Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
163 posty 153 komentarze

Narymunt

Narymunt - Jarosław Narymunt Rożyński

Konflikt interesów USA - Turcja

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Logika nakazuje aby udzielić poparcia Turcji.

Ostatnia, druga debata prezydencka rzuciła trochę więcej światła na relacje na linii USA - Turcja. Donald Trump zaproponował współpracę z Rosją w celu rozwiązania konfliktu w Syrii oraz odparcia ISIS. Natomiast Hillary Clinton jasno dała do zrozumienia, że USA wspierają zbrojnie Kurdów i obiecują im powstanie niepodległego państwa Kurdystanu. Obie propozycje uderzają bezpośrednio w interesy Turcji.

Propozycja Donalda Trumpa oznacza bowiem, że Turcja byłaby otoczona przez Rosję od północy, wschodu i południa. Intensywna rozbudowa baz w Syrii jak również rosnąca liczba okrętów Federacji Rosyjskiej na Morzu Śródziemnym zmusza Turcję do poszukiwania innych sojuszników w regionie. Ze względu na światowy rynek ropy, najbliższym sojusznikiem konkurującym z Rosją jest tutaj przede wszystkim Arabia Saudyjska. Wiedzą o tym doskonale Amerykanie, dlatego w mojej ocenie, ostatnie wydarzenia w Jemienie nie są przypadkiem. Tocząca się tam wojna jest swojego rodzaju odwróceniem uwagi Arabii Saudyjskiej od północy, na rzecz południa. Do destabilizacji w regionie używa się przede wszystkim konfliktu o podłożu religijnym pomiędzy sunnitami a szyitami.

Zapowiedź zwiększenia wsparcia udzielanego przez Hillary Clinton dla Kurdów budzi moją nieufność. Przede wszystkim dlatego, że administracja demokratów opowiada się za współpracą z Arabią Saudyjską, a w ramach kampanii prezydenckiej do mediów przebijały się informacji o solidnym wsparciu finansowym Saudów dla kampanii prezydenckiej Hillay Clinton. Nie jest również tajemnicą, że od wielu lat największego wsparcia Kurdom udzielała przede wszystkim Rosja. W najbliższej przyszłości nie widzę możliwości powstania niepodległego Kurdystanu, więc logika nakazuje rozumowanie, że USA chcą po prostu wykorzystać Kurdów i porzucić.

Obie propozycje całkowicie pomijają interesy Turcji, która przecież jest drugim, najważniejszym członkiem NATO. Jednocześnie Biały Dom wydał komunikat mówiący o tym, że bez zgody USA, żadne wojska nie mają prawa przebywać na terenie Iraku. Jest to wyraźny ukłon w kierunku Kurdów i policzek dla Turcji.

Turcja bowiem od sierpnia tego roku prowadzą na terenie Iraku i Syrii działania zbrojne przeciwko kurdyjskim najemnikom wśród których nie brakuje również amerykanów. Oficjalnie operacja "Tarcza Eufratu" wymierzona jest przeciwko ISIS, jednak... wróg mojego wroga, jest moim przyjacielem. Turcja od lat zmaga się z akcjami terrorystycznymi na swoim terytorium, a deklaracje, że do regionu dostarczona zostanie nowa broń, zmuszają Turcję do podjęcia działań zanim takie dostawy nastąpią.

Aktualnie w północnym Iraku znajduje się nie mniej niż 2000 tureckich żołnierzy. Turcja przygotowuje się do odbicia Mosulu i jest coraz bardziej osaczana zarówno przez USA jak i samo NATO oraz UE. O ile USA prowadzą dynamiczną operację wojskową, o tyle w UE o zawroty głowy przyprawia Turcję zarówno Francja, jak i Niemcy.

W odpowiedzi na amerykańskie komunikaty, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan odpowiedział, że premier Iraku Hajder al-Abadi ma "znać swoje miejsce w szeregu". Dodał również, że turecka armia nie będzie wykonywała rozkazów z Bagdadu w sprawie irackiej bazy Baszika, w której stacjonują tureccy żołnierze. Jak daleko zatem posunie się Turcja w walce o swoje egzystencjonalne interesy ? Czy nie rzuca to przypadkiem innego światła na ostatnią próbę przeprowadzenia zamachu stanu w Turcji ?

Co w takiej układance powinna zrobić Polska ?

Przede wszystkim - chłodno kalkulować. Naszym największym zagrożeniem jest Rosja, a dalej - Niemcy. W przypadku konfliktu nie możemy liczyć na pomoc ze strony Francji czy USA. Jedynym państwem posiadającym siły zbrojne bezpośrednio w okolicy Rosji - jest Turcja.

Logika nakazuje zatem, aby udzielić poparcia Turcji.

Przy takim przyjęciu kierunku otwierają się zupełnie nowe możliwości. Nie tyko zyskujemy dźwignię do negocjacji z USA, ale również stawiamy pod znakiem zapytania imperialne plany odbudowy ZSRR przez Rosję.

Nie mam bowiem złudzeń, że najwyższą cenę za porozumienie USA - Rosja zapłaci nie ISIS i nie Turcja, ale właśnie Polska, Białoruś i Ukraina.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl

KOMENTARZE

  • "sojusznik" Polin- Turcja
    Nie dziwi mnie ta "logika" ,chazary z Polin spokrewnione i wywodzące się z terenów Turcji.
  • @kfakfa 12:04:39
    Co Pan znowu z tymi Chazarami ? :) Wyniki mojego DNA leżą na portalu, gdyż tematem zajmuję się od lat. Interpretacja jest jednoznaczna : R1b1 Anglo-Saxon (Germanic).

    Gdzie Goci a gdzie Chazarzy? Gdzie Rzym a gdzie Krym? :)

    Nawet link Panu podam :

    http://prezydent.org.pl/dokumenty/DNA-424534.pdf
  • Dlaczego
    Dlaczego Pan zakłada, iż ma być konflikt z Rosją ? O co ? Z jakiego (ważnego) powodu ?
    Jeśli mamy szukać wsparcia w Turcji, to za jaką cenę ? Co możemy zaoferować w zamian ? Bo jeśli w przypadku konfliktu Turcja - Rosja, powinniśmy stanąć u boku Turcji, to należy postawić pytanie z czym ?
    Jeśli już (teoretycznie) myśląc o sojuszach z państwami "okołorosyjskimi" to jet o wiele znaczniejszy kandydat.
  • @apoloniusz 15:29:30
    To nie zupełnie tak.

    Amerykańska doktryna zakłada stopniowe obciążanie budżetu Rosji poprzez dokładanie jej "ludzi do utrzymania" i jednoczesne dokręcanie śruby poprzez sankcje etc. oraz wciąganie w dodatkowe "punkty zapalne" w różnych miejscach na świecie (Syria, Gruzja, Ukraina, w kolejce są Kraje Bałtyckie i Polska).

    W ten sposób USA zakładają, że Rosja gospodarczo upadnie i stanie się wasalem amerykańskich firm - jeżeli nie bezpośrednio, to pośrednio przez koncerny azjatyckie etc.

    Problem polega na tym, że USA zakładają, że to będą długie, przeciągające się konflikty (permanent proxy involvement), na których Rosja zbankrutuje.

    Ja uważam, że Rosja nie zbankrutuje i nie podoba mi się używanie państw ościennych jako "ludzkich pocisków". Nie wierzę też we wsparcie NATO, bo 25 ostatnich lat pokazało, że go po prostu nie ma.
  • @Narymunt 16:47:50
    ale wierzy Pan w to, że Polska napadnie na Rosję ? Lub odwrotnie ? Mało prawdopodobne są obie wersje.
  • Nonsens goni nonsens
    Turcja ma niezrównoważonego prezydenta, który podejmuje sprzeczne ze sobą decyzje i trudno znaleźć u niego, do jakiego celu on zmierza.

    Nie można rozwiązać problemu Syrii bez udziału Turcji, a wbrew temu co pan pisze, Rosja dla Turcji nie jest zagrożeniem tak długo, jak długo może ona bez przeszkód korzystać w cieśnin czarnomorskich. Rosja w Syrii broni swojej bazy w Tartus. Jedynie Asad daje jej gwarancję, że tę bazę będzie miała.

    Z kolei Rosja nie jest dla polski żadnym zagrożeniem: http://opinie.wp.pl/pawel-lisicki-potrzeba-trzezwosci-na-wschodzie-6046482075948161a

    oczywiście do czasu uruchomienia w Redzikowie wyrzutni amerykańskich rakiet, z którym można wystrzeliwać Tomahawki z głowicami atomowymi.
  • @apoloniusz 18:11:42
    Uważam, że amerykanie popchną obie strony w kierunku wojny. Czysto kalkulując jest to win-win sytuacja dla USA.
  • @jazmig 19:35:07
    Rosja dla nikogo nie jest zagrożeniem, tylko niestety non stop atakuje swoich sąsiadów.

    Jak można wygadywać takie bzdury po rozbiorach, dwóch wojnach światowych, okupacji ZSRR etc ?
  • @Narymunt 23:59:55
    Na obecną chwilę, Rosja nie stanowi zagrożenia dla Polski. Choć polityka obecnego rządu, może ściągnąć niebezpieczeństwo działań wojskowych.
    Przyczyną twierdzenia, że Rosja nam nie zagraża to:
    Pierwsze: Chiny
    Drugie: Chiny
    Trzecie: Chiny.
    Bogacące się Chiny, stanowią coraz większe zagrożenie dla rosyjskiego dalekiego wschodu. Już Chińczycy wypychają wpływy Rosyjskie z Środkowej Azji.
    Dlatego, na wschodzie Rosji rosną nakłady na rzecz obronności. Choć najważniejszy okręg wojskowy znajduje się na Powołżu, gdzie mieszka 70% mieszkańców Rosji. Wiec nic dziwnego, że Rosjanie prowadzą wojny w Czeczenii, Gruzji, Ukrainie i Syrii. Chodzi o bezpieczeństwo Powołża.
    Ze względów ekonomicznych, Rosja zwiększa swą obecność w Arktyce.
    Więc, okręg zachodni, był prawie bezbronny. Większość jednostek, to oddziały kadrowe, przygotowane na mobilizacje. Wyniku działań Amerykanów (Ukraina i ćwiczenia wojskowe w krajach nadbałtyckich), zaczęto przerzucać jednostki wojskowe w pełnym składzie osobowym (posiadające wartość bojową).

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031