telewizyjna. Uważam że w jakimś stopniu jesteśmy bezpieczni, ale w głębszym sensie owe bezpieczeństwo musimy dopiero zbudować.
    Jakie powinny być kolejne ruchy rządu PiS?
    Narodowy Bank Polski. Czy on jest polski? Pierwszą kwestią powinno być wygonienie zagranicznego kapitału bankowego z Polski. Gdyby to ode mnie zależało to ogłosiłabym, że nie mamy żadnego długu wobec nikogo, ponieważ ani Niemcy, ani Rosja, ani Ameryka, ani Wielka Brytania, które nas wydały najpierw w czasie wojny, a później po wojnie nie powinny mieć do nas żadnych roszczeń finansowych. Gdyby jednak do tego doszło, bylibyśmy narażeni na „bratnią pomoc” armii unijnych, które przyszłyby pomagać ponownie ustanawiać nam w kraju demokrację. Ja stawiałabym jednocześnie na dwie sprawy. Departament Inwestycyjny Narodowego Banku Polskiego, własny przemysł, własna armia, własna zbrojeniówka, własna policja.
    Uprościć całą strukturę zakładania firm prywatnych, zminimalizować podatki od handlu rodzinnego i rodzimego. Dużo więcej wolności gospodarczej dla przedsiębiorców, przy jednoczesnej kontroli nad przestępczością gospodarczą. Wciąż wierzę, że wolność wyzwala w ludziach inicjatywy pozytywne. Uważam, że należałoby zwrócić „kościołowi”, a więc parafiom oraz zakonom żeńskim i męskim ich przedwojenne posiadłości, a przede wszystkim te które pochodzą z darowizn, nie wiem czy kiedykolwiek do tego dojdzie, ale to byłoby uczciwe. Dziękuje za rozmowę.
    Rozmawiał Kamil Kwiatek Ps...Świetna, a co najważniejsze, prawdziwa analiza sytuacji światowej. Jak sięgam pamięcią, nie czytałem tak znakomitej analizy. Szacunek dla Pani profesor. Brawo, pani Miro! Nic tak nie boli jak prawda. Na odlew! Nareszcie ktoś powiedział oficjalnie cała prawdę o przywódcach opozycji i czas z tym coś zrobić. Dla tych wymienionych "polaków" cudzysłów przy cudzoziemcy, jest zbędny! Są obcy mentalnie, intelektualnie i moralnie. Szkoda, że nie istnieje już możliwość skazania na pal lub banicję zdrajców narodu. Jest jeszcze jedna i chyba NAJWAŻNIEJSZA sprawa, której nie wymieniła pani Mira Modelska-Creech - REPOLONIZACJA MEDIÓW !! Żeby zreformować Polskę trzeba zacząć właśnie od stworzenia polskich mediów!!!
  • @kula Lis 66 16:31:18
    " No i stara maksyma: chcesz pokoju gotuj się do wojny/najlepiej na terenie wroga niż już u siebie, bo może być wtedy za późno!"

    A napisz mi kto jest tym wrogiem?
    Sam pisałeś wcześniej, że sprzęt NATO to złom i ruski się z tego śmieją.
    To jak z takim złomem chcą napaść na Rosję? To Putin jest uzbrojony po zęby - zrobił tak, jak Hitler - cichaczem się zbroił. Zrobił wszystkich w konia i w 39 miał nowoczesną armię. Putin robi tak samo - od 20 lat czytam na rosyjskich portalach, że lada moment NATO napadnie na Rosję, aby zagarnąć jej złoża. Od tylu lat ruska propaganda, to samo nadaje.
  • Parę tygodni temu...
    "mignęła" mi na WP (przepraszam za źródło) notka, że Chiny prą ku parytetowi złota na juanie, wykupując je "masowo".

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930