Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
162 posty 150 komentarzy

Narymunt

Narymunt - Jarosław Narymunt Rożyński

Nowy podatek za prąd - poczuj moc dobrej zmiany !

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Rząd wprowadzi rynek mocy. Nie, to nie żart.

Jakkolwiek komicznie brzmi to stwierdzenie, to pod jego nazwą kryje się wprowadzenie kolejnego podatku. W celu uzasadnienia nowych opłat za energię elektryczną wprowadza się sztucznie wykreowane pojęcia i terminy, które mają mgliście uzasadniać nieracjonalne obciążenia fiskalne.

Co takiego kryje się pod pojęciem "rynek mocy" ? W skrócie polega to na wprowadzeniu dodatkowej opłaty za energię elektryczną, pod różnymi niesprecyzowanymi hasłami typu : gotowość za energię, gotowość dostarczania prądu i tym podobne. Analogicznie można to porównać do rachunku za wodę, gdzie niezależnie czy z niej korzystamy czy nie - płacimy za sam fakt, iż jest ona dostępna w naszym kranie. Wprowadza to sposób rozliczania mediów na podobnej zasadzie jak rachunek za telefon komórkowy, gdzie istnieje pewna stała kwota miesięczna (niezależnie czy dzwonisz czy nie) oraz dodatkowe opłaty za konkretne połączenia.

W jakim celu rząd wprowadza te nowe opłaty ?

Podstawowym problemem jest utrata płynności przez spółki węglowe. Jest kwestią oczywistą, że współczesnej gospodarki nie da się budować na kopaniu węgla i hodowli koni, a co za tym idzie - rząd zamiast restrukturyzować model gospodarczy - utrzymuje stary system pogrążając w nim wszystkich obywateli.

Cała operacja oczywiście odbywa się pod hasłem "dla waszego dobra". Jednakże w rzeczywistości nie mam złudzeń, że o wiele lepszym rozwiazaniem byłoby uwolnienie rynku energii i wprowadzenie w tym sektorze normalnej, wolnorynkowej konkurecji. Jednakże energia jest tym obszarem gospodarki, na którym silną ręką swoje wpływy utrzymuje zarówno partia, jak również mafijne związki zawodowe. W konsekwencji tego blokowane są wszystkie inicjatywy legislacyjne, które mogłyby poprawić stan sektora energetycznego.

Nic nie stoi bowiem na przeszkodzie, aby np. lokalna, prywatna firma miała sieć swoich elektrowni wiatrowych lub wodnych i sprzedawała energię mieszkańcom i firmom w regionie. Również nie ma barier technicznych do tego, byśmy sami sobie wytwarzali część energii poprzez używanie paneli słonecznych, wiatraków oraz wielu innych rozwiązań dostępnych na rynku. Niestety liczba wymaganych zezwoleń i koncesji, jak również przepisów blokujących wolny rynek w tym zakresie, powoduje że w Polsce jest to przemysł celowo zablokowany w rozwoju.

W uzasadnieniu nowego podatku czytamy :

Jeżeli projekt wejdzie w życie, konsument może odczuć początkowo wzrost cen energii, ale długofalowo ma mieć zagwarantowany dostęp do bezpiecznych dostaw.

Trudno poważnie traktować taki bełkot urzędniczy. Gwarancją bezpiecznych dostaw energii jest umowa pomiędzy sprzedawcą a kupującym zawierająca odpowiednie zapisy dotyczące zarówno bezpieczeństwa jak również dostępu do energii. Obywatel nie potrzebuje tutaj państwa jako strony trzeciej, która inkasować będzie prowizję za każdą zawartą umowę. To nie państwo reguluje jakość świadczenia usług, bo jak wiemy kończy się to jakością jaką mieliśmy w PRL, ale wolny rynek oraz prawo popytu i podaży. Jeżeli nie jestem zadowolony z jakości sprzedawanego mi towaru lub usług - zmieniam dostawcę. Jeżeli dostawca nie wywiązuje się z zawartej umowy - wypowiadam umowę i dochodzę odszkodowania.

Jeżeli komuś wydaje się, że niemożliwe jest uwolnienie rynku energii to niech uświadomi sobie, że podobnie został kiedyś uwolniony rynek spożywczy, gdzie również straszono ludziom, że gdy znikną sklepy państwowe - nie będzie jedzenia. Tymczasem stało się dokładnie odwrotnie - na wolnym rynku konkurują różne podmioty rywalizując między sobą jakością i ceną, z korzyścią dla konsumenta.

We wrześniu przedstawiono projekt ustawy, która od 1 stycznia 2017 roku wprowadza nową opłatę dołączaną do rachunku za prąd.

Resort energii wyliczył na podstawie informacji ze spółek, że aby powstawały planowane inwestycje w nowe moce, zysk operacyjny (EBITDA) spółek energetycznych powinien być wyższy przynajmniej o 11 mld zł. EBITDA czterech państwowych grup wyniosła w 2015 roku około 18 mld zł. W tym samym okresie zysk spółek prywatnych to około 1 mld zł. Pojawiły się już pierwsze deklaracje, że firmy prywatne będą mogły ubiegać się o dodatkowe dotacje na połowe brakującej kwoty na inwestycje infrastrukturalne i konserwację infrastruktury. Oznacza to de facto, że znów prywatne spółki będące w dobrych relacjach z partią rządzącą, będą dofinansowane ze środków państwowych.

Pod pretekstem konieczności wprowadzenia dodatkowych opłat przemycana jest zatem możliwość wyprowadzania pieniędzy do partii. Jest przecież sprawą oczywistą, że prywatne firmy, którę będą otrzymywały dotację w postaci 50% inwestycji, będą oferować niższe ceny niż firmy nie pozyskujące zwrotu 50% kosztów. Mamy zatem doczynienia z kolejnym przypadkiem nacjonalizacji i ręcznego sterowania rynkiem na potrzeby dziury w budżecie oraz tworzenia nowego strumienia płynącego do kasy partyjnej.

Skutki tego odczujemy wszyscy - w wyższych rachunkach za prąd.

ps. Nieoficjalne komunikaty mówią również o tym, że kolejny na celowniku jest sektor transportu.

- Jarosław Narymunt Rożyński,
www.prezydent.org.pl

KOMENTARZE

  • "Częściowo bym się zgodził"...
    Częściowo, bo o ile 110% racji, że to jest POTENCJALNIE źródło nieprawidłowości, "koryta dla swoich" i NIEZAPRZECZALNIE jest KOLEJNYM POdatkiem, to:

    - prąd różni się zdecydowanie od wzmiankowanych "państwowych sklepów z żywnością",
    - wymaga INFRASTRUKTURY PRZESYŁOWEJ. Cóż, (na dziś?) nie możemy go załadować do przysłowiowego "wiaderka", musimy po kablu.
    - a taka sieć powstaje latami, wymaga UTRZYMANIA (czego NIE robiły POkraki...) i w segmencie innym niż "niskie napięcie" (230V) - ostatni krok do użytkowników indywidualnych jest dość kosztowna.
    NIE prześlemy np kilku MW mocy po 230V (proszę policzyć teoretyczny przekrój kabla i straty w nim)...

    Żywność, wodę (choć tylko awaryjnie, ze względu na ilość), paliwa ciekłe, LPG MOŻNA dowieźć transportem samochodowym (kolejowym), prądu NIE.

    - z drugiej strony, "zielone źródła" są ze swej natury "impulsowe", działają, jak wieje wiatr, świeci słońce, płynie woda (to akurat dość stabilne). A są (w przemyśle) instalacje, które pracują 24/7, albo ulegną ZNISZCZENIU.

    - o ile mógłbym sobie wyobrazić na WSI (małym miasteczku?) instalację "zieloną" (plus generatory np na olej) to jak Pan chciałby OZE zastosować w (dużym) mieście? GDZIE? (fizyczna powierzchnia).

    Zostają "złe" paliwa kopalne, energia atomowa, częściowo wodna.

    No i kto realnie ZELEKTRYFIKOWAŁ Polskę? Czyż nie ci "straszni komuniści"? ups.

    W/g "głównego ścieku" (WP) z wczoraj, Trump coś mówił o rozwaleniu "ekoterroryzmu", w tym EPA.

    Taka refleksja, może jak płacić "za emisję CO2" to jeżeli dane państwo emituje NETTO? Czyli przemysł + samochody + ludność MINUS powierzchnia terenów zielonych (lasy chyba przede wszystkim)? A tym co mają UJEMNĄ (produkują TLEN!) DOPŁACAĆ? ups...
  • Autor
    "Jest kwestią oczywistą, że współczesnej gospodarki nie da się budować na kopaniu węgla i hodowli koni, a co za tym idzie - rząd zamiast restrukturyzować model gospodarczy - utrzymuje stary system pogrążając w nim wszystkich obywateli. " - spalanie węgla jest nadal podstawowym w skali świata sposobem pozyskiwania energii elektrycznej, tak jest i długo niezależnie od tego jakby to się nie podobało tzw. politycznie poprawnym. I jeśli autorowi wydobycie węgla kojarzy się z hodowlą koni to nie powinien się w obu tych tematach wypowiadać.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930